USA 2008 USA 2008
31
BLOG

DENVER - DZIEŃ TRZECI

USA 2008 USA 2008 Polityka Obserwuj notkę 3

Zacznijmy od formalności. Głównym punktem popołudniowej (trwającej od 15:00 do 19:00 czasu lokalnego) sesji trzeciego dnia obrad konwencji w Denver było dokonanie tego, co oficjalnie stanowi najważniejsze zadanie całej imprezy - wyboru nominata partii na stanowisko prezydenta USA i jego zastępcy. Zgłoszono dwoje kandydatów - Baracka Obamę i Hillary Clinton. Wynik był z góry przesądzony, ponieważ delegaci poszczególnych stanów są związani instrukcjami wyborców wyrażonymi podczas prawyborów, a w tych Obama wygrał i zebrał wymaganą większość głosów.

Początkowo procedura przebiegała zgodnie z uświęconym latami tradycji zwyczajem. Sekretarz Komitetu Krajowego partii, Alice Travis Germond, pytała z mównicy delegacje kolejnych stanów, jak głosują (możliwy był podział ich głosów). Stany wywoływane były w kolejności alfabetycznej, począwszy od Alabamy. Następnie przewodniczący stanowych delegacji ogłaszali werdykt, okraszając go obficie zachwytami nad wspaniałością własnego stanu oraz mądrością tamtejszych demokratycznych przywódców. Tak było aż do stanu Nowy Meksyk. Gdy przyszła kolej na Nowy Jork, na sali pojawiła się reprezentująca w parlamencie tenże stan senator Clinton. W asyście chroniących ją agentów Secret Service przedarła się przez tłum do nowojorskiej delegacji, a następnie przez mikrofon jej przewodniczącego złożyła wniosek o przerwanie głosowania i udzielenia Obamie nominacji przez aklamację. Może sposób wyreżyserowania tej sceny nie był zbyt finezyjny, ale chodziło o wysłanie kolejnego sygnału, że partia jest zjednoczona. Wniosek został oczywiście przyjęty. Nieco później, również przez aklamację, nominację wiceprezydencką uzyskał Joe Biden.

Wieczorem przyszedł czas na polityków przywołujących wspomnienie poprzedniej demokratycznej administracji, działającej pod wodzą Billa Clintona w latach 1993-2001. Najpierw wystąpiła Madeleine Albright, pierwsza w historii kobieta stojąca na czele amerykańskiej dyplomacji, będąca jedną z głównych twarzy clintonowskiej polityki zagranicznej.


W przemówieniu Albright starała się uzasadnić hasło przewodnie tego dnia konwencji - Silniejsze sojusze, silniejsza Ameryka. Odwołując się do swej młodości spędzonej w Denver, pani sekretarz wspominała, jak kiedyś dostała szkolną nagrodę za wyrecytowanie nazwisk wszystkich członków ONZ. A było ich wówczas... 51. Od tego czasu świat się zmienił. Zaatakowała politykę zagraniczną Busha mówiąc o wojnie w Iraku, że choć była tłumaczona społeczeństwu jako element wojny z terrorem, w praktyce tylko wzmocniła terrorystów, odciągając Amerykę od faktycznej walki z nimi. Ostro zaatakowała kandydata Republikanów, zarzucając mu m.in., iż mylnie sądzi, że wie już wszystko, co prezydent powinien wiedzieć. Odnosząc się do planów Obamy, zapowiedziała, iż będzie on promował demokrację, a nie narzucał ją siłą.

Tuż po niej na scenie pojawił się sam Bill Clinton. Można go lubić lub nie, ale trzeba mu oddać, że był jednym z najbardziej medialnych przywódców, jacy przez ostatnie kilkadziesiąt lat przedefilowali przed oczami opinii publicznej. Często bywał jak dobry komik - jego lekki humor podczas publicznych wystąpień wydawał się spontaniczny, choć był efektem wielu lat solidnego treningu. I mimo że od ośmiu lat jest już w zasadzie politycznym emerytem, co najwyżej jednym z duchowych przywódców prawego skrzydła Demokratów, wciąż nie stracił swego scenicznego wdzięku.


Clinton znalazł się w niewdzięcznej sytuacji, musząc poprzeć niedawnego rywala swej żony. Nie ukrywał tego. To nie mój kandydat wygrał w prawyborach - powiedział na wstępie. Ale zaraz potem dodał, że zgodnie z wtorkową deklaracją swojej żony, zamierza zrobić wszystko, aby Obama wygrał w listopadzie. Wierzy, że tak samo podejdzie do tego 18 milionów osób, które w prawyborach zagłosowało na Hillary. Nie licząc typowo Clintonowskich wstawek półżartem, półserio (jestem tu z dwóch powodów: aby poprzeć Baracka Obamę i aby rozgrzać salę dla Joe Bidena), w głównej części swego wystąpienia nie powiedział niczego rewolucyjnego ani nawet nowego na tej konwencji.
Omówił najważniejsze elementy programu Demokratów, a także ostro zaatakował Republikanów. Z pasją argumentował, że Barack Obama jest właściwym człowiekiem, by wyciągnąć kraj z kłopotów, w jakie wpędziły go lata republikańskiej dominacji nad władzą wykonawczą i ustawodawczą. Trzeba przyznać, że wypadł w tym znacznie bardziej przekonująco niż jego żona dzień wcześniej. Pod koniec odniósł się do zarzutu, że Obama jest zbyt młody i niedoświadczony, by być Naczelnym Wodzem. Przypomniał, że w 1992 dokładnie to samo mówiono o nim.

