Cztery lata temu, w pierwszej debacie między kandydatami na prezydenta, John Kerry, krytykując Busha za klęskę zmontowania szerokiej koalicji przeciw Irakowi, stwierdził, że w inwazji na kraj Saddama Husajna uczestniczyły tylko trzy kraje: USA, Wielka Brytania i Australia. Urzędujący prezydent odwinął się, mówiąc „zapomniałeś o Polsce.” Sytuacja ta nie wyszła na dobre ani Kerry’emu (bo Rzeczpospolita udział w wojnie jednak miała) ani Bushowi (bo nie był to najsilniejszy argument, jakiego mógł użyć), ale fraza You forgot Poland zrobiła krótkotrwałą furorę w debacie publicznej.
Teraz i Obama i McCain odrobili lekcję – w poprzedniej debacie kandydat Republikanów wspomniał o wizycie Kaczyńskiego w Tbilisi, a teraz ze strony Demokraty padły słowa o pomocy materialnej i moralnej dla naszego kraju i innych byłych sowieckich satelitów. Z tych zapewnień nie musi wiele wynikać, ale nasze uczucia patriotyczne mogą się poczuć miło połechtane.
Co do samej debaty, nie można o niej powiedzieć niczego, co nie byłoby aktualne już przy poprzedniej. Obaj kandydaci pilnowali się, by nie popełnić kosztującego ich prezydenturę błędu, w związku z czym publiczność oczekująca na ostre, bezpardonowe ataki mogła poczuć się zawiedziona. Oczywiście, zdarzyły się pewne zachowania wykraczające poza ugrzeczniony scenariusz, jak niezbyt dyplomatyczne określenie Obamy przez McCaina jako „o, tamