Kontrolujący parlament Republikanie nie byli podzieleni aż tak głęboko jak Demokraci, lecz brak im było wyraźnego lidera. Przed rozpoczęciem kampanii za faworyta uchodził gubernator Nowego Jorku Thomas Dewey, który uzyskał już nominację cztery lata wcześniej. Szybko wyrośli mu jednak rywale, wśród których najważniejsi byli: gubernator Kalifornii Earl Warren, senator Arthur Vandenberg z Michigan, senator Robert Taft z Ohio oraz były gubernator Minnesoty, Harold Stassen.
Trzej ostatni tuż przed konwencją (również w Filadelfii) próbowali uzgodnić wspólną kandydaturę. Nikt nie chciał oddać pola i do pełnego porozumienia nie doszło, ale wszyscy zobowiązali się pilnować, aby nikt z ich zwolenników nie poparł przypadkiem Dewey'ego. W pierwszej i drugiej turze głosowania ta metoda zadziałała – Dewey wygrywał, ale bez wymaganej większości. Przed trzecią potyczką jego sztab znalazł sposób – udało mu się wyłuskać niemal wszystkich delegatów głosujących wcześniej na najsłabszych spośród kilkunastu pretendentów, bez szans na nominację. Dzięki temu Dewey po raz drugi uzyskał republikańskie błogosławieństwo. Jego kandydatem na wiceprezydenta został jedyny z jego poważnych kontrkandydatów, który nie przyłączył się do paktu – gubernator Kalifornii Earl Warren.
W finałowej fazie kampanii faworytem, zdecydowanie prowadzącym we wszystkich sondażach, początkowo był Dewey. Republikańscy stratedzy przyjęli zatem strategię dowiezienia wyniku. Przesłanie gubernatora Nowego Jorku było spokojne, pełne optymistycznych haseł, dalekie od bieżących sporów. Merytorycznie najważniejsze propozycje Dewey'ego, uważanego za lidera republikańskiego lewego skrzydła, dotyczyły zwiększenia wydatków rządu federalnego na rozmaite programy społeczne, m.in. zwiększenia zasiłków, dopłat do mieszkań, promocji zdrowia itp. Hasła spotkały się z lodowatym przyjęciem bardziej konserwatywnej części partii.
Widząc podziały w obozie wroga, nie mający wiele do stracenia prezydent Truman zdecydował się na pokerową zagrywkę. Korzystając ze swych konstytucyjnych uprawnień, prezydent nakazał przerwanie wakacji parlamentarnych i zwołał na koniec lipca 1948 roku nadzwyczajną sesję parlamentu. Jak powiedział, chciał w ten sposób dać republikańskiej większości możliwość niezwłocznego wprowadzenia zmian w prawie zgodnych z programem wyborczym jej kandydata. Republikanie oczywiści nie zdołali tego zrobić. Po pierwsze, byli zbyt podzieleni. Po drugie, nie chcieli zgodzić się na działanie pod dyktando partii przeciwnej. Sam Dewey unikał angażowania się w narastający konflikt. Dla obozu Trumana był to dowód na jego słabość, a także na to, że Republikanie nie zamierzają spełniać własnych obietnic. Manewr prezydenta wyrównał nieco walkę i sprawił, że do ostatniej chwili kandydaci nie mogli być pewni, który z nich zwycięży.
Gdy podano wreszcie wyniki, górą okazał się urzędujący prezydent. Truman zebrał 303 głosy elektorskie w 28 stanach. Dewey wygrał 16 stanów z łączną liczbą 189 głosów. Cztery stany i 39 głosów urwał Dixiekrata Thurmond.
- Kampanie sprzed lat: 1948 - część I
- Kampanie sprzed lat: 1996
- Kampanie sprzed lat: 1992
- Kampanie sprzed lat: 1988
- Kampanie sprzed lat: 1980 - część I, część II
- Kampanie sprzed lat: 1976
- Kampanie sprzed lat: 1968 - część I, część II
- Kampanie sprzed lat: 1960
- Kampanie sprzed lat: 1952
- Kampanie sprzed lat: 1932
- Kampanie sprzed lat: 1920


Komentarze
Pokaż komentarze (1)