USA 2008 USA 2008
20
BLOG

DENVER - DZIEŃ DRUGI

USA 2008 USA 2008 Polityka Obserwuj notkę 2

W precyzyjnie rozpisanym ceremoniale amerykańskich konwencji wyborczych, drugi dzień trwającego cztery popołudnia i wieczory spotkania cieszy się stosunkowo najmniejszym zainteresowaniem mediów. Nie oznacza to jednak, że przestaje być w USA newsem nr 1. Po prostu wielkie sieci telewizyjne poświęcają transmisjom z konwencji nieco mniej czasu niż dnia pierwszego albo ostatniego, choć nadal czas ten trzeba liczyć raczej w godzinach niż minutach. Z tego właśnie powodu, program dnia jest często układany tak, aby znalazły się w nim elementy bardzo ważne dla partyjnego aktywu, choć niekoniecznie dla wszystkich wyborców. Często pełni rolę swego rodzaju dnia wewnętrznego pojednania, w którym przegrani kandydaci z prawyborów zapewniają o swej lojalności i poparciu wobec zwycięskiego rywala.

Większość drugiego dnia konwencji w Denver wypełniła cała seria przemówień rozmaitych gubernatorów i innych oficjeli, których nazwiska nic nie mówią większości europejskich obserwatorów tych wyborów, ale cieszą się dużą popularnością w określonych regionach kraju lub frakcjach partii. Pierwszym naprawdę ważnym momentem było wystąpienie Marka Warnera, byłego gubernatora Wirginii, kandydującego w tym roku do Senatu. Przypadł mu zaszczyt wygłoszenia tzw. keynote adress, a więc przemówienia przedstawiającego najważniejsze elementy programu partii w nadchodzących wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Warto zapamiętać nazwisko Warnera, pamiętając, że cztery lata temu do tej samej roli wybrany został... Barack Obama.


Wygłoszone przez Warnera przemówienie wyraźnie pokazało, że Demokraci wracają w tej kampanii do swoich lewicowych korzeni, często przywołując słynny American Dream - każdy może zostać milionerem albo prezydentem, jeśli państwo stworzy dla niego odpowiednie warunki. Kładą bardzo duży nacisk na pomoc najbiedniejszym i społecznie wykluczonym. Ich zadanie jest tym łatwiejsze, że Republikanie tradycyjnie są partią znacznie bardziej sprzyjającą wielkiemu biznesowi, a takie posunięcia administracji Busha jak objęcie obniżkami podatków głównie najlepiej zarabiających, jeszcze to wrażenie umocniły. Szczególnie dużo mówi się o edukacji i ochronie zdrowia. W USA ubezpieczenia zdrowotne są dobrowolne i wymagają samodzielnego płacenia składek. Według danych podawanych przez Demokratów, obecnie ponad 40 mln obywateli nie może sobie na to pozwolić i jest to zdaniem tej partii sytuacja kryzysowa.

Inny mocno eksponowany wątek dotyczy słabego radzenia sobie przez USA z globalizacją. Mimo utrzymywania energochłonnego i niszczącego środowisko modelu gospodarki, amerykańscy robotnicy wciąż tracą miejsca pracy, ponieważ są one przenoszone do innych krajów. Na domiar złego kraj znalazł się w ogromnym deficycie budżetowym i musi zadłużać się w Chinach, co nie służy bezpieczeństwu narodowemu. Podobnie Demokraci oceniają uzależnienie energetyczne od państw arabskich, przede wszystkim Arabii Saudyjskiej.
Ale oczywiście to nie Warner miał być największą gwiazdą wieczoru. Ogromna część sali z niecierpliwością czekała na kogoś zupełnie innego. Niektórzy analitycy przestrzegali, że ten punkt konwencji może okazać się dla partii bardzo ryzykowny. Nie jest wielką tajemnicą, że Hillary Clinton bardzo źle zniosła swoją prawyborczą porażkę i długo nie mogła się z niej otrząsnąć. Wielu zadawało sobie pytanie, czy jej wystąpienie zasypie głęboką przepaść, która powstała w pierwszej połowie roku między oboma obozami, czy też tylko ją odnowi i pogłębi, co mogło być dla kampanii Obamy zabójcze.


Witana żywiołowymi owacjami, przez które przez dłuższą chwilę nie mogła wręcz dojść do słowa, Hillary znalazła chyba złoty środek. Jej trwające blisko pół godziny przemówienie (powyżej prezentujemy je w całości) można podzielić na dwie zasadnicze części. Pierwsza stanowiła podsumowanie jej własnej kampanii prawyborczej i to właśnie ona była tu głównym bohaterem. Przypomniała swój program wyborczy, a także spotkania z wyborcami, które najbardziej zapadły jej w pamięć. Dziękowała za poparcie i za zaangażowanie swojego sztabu i zwolenników.

W drugiej połowie swej mowy skupiła się na pełnym pasji uzasadnianiu, dlaczego do Białego Domu powinni wrócić Demokraci. Rozwinęła niektóre tezy programowe przedstawione wcześniej przez Warnera. Z polskiej perspektywy ważne jest, że wśród wyzwań na arenie międzynarodowej, na jednym oddechu wymieniła nie tylko sytuację w Iraku i Iranie, ale także Gruzję i Putina. Dużo miejsca poświęciła równouprawnieniu kobiet, co było silnym ukłonem w stronę mocno popierającego ją w prawyborach żeńskiego elektratu.
Stosunkowo mało mówiła o głównym bohaterze całej konwencji, który odebrał jej nominację, jeszcze półtora roku temu uważaną za niemal pewną. Operując żargonem sportowym, zaliczyła jedynie krótki program obowiązkowy. Kilkakrotnie zapewniła o swym poparciu dla Obamy, w kilku zdaniach odniosła się bardzo ciepło do jego biografii i haseł wyborczych, skomplementowała też obecnych na sali żonę Obamy, jego kandydata na wiceprezydenta Joe Bidena oraz jego małżonkę. Zapytała też retorycznie, czy ludzie zaangażowali się w tę kampanię dla niej osobiście, czy dla programu, który lansują Demokraci. Oby większość działaczy i wyborców wybrała tę drugą odpowiedź.

Jarosław Błaszczak

Podobne:
USA 2008
O mnie USA 2008

Dołącz do nas. Kontakt: usa2008@gazeta.pl O wyborach w Ameryce piszemy od listopada 2007. Nasze wpisy sprzed 14 lipca 2008 możesz przeczytać na http://usa2008.blox.pl Teksty są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska Kierowniczka projektu: Anna Dryjańska Koordynatorzy: Bartłomiej Bartel Jarosław Błaszczak Ewa Dryjańska Maciej Józefowicz oraz Paweł Adamiec Adrian Biernacki Michał Filipowicz Magdalena Gotowicka Piotr Kobosko Paulina Kozłowska Maciej Lewandowski Maciej Matejewski Morgan O'Neill Jakub Osina Marcin Świerczek i inni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka