Być może masz problemy nawet ze spłatą kredytu hipotecznego, ale niedawno John McCain powiedział że podstawy naszej ekonomii są silne.
Hm... Tego samego dnia McCain zapytany o to ile ma domów, nie potrafił odpowiedzieć. Zgubił się. Nie pamiętał. Cóż… ma ich siedem, wartych trzynaście milionów dolarów. A oto jedyny dom (zdjęcie Białego Domu), do którego Amerykanie nie mogą pozwolić by McCain się wprowadził.
Nie stać nas na więcej tego samego.
[tytuł: Seven (Siedem); typ i miejsce emisji - TV, ogólnokrajowe sieci kablowe]
W kilkanaście godzin po jednej z najbardziej niefortunnych wypowiedzi McCaina do tej pory w czasie całej kampanii, sztab Baracka Obamy zaatakował kandydata Republikanów, próbując zdefiniować go jako człowieka oderwanego od ekonomicznej rzeczywistości zwykłych Amerykanów. Dodatkowa linia ataku to próba pokazania go jako dyletanta w kwestiach ekonomicznych. Ten spot zawiera także nowe hasło wymyślone w ramach definiowania McCaina: Nie możemy pozwolić sobie na więcej tego samego. Atak ten może okazać się bardzo skuteczny – ekonomia to dziedzina w której sondaże dają Obamie przewagę, jest to – także według sondaży jeden najważniejszych powodów dozmartwień Amerykanów (wraz z cenami benzyny).
Wydaje się, że Obama dzięki gafie McCaina znalazł wreszcie jedną, wyraźną możliwość zdefiniowania przeciwnika, analogiczną w swej prostocie do etykiety gwiazdor używanej przeciw niemu od kilku tygodni przez Republikanów. Ten spot zwiastuje rozpoczęcie nowej, agresywnej fazy kampanii w której to – po raz pierwszy – McCain może być coraz częściej w głębokiej defensywie. Wczorajsza gafa McCaina może być punktem zwrotnym całego starcia. Do tej pory Obama atakował McCaina lokalnie, celując swoimi spotami TV w rynki medialne poszczególnych stanów, teraz przystąpił do ataku na znacznie szerszym froncie.
W warstwie technicznej zwraca uwagę kilka rzeczy. Po pierwsze, inaczej niż do tej pory ten negatywny spot był szeroko reklamowany mailowo przez zespół prasowy Obamy – ma to gwarantować że będzie emitowany za darmo w programach informacyjnych. Po drugie, wraz z dzisiejszym spotem rozpoczęła się skoordynowana w skali całego kraju (16 stanów) kampania spotkań i wieców tzw. surogates, czyli polityków występujących w imieniu Obamy, która ma na celu wzmocnienie narracji przedstawiającej McCaina w złym świetle jeśli chodzi o ekonomię.
Już przedwczoraj rano gubernator Kaine z Wirginii – jeden z możliwych kandydatów na wiceprezydenta - sarkastycznie stwierdził w jednym z programów publicystycznych, że McCain nie potrafi prawdopodobnie liczyć do tak dużych liczb, skoro nie potrafi powiedzieć ile ma domów. Po trzecie, ogłoszenie wczoraj nazwiska wiceprezydenta na 100% usunęłoby w cień aferę z domami. Sztab Obamy na pewno chce aby ta historia rozegrała się do końca. Po czwarte, czas reakcji jego ekspertów od marketingu – kilkanaście godzin - jest imponujący. To dobrze wróży na przyszłość senatorowi z Illinois.
McCain broni się, wskazując na niejasne okoliczności w jakich Obama kupił swój dom od skazanego za przestępstwa finansowe i korupcję chicagowskiego biznesmana i lobbysty Tony’ego Rezko, oraz przypominając wypowiedzi Obamy o zgorzkniałych mieszkańcach Penyslwanii. Poza tym, według sztabu McCaina gafa z liczbą domów nie liczy się, ponieważ McCain… był jeńcem wojennym przez 5 lat, i w tym okresie miał tylko jeden dom - więzienie (sic!).
Skuteczność takich kontrargumentów pozostaje sprawą otwartą. Jedno jest pewne – McCain miał wczoraj bardzo zły dzień. Jeśli sztabowi Obamy uda się utrwalić w oczach wyborców wizerunek McCaina jako bogatego ignoranta w kwestiach ekonomicznych, który nie wie nawet ile ma domów, szanse senatora z Arizony na zwycięstwo znacznie spadną.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)