Na sprawach zagranicznych skoncentrował się także John Kerry, który cztery lata temu występował na konwencji w roli głównej, jednak nie zdołał zapobiec reelekcji Busha.


Przypomniał, że John McCain w 90% głosowań w Senacie opowiadał się za przedłożeniami prezydenckimi. 90% George'a Busha to dla nas za wiele - skomentował. Wyliczył też listę spraw, w których McCain inaczej zagłosował, a co innego mówi teraz jako kandydat. Żartujecie sobie, chłopaki? - zapytał. Zapowiedział, że Obama zamknie więzienie w Guantanamo, uzasadniając to krótko: Stany Zjednoczone Ameryki nie torturują. Stwierdził, że nawet tak potężne państwo jak USA potrzebuje sojuszników.

Tradycją konwencji jest, iż trzeci dzień zamyka przemówienie nominata na wiceprezydenta. Zgodnie ze starym zwyczajem, Joe Bidena zapowiedział członek jego najbliższej rodziny. Był nim jego syn Beau, na co dzień prokurator generalny stanu Delaware.

Zgodnie ze strategią wyborczą Obamy, Biden ma wnosić swoją osobą dwa główne motywy. Było to bardzo wyraźnie widoczne w jego mowie. Po pierwsze, doskonale zna życie białych robotników z przemysłowych stanów, bo sam wychowywał się w biednej rodzinie w Pensylwanii, w dodatku jako dziecko jąkał się i był obiektem kpin kolegów. Dobrze rozumie amerykańską klasę średnią, bo wspólnie z jej przedstawicielami od lat codziennie pokonuje trasę z Waszyngtonu do swego domu w Delaware zwykłym pociągiem. Tu warto wyjaśnić, że zwyczaj ten narodził się w 1972, kiedy wkrótce po wyborze Bidena do Senatu, jego żona i maleńka córka zginęły w wypadku samochodowym, a dwaj synowie zostali ciężko ranni. Senator myślał o rezygnacji, by zająć się dziećmi. Ostatecznie został na Kapitolu, ale co wieczór jeździł pociągiem do ich szpitala.

Po drugie, Biden może uchodzić wśród amerykańskich polityków za eksperta od polityki zagranicznej. Być może to właśnie dlatego trzeci dzień konwencji poświęcono tej tematyce, aby na jego koniec Biden mógł zabłysnąć z mównicy brzmiącymi całkiem przekonująco rozważaniami o strategii, jaką należy przyjąć w Iraku i Afganistanie. Jego wystąpienie pokazało, że jest także niezłym mówcą - może nie na miarę Billa Clintona czy Baracka Obamy, ale umiejętna modulacja głosu i sugestywna gestukalacja sprawiają, że słucha się go z zainteresowaniem.

Dzień zakończył się niespodzianką. Obama po raz kolejny postanowił złamać przyjęte od lat zasady, i zamiast trzymać delegatów w napięciu do samego końca, pojawił się na scenie już trzeciego dnia. Był wyraźnie rozluźniony, chwalił Bidena, dziękował dotychczasowym mówcom. Uzasadnił też, czemu konwencja przenosi się na ostatni dzień z hali Pepsi Center na stadion Invesco Field. Według niego, umożliwi to większej liczbie ludzi wysłuchania jego acceptance speech (mowy, w której oficjalnie przyjmie nominację i przedstawi swój program) na żywo i pokaże, że Partia Demokratyczna jest otwarta na wszystkich.

Jarosław Błaszczak
Podobne:
USA 2008
O mnie USA 2008

Dołącz do nas. Kontakt: usa2008@gazeta.pl O wyborach w Ameryce piszemy od listopada 2007. Nasze wpisy sprzed 14 lipca 2008 możesz przeczytać na http://usa2008.blox.pl Teksty są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska Kierowniczka projektu: Anna Dryjańska Koordynatorzy: Bartłomiej Bartel Jarosław Błaszczak Ewa Dryjańska Maciej Józefowicz oraz Paweł Adamiec Adrian Biernacki Michał Filipowicz Magdalena Gotowicka Piotr Kobosko Paulina Kozłowska Maciej Lewandowski Maciej Matejewski Morgan O'Neill Jakub Osina Marcin Świerczek i inni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka