Zaczęło się bardzo niewinnie.
Oczywiście Palin nie pytała o pozwolenie tylko po to, by zabrzmiało to naturalnie w TV – chciała zmusić Bidena do tego, by odpowiedział tym samym tj. mówieniem jej po imieniu, co w razie jego gafy tylko wzmocniłoby przekonanie że Biden jest protekcjonalno-seksistowskim reliktem dawnej epoki, w której kobiety nie odgrywały żadnej roli w polityce. Ale Joe się nie złapał na to, i cały czas mówił o „gubernator Palin”, nie popełnił też żadnej gafy na tle protekcjonalno-seksistowskim.
Nie zmieniło to faktu że gubernator Palin przynajmniej raz mrugnęła do widzów.
Całe to mruganie doprowadziło jednego z konserwatywnych komentatorów na blogu The Corner na stronie szacownej publikacji The National Review do takiej oto reakcji:
Czyżby ktoś się zakochał?
Joe Biden nie mógł pozostać obojętny wobec tej eksplozji uczuć. Zanim przystąpił do ataku na Johna McCaina i jego „maverickness”..nie mógł nie wspomnieć, że darzy go wielkim uczuciem. Pomijając złośliwości, atakowanie statusu „mavericka” jest na pewno rozsądną taktyką – marka którą wyrobił sobie McCain, status „mavericka” jest jego najsilniejszym punktem w walce na osobowości z Obamą : atakowanie tego najsilniejszego punktu i zmienianie go w najsłabszy to droga do zwycięstwa. Skuteczność takiego doboru celów udowodnili wcześniej Republikanie – atakując Kerr’yego za jego dokonania w Wietnamie i Obamę za jego umiejętności oratorskie, zmieniając go w pustego „celbrytę”. W pierwszym przypadku Kerry przegrał wybory, w drugim – McCainowi udało się zbliżyć do konkurenta w sondażach przed rozpoczęciem konwencji .
Biden pozostawał nieustępliwy i mówiąc o planie dotyczącym ochrony zdrowia McCaina użył błyskotliwego, wymyślonego w pocie czoła przez zespół ekspertów, spontanicznego one-linera, który miał wszystkim przypomnieć o swoim ulubionym fakcie z życia gubernator Palin: jej bohaterskiej opozycji wobec „Mostu Donikąd”.
Gubernator wydała się tak wyprowadzona z równowagi, że aż pomyliła się mówiąc gdzie znajduje się toksyczny bałagan – wedle Palin jest to Main Steet (nie Wall Street). Ciekawe co na to mieszkańcy domów przy tej ulicy.
Ani Joe, ani drobne wpadki nie zraziły nieustępliwej gubernator, która wykorzystała okazję, by przypomnieć wyborcom swoje dwie największe zalety: jest z klasy średniej i …
…NIE jest z Waszyngtonu. Nie to co Joe (w senacie od 1979 r.) czy John (w senacie od 1983r.)
Wszystko zakończyło się zgodnie z planem. Joe Biden mówił o życiu Joe Bidena…
a Sarah Palin podziękowała (dosłownie) mediom za ich filtr.
Ciekawe czy zdaje sobie sprawę, że nawet po tej debacie wredne media będą wmawiać widzom co się właśnie stało – w tzw. komentarzach? No, ale kwestia tego ,że media wmawiają widzom co mają myśleć jest tak bulwersująca, że następnego dnia gubernator musiała się po raz kolejny na to poskarżyć. Na antenie Fox News, oczywiście.
- Debata wiceprezydencka: merytoryczny Biden, sympatyczna Palin
- Nie tylko fakty: odliczanie przed debatą Biden - Palin
- Wicestarcie
- Debata: remis ze wskazaniem na Obamę
- Prasa brytyjska o debacie: 1:0 dla McCaina
- Potrzebujemy zmiany - analiza reklamówki wyborczej McCaina
- McCain to Bush - analiza reklamówki wyborczej Obamy


Komentarze
Pokaż komentarze (4)