Wśród ekspertów i znawców polityki zagranicznej pokutuje przekonanie, że to czy w Gabinecie Owalnym zasiada Republikanin czy Demokrata znajduje wyraziste odbicie w polityce zagranicznej. Prezydentom republikańskim przypisuje się tendencję do twardego rozgrywania amerykańskich interesów w świecie, do relatywnie szybkiego używania siły i do działania w pojedynkę (unilateralizmu). Natomiast prezydenci z obozu demokratycznego postrzegani są jako bardziej skłonni do dialogu i konsultacji (multilateralizm). Ten stereotyp wydaje się trafnie opisywać także obecną kampanię. John McCain jako bohater wojenny, deklarujący bezterminowe pozostawienie wojsk w Iraku, kojarzony jest z silnym i stanowczym przywództwem. Za to Barack Obama, który w procesie wychowania otarł się o wiele państw i kultur, przez cały okres kampanii krytykujący wojnę w Iraku, jest utożsamiany z dialogiem i koncyliacją. Jednak aby sprawdzić, czy wizerunki dwóch głównych kandydatów na prezydenta odzwierciedlają ich poglądy, warto przyjrzeć się szczegółowo ich programom.
Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy Johna McCaina podkreślają jego zdecydowane poparcie dla amerykańskiej obecności w Afganistanie i Iraku. Przypominana jest jego głośna wypowiedź, że gotów jest utrzymywać żołnierzy w Iraku chociażby przez 100 lat, jeśli byłaby taka potrzeba. Jego stronnicy widzą w tym odpowiedzialność i stanowczość godną męża stanu. Wskazują na to, że były wojskowy nie obawia się głosić niepopularnych poglądów wśród zmęczonych wojną Amerykanów, a kieruje się rozsądnym założeniem, że Stany Zjednoczone nie mogą sobie pozwolić na nieustabilizowaną sytuację nad Tygrysem i Eufratem. Chwalą także jego zdecydowanie w sprawie Iranu i poparcie dla budowy tarczy antyrakietowej, której przeciwstawiają naiwną deklarację gotowości do rozmów z Teheranem ze strony Obamy. Przeciwnicy senatora z Arizony twierdzą natomiast, że jest to przejaw podobnej łatwości w rozdysponowywaniu amerykańskimi oddziałami, jaką przejawia urzędujący prezydent.
Jednak przeciwnicy McCaina póki co nie mogą zarzucić mu takich tendencji do jednostronnych działań, jakie ich zdaniem przejawia George W. Bush. Już w marcu kandydat Republikanów odbył podróż po Europie i Bliskim Wschodzie, podczas której odwiedził najważniejsze państwa Starego Kontynentu i sojuszników amerykańskich. Choć komentatorzy oceniali tę wizytę, tak jak podobną niedawno zakończoną podróż jego rywala, czyli jako element kampanii wyborczej, to nie zmienia to faktu, że tego typu spotkania są dobrze widziane przez zagranicznych partnerów i stanowią dobry początek ewentualnej dalszej współpracy. Podobny efekt przynosi nawoływanie przez McCaina do wspólnych działań i konsultacji, szczególnie w odniesieniu do Unii Europejskiej.
Senator z Arizony opowiada się także za inną polityką wobec Rosji niż George W. Bush. John McCain jest póki co jednym z niewielu zachodnich polityków, którzy odważyli się na tak zdecydowaną krytykę Rosji. Nie tylko negatywnie wypowiadał się o niedemokratycznym przebiegu wyborów w tym kraju, o czym zaledwie napomknęli zachodni decydenci, ale także określił zachowanie Rosji jako nieprzyczyniające się do pokoju na świecie. W tym kontekście piętnuje poczynania wschodniego partnera wobec Gruzji i Ukrainy, jego poczynania na rynku gazu oraz blokowanie sankcji wobec Iranu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Nie od dziś opowiada się także za wykluczeniem Rosji z G8, ponieważ jego zdaniem powinna ona zrzeszać wyłącznie liberalne demokracje. Na ten status o wiele bardziej zasługują według niego Indie czy Brazylia. Tego typu wypowiedzi są krytykowane przez niektórych ekspertów, którzy zarzucają kandydatowi niekonsekwencję. Z jednej strony popiera on rozbrojenie i przeciwdziałanie wspólnie z Rosją rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia, a z drugiej strony poprzez ostrą retorykę wrogo nastawia Moskwę do Stanów Zjednoczonych.
Podobne:
- Wywiad: Polityka zagraniczna USA - wyzwania i zadania - część I, część II
- Książka: Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2004
- Kandydaci na celowniku aktywistów internetowych
- Kandydaci o Tybecie


Komentarze
Pokaż komentarze (2)