Pragniemy przedstawić chińskie spojrzenie na tegoroczny proces wyborczy. Jest ono o tyle istotne, że może być punktem wyjściowym dla prognozy przyszłych amerykańsko-chińskich stosunków w zależności od tego, kto stanie się mieszkańcem Białego Domu.
Dziennikarze agencji informacyjnej Xinhua twierdzą, że obaj główni kandydaci na prezydenta nie różnią się od siebie radykalnie w kwestii polityki zagranicznej. Jest mało prawdopodobne, aby w wypadku zwycięstwa któregokolwiek z nich amerykańska obecność militarna w różnych regionach świata zmniejszyła się, czy, co dla Chińczyków szczególnie istotne, zmienił się stan stosunków amerykańsko-japońskich (strategiczny sojusz). Zaznaczają jednak, że John McCain prezentuje bardziej zdecydowane stanowisko w kwestii amerykańskiej obecności w Iraku, podczas gdy Barack Obama jest bardziej skłonny wycofać wojska i stawia bardziej na współpracę międzynarodową.
Chińczycy dużą wagę przywiązują także do precedensowości obecnych wyborów. Zwracają uwagę na fakt, iż Barack Obama jest pierwszym czarnym kandydatem, który zaszedł tak daleko. Nie mniej precedensowy jest wybór Sary Palin jako kandydatki na wiceprezydentkę dokonany w łonie Partii Republikańskiej. Jednak mimo uzyskania nominacji przez przedstawicieli grup dyskryminowanych Chińczycy pozostają krytyczni wobec zaawansowania procesów emancypacyjnych w USA. Podkreślają, że choć Obama i Palin ucieleśniają American dream czyli sukces stający się udziałem człowieka niezależnie od jego rasy, płci czy pochodzenia, to jednak są oni wyjątkami od reguły. Przytaczają dane, z których wynika, że dochody czarnej ludności spadły w stosunku do dochodów białej w przeciągu 30 lat, a liczba kobiet w parlamencie jest mniejsza niż w innych krajach, choćby w Afganistanie.
Mieszkańcy Państwa Środka próbują także ocenić prawdopodobieństwo wyboru określonego kandydata na podstawie panujących w Ameryce nastrojów społecznych. Według Chińczyków główną przyczyną spadku popularności Republikanów jest programowy zwrot tej partii w prawo. Pociąga on za sobą negatywnie ocenianą w społeczeństwie politykę (wojna w Iraku i liczne skandale na szczytach władzy). Zauważają jednak, że John McCain mający opinię mavericka może stanowić groźną konkurencję dla demokratycznego kandydata Baracka Obamy. Odnotowują także, że wybór Sary Palin na kandydatkę na wiceprezydentkę miał z jednej strony pokazać, że tworzący się tandem jest wolny od układów i nieczystych powiązań, ale z drugiej strony miał przekonać do McCaina bardziej konserwatywnie nastawionych wyborców Partii Republikańskiej. Tymczasem namaszczenie Joe Bidena na następcę Baracka Obamy jest zdaniem chińskich komentatorów mieczem obosiecznym. Choć uzupełnia braki demokratycznego kandydata poprzez doświadczenie jego partnera w sprawach międzynarodowych, to jednak podważa wiarygodność jego głównego hasła zmiana, które wiązało się przecież z dystansem w stosunku do politycznych elit. Wybór Bidena jest jednak według Chińczyków o tyle korzystny, że może on przyciągnąć do demokratycznego kandydata głosy robotników.
Ewa Dryjańska
Podobne:
- Prawie jak nie-Republikanin i caribu Barbie
- Fatalny błąd Baracka Obamy
- Echa Denver - prasa brytyjska o Clintonach
- Kandydaci o Tybecie
- Słabość militarna Ameryki
- John McCain i Barack Obama o tarczy antyrakietowej


Komentarze
Pokaż komentarze (2)