Chociaż konferencja odbywa się w mieście które przez swą historyczność wydaje się być odcięte od współczesnego świata, to jednak dzięki takim udogodnieniom jak bezprzewodowy internet (działający okropnie wolno, ale zawsze coś) nadal mamy pojęcie o tym, co się dzieje. Nie zawsze jest to dobre. Owocna współpraca międzynarodowa, która zawiązała się na przeciągu ostatnich dni została zakłócona przez ostatnie wydarzenia w Gruzji. Nie powinno dziwić to, że Polacy, którzy są tu najliczniejszą narodowością, zajmują inne stanowisko w tej sprawie niż Rosjanie. Rozdźwięk powstał podczas prezentacji przygotowanej przez rosyjską grupę na temat amerykańskiej reakcji na konflikt. Pozycja, z jakiej przedstawiona została wojna wywołała niekiedy ostre reakcje wśród polskiej publiczności, a dyskusje trwały na długo po zakończeniu prezentacji. Na szczęście gorąca debata miała tylko merytoryczny, a nie osobisty charakter.
Jednak nie było sporów co do jednej kwestii: konflikt w obecnym stadium rozwoju nie powinien wpłynąć na kampanię wyborczą w USA. Nawet ostra retoryka McCaina Wszyscy jesteśmy Gruzinami prawdopodobnie nie będzie miała znaczenia, ponieważ wyborcy zaabsorbowani są rodzimą gospodarką. Oczywiście zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że nastąpi eskalacja konfliktu. Jeśli tak się stanie, republikański kandydat może nabrać wiatru w żagle: główny międzynarodowy kryzys wypromuje jego postulaty dotyczące polityki zagranicznej. Zwolennicy teorii spiskowych mogą nawet wtedy stwierdzić, że to administracja Busha nakłoniła Saakaszwilego do ataku na Osetię Południową, by sytuacja międzynarodowa okazała się korzystniejsza dla McCaina. Byłby to nikczemny sposób na wygranie kampanii – ale przynajmniej oryginalny.
Ale poza sporem, który tu powstał, ostatnie dni konferencji miały też swoje jaśniejsze strony. Wyświetlono prezentacje, które zebrały standardowe pochwały, zjedliśmy pożegnalny obiad w bibliotece, a teraz wyjeżdżamy obładowani setkami skserowanych artykułów, które miały zapewnić nam podstawową wiedzę przygotowującą na wysłuchanie wykładów i pracę zespołową, a których oczywiście nikt nie raczył przeczytać.
To była naprawdę wielka przyjemność – uczestniczyć w amerykanistycznej szkole letniej i zdawać Państwu relacje.
- John McCain i Barack Obama o Gruzji
- W bibliotecznym zaciszu - relacja z Wittenbergi (V)
- Demokracja jako religia - relacja z Wittenbergi (IV)
- Superprezydent - relacja z Wittenbergi (III)
- Niespodziewana zamiana ról - relacja z Wittenbergi (II)
- Prezydent to taka kiepska wersja polskiego króla - relacja z Wittenbergi (I)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)