W dniach 25 – 27 sierpnia, tuż po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich, po raz drugi zorganizowana zostanie Ogólnokrajowa Konwencja Demokratów w Denver, mająca na celu jednoznaczne wskazanie kandydata tej partii w zbliżających się wyborach prezydenckich. Co prawda wszystkie karty są już odkryte i spodziewanego brokered convention, czyli wynegocjowania kandydata, zwyczajnie nie będzie, ale i tak przebieg tego ogólnokrajowego zjazdu wszystkich najważniejszych aktywistów partii śledzić należy i warto.
Tematami przewodnimi konwencji będą: One Nation (Jeden Naród), Renewing America's Promise (Odnowienie obietnicy Ameryki), Securing America's Future (Zabezpieczenie przyszłości Ameryki) oraz Change You Can Believe In (Zmiana, w którą możesz uwierzyć). Zorganizowana za około 15 mln dolarów impreza ma przyciągnąć poza zaproszonymi około 75 tysięczną widownię, przed którą w czwartek Obama przyjmie na żywo nominację.
Łączna liczba 4 tys. 233 delegatów będzie musiała zdecydować, kto będzie reprezentował partię w wyborach do Białego Domu. Oczywiście, kandydatura Baracka Obamy jest już pewna, gdyż w trakcie prawyborów uzyskał decydującą ilość głosów, wtedy też Clinton zawiesiła swoją kampanię i udzieliła charyzmatycznemu senatorowi swojego poparcia. Co niekoniecznie oznacza, że atmosfera panująca na konwencji będzie tak sielankowa. Wciąż nie milkną głosy, że z samej czystej satysfakcji była Pierwsza Dama zgłosi swoją kandydaturę pod głosowanie nad nominacją, co szczerze mówiąc wiele i tak by jej nie dało, a jedynie zaburzyło stabilność i solidarność panująca wśród Demokratów. Również niepogodzony z przegraną żony Bill Clinton może trochę namieszać, gdyż jego przemowa będzie jednym z najważniejszych punktów trzeciego dnia zjazdu.
Ważą się również losy delegatów ze stanów Michigan i Floryda. Mieli oni nie mieć prawa głosu w ogóle, ale gdy Clinton wygrała prawybory w obu i zaczęła lobbować na rzecz ich uwzględnienia, kierownictwo partii zdecydowało, że każdy z ich przedstawicieli dostanie pół głosu. W tym miesiącu Obama skierował prośbę do władz Demokratów, by ich głosy liczone były normalnie, a wszystko to dla jedności partii. Wczoraj prośba ta została rozpatrzona pozytywnie.
Tymczasem służby specjalne wraz z FBI przygotowują się do ochrony wszystkich uczestników konwencji. Symboliczny wymiar ma tym razem rasa Obamy, a nie walka z terroryzmem. Organy bezpieczeństwa obawiają się również ataku anarchistów (sic!), na ich miejscu bym się nie dziwił. Miejscem zjazdu będzie Pepsi Centrum, siedziba międzynarodowej korporacji znanej również z tego, że zatrudnia pracowników niezrzeszonych w żadnym związku zawodowym. Choć mnie by i tak najbardziej uszczęśliwiło, gdyby nominowanemu kandydatowi nie uderzyła woda sodowa do głowy.
Marcin Świerczek


Komentarze
Pokaż komentarze (3)