6. WISCONSIN
Gdyby patrzeć na aktualny stan posiadania obu partii, zwycięstwo w Wisconsin powinno być dla Baracka Obamy niczym spożycie na śniadanie przysłowiowej bułki z masłem. Demokraci posiadają oba obsadzane tu miejsca w Senacie, 5 z 8 miejsc w Izbie Reprezentantów, mają też swojego gubernatora. Stanowa legislatura jest wprawdzie podzielona (Demokraci dominują w izbie wyższej, a Republikanie w niższej), ale to jeszcze nie jest wielki problem. Strategów ze sztabu Obamy może niepokoić coś innego. Cztery lata temu John Kerry wygrał tu zaledwie o 0,4% głosów. Podobnie namęczyć musiał się w roku 2000 Al Gore. Czy senator z pobliskiego Illinois może liczyć na łagodniejsze potraktowanie przez swoich sąsiadów? Do wzięcia 10 głosów elektorskich.
7. MICHIGAN
Michigan to stan o bardzo znaczącym miejscu w historii gospodarczej Ameryki, przede wszystkim znany jako mekka przemysłu motoryzacyjnego. Do lat 70. wszystko przebiegało zgodnie ze schematem znanym z wielu takich regionów: gdzie dużo robotników, tam silne związki zawodowe, a gdzie silne związki, tam wygrywają Demokraci. Program reform gospodarczych Ronalda Reagana zmienił tę sytuację. Do głosu doszła pokaźna grupa wyborców, którzy zamiast w fabrycznych halach, pracują raczej za biurkiem. Dla nich ekonomiczny liberalizm okazał się dużo ważniejszy niż barwy partyjne. Od 1992 demokratyczni kandydaci na prezydenta znów tu wygrywają, ale kosztuje ich to wiele sił i środków. Czy Obama da radę? 17 głosów elektorskich to naprawdę sporo.
8. OHIO
Ohio określane jest dość często mianem najtrudniejszego dla kandydatów spośród stanów Środkowego Zachodu. Poza tym zdaniem wielu socjologów struktura społeczna stanu czyni z niego coś w rodzaju Ameryki w miniaturze. W ostatnich dwóch kampaniach górą byli tu Republikanie. Demokraci są jednak pełni wiary, bo podczas mid-term elections sprzed dwóch lat zdołali wyrwać Wielkiej Starej Partii fotel gubernatorski, a na dodatek jeszcze jedno z miejsc w Senacie. Aktualne sondaże z tego stanu mówią tylko tyle, iż wiadomo, że nic nie wiadomo. Niewątpliwie walka będzie się tu toczyć do ostatniego dnia, a jej wyniki mogą mieć wielki wpływ na ostateczny rezultat tych wyborów. Przy tak zaciętej walce, 20 głosów elektorskich może zmienić wiele, albo nawet wszystko.
9. PENSYLWANIA
Pensylwania należy do tych amerykańskich stanów, gdzie mapa preferencji wyborczych pokazuje dramatyczny rozziew między wsią a miastem. Demokraci są silni w takich ośrodkach jak Filadelfia czy Pittsburgh, ale na prowincji dominują zwolennicy Republikanów. Taki jest przynajmniej model teoretyczny, a teraz trochę go skomplikujmy. Najtwardszy rdzeń demokratycznego elektoratu stanowią w Pensylwanii biali robotnicy z licznych tu fabryk. To nie jest grupa, wśród której Barack Obama cieszy się nadmierną sympatią, stąd też kiepsko wypadał tu w prawyborach. Pytanie tylko, czy John McCain zaproponuje im coś bardziej przekonującego. Stawka to 21 głosów elektorskich.
10. WIRGINIA
Wirginia od około 30 lat uchodzi za bastion Republikanów, czego dowiodły także ostatnie wybory, w których George W. Bush zapewnił sobie aż 8% przewagi. Warto jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, aglomeracja Waszyngtonu już dawno przestała mieścić w bardzo ciasnych granicach Dystryktu Kolumbii. Wiele instytucji federalnych ma swoje siedziby na terenie sąsiednich stanów Maryland i Wirginia, z przewagą tego ostatniego. To samo dotyczy miejsca zamieszkania (i głosowania) – samo miasto Waszyngton coraz bardziej staje się krainą kolorowej biedoty, zaś dobrze sytuowani urzędnicy wybierają wygodne domki w okolicznych hrabstwach. To zasadniczo zmienia obraz typowego wyborcy z Wirginii (konserwatywny farmer lub nastawiony prosocjalnie robotnik). Mówiąc wprost: jest tu coraz więcej znakomicie wykształconej i nieźle zarabiającej klasy średniej. Po drugie, jest to stan o tradycyjnie licznej społeczności afroamerykańskiej. Te dwa czynniki pozwalają Barackowi Obamie myśleć o tym, co stanie się tu 4 listopada, z nieco większym optymizmem. 13 głosów czeka.
Jarosław Błaszczak
Podobne:
- Swing states - krajobraz przed bitwą (część I)
- Superwyborcy
- Pat w kolegium elektorskim?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)