Według nieoficjalnych informacji podanych przez CNN, potwierdzonych przez NBC i inne media, Barack Obama wybrał na wiceprezydenta Joe Bidena. Kilka dni temu, opisując warunki jakie musi spełniać wiceprezydent, Obama mówił: Chcę wybrać kogoś, kto będzie myślał samodzielnie, kto nie będzie mi przytakiwał. O Joe Bidenie jako możliwym kandydacie na wiceprezydenta oraz korzyściach dla Obamy związanych z jego wyborem pisaliśmy kilka tygodni temu:
Joe Biden, przewodniczący senackiej komisji do spraw zagranicznych, apetyt na najwyższe stanowiska ma od dawna – ubiegał się o demokratyczną nominację do Białego Domu już w 1988 roku. Był wtedy uważany za jednego z silniejszych kandydatów, ale jego kampania została przedwcześnie zakończona po ujawnieniu, że jedno z jego przemówień było plagiatem wystąpienia lidera brytyjskiej Partii Pracy, Neila Kinnocka. Po raz drugi starał się o nominację na początku obecnego sezonu wyborczego, ale wycofał się po niskich wynikach uzyskanych w Iowa. Mimo braku sukcesów w wyborach Biden z uwagi na swój długoletni staż w Senacie (od 1973 roku!) jest jedną z ważniejszych figur w partii i jego nominacja pomogłaby Obamie nawiązać dobre stosunki z parlamentarnym zapleczem.
Na jego korzyść przemawia także pochodzenie – mimo, że w Senacie reprezentuje Delaware, urodził się w Pensylwanii, w górniczej, irlandzkiej, katolickiej rodzinie. Mógłby więc, podobnie jak Webb, przekonać do siebie biały niezamożny elektorat, a Pensylwania jako swing state jest nawet cenniejsza od Wirginii. Problemem jest natomiast z jego doświadczeniem, a ściślej rzecz biorąc z jego charakterem. Biden należy do grupy Demokratów-jastrzębi, kształtujących politykę zagraniczną administracji Clintona i nieunikających użycia siły. Stąd popierał interwencję zbrojną w Kosowie oraz działania Busha w Afganistanie i Iraku, co jest tym dziedzictwem amerykańskiej polityki zagranicznej, od którego Obama chce się zdecydowanie odciąć.
Problemem za to nie będzie jego zgoda – Biden, jako jedyny z kandydatów, otwarcie przyznał, że jest zainteresowany a sam Obama zaoferował mu dołączenie do jego ekipy w kampanii. Wydaje się więc, że podobnie jak Nunn, Biden jest jednym z najpoważniejszych kandydatów – jeśli nie na wiceprezydenta to choćby na nowego sekretarza stanu.
Joe Biden startował również w tegorocznej kampanii wyborczej - w związku z tym opublikowaliśmy tekst prezentujący jego sylwetkę. Ostatecznie Biden wycofał się, ponieważ poparcie dla niego oscylowało na poziomie 1%.
- Joe Biden: 1% popularności
- Kogo wybierze Barack Obama?- część I, część II, część III
- Kogo wybierze John McCain? - część I, część II
- Drugi po McCainie


Komentarze
Pokaż komentarze (7)