Bezpieczeństwo jest kwestią, którą niemal wszyscy głosujący w wyborach ogólnokrajowych biorą pod uwagę wrzucając swoją kartę do urny. Podobnie jest w przypadku amerykańskiego społeczeństwa, które obok gospodarki priorytetowo traktuje wojnę z terroryzmem i obecność militarną w Iraku. Zapewnieniu bezpieczeństwa ma służyć rozwój systemu tarczy antyrakietowej (przynajmniej takie są zapewnienia obecnej amerykańskiej administracji), jednak stosunek dwóch głównych pretendentów do fotela prezydenckiego wobec tej instalacji jest odmienny.
John McCain od początku był zwolennikiem systemu. Nie zrażały go rosyjskie ani chińskie protesty. O wiele bardziej sceptyczny wobec jego rozwijania jest Barack Obama, który w wątpliwość poddawał nie tylko skuteczność instalacji, ale także krytykował geopolityczne konsekwencje jej ustytuowania. Obawiał się, że może ona zepsuć stosunki z dwoma mocarstwami. Polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, pytany o rozmowy z demokratycznym kandydatem przyznał nawet, że Obama stawiał warunek, że system będzie rozwijany dopiero po upewnieniu się, że nie jest on wymierzony w Rosję.
W zamyśle jej twórców, przynajmniej oficjalnie, instalacja miałaby chronić USA przez tzw. państwami zbójeckimi takimi jak Iran, Syria czy Korea Północna i miałaby całkowicie obronny charakter. Rzeczywiście służy ona do przechwytywania rakiet przeciwnika i jest pozbawiona elementów ofensywnych, jednak jak zauważają eksperci (np. profesor Roman Kuźniar), zmienia na niekorzyść pozycję geostrategiczną takich krajów jak Rosja i Chiny. Hipotetycznie gdyby doszło do konfliktu między którymś z tych krajów a Stanami Zjednoczonymi, część ich broni stałaby się bezużyteczna. Jasno wynika z tego, że system tarczy antyrakietowej naruszyłby równowagę zbrojeń. Zapewne jest to jedna z głównych przyczyn, dla której Barack Obama nieprzychylnie odnosił się do instalacji.
Wydaje się jednak, że po wydarzeniach w Gruzji także senator z Illinois zaczyna przekonywać się do systemu. Mając na uwadze wydarzenia w Gruzji powinniśmy wysłać czytelny sygnał, że Polska i inne kraje tego regionu nie staną się obiektem zastraszania ani agresji [...] Uważam, że tarcza antyrakietowa to dobry pomysł - zapewniał Obama w jednym z telewizyjnych wywiadów. Zapowiedział jednak, że przed jej zainstalowaniem jej skuteczność zostanie sprawdzona, co w wypadku jego wygranej w wyborach przesunie cały proces instalacji o co najmniej półtorej roku.
Stosunek kandydatów do tarczy jest odzwierciedleniem ich podejścia do polityki zagranicznej. John McCain od początku był zdeklarowanym zwolennikiem tarczy. Priorytetem jest dla niego zapewnienie bezpieczeństwa Ameryce, mimo iż instalacja postrzegana jest w wielu innych krajach, a także przez część ekspertów jako symbol amerykańskiej supremacji. Senator z Arizony utwierdza tym samym swój wizerunek jako niezłomnego przywódcy. Tymczasem Barack Obama podchodził do tej kwestii bardziej dyplomatycznie, biorąc pod uwagę stanowisko partnerów. Mimo to zmodyfikował swoje multilateralne podejście, gdy zaistniała nowa sytuacja międzynarodowa. W wypadku jego wygranej pozostaje jednak pytanie, czy w miarę ewolucji wydarzeń w Eurazji będzie potrafił odpowiednio szybko podejmować decyzje, czy też, jak złośliwie określają jego zachowanie komentatorzy, będzie lawirował (flip-flop) dalej.
Ewa Dryjańska
- Grzech politycznej niestałości
- John McCain i Barack Obama o Gruzji
- Świat według Baracka Obamy - część I, część II
- Świat według Johna McCaina - część I, część II
- Wolny handel według McCaina i Obamy
- Wywiad: Polityka zagraniczna USA - wyzwania i zadania - część I, część II
- Książka: Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2004
- Kandydaci na celowniku aktywistów internetowych
- Kandydaci o Tybecie


Komentarze
Pokaż komentarze (5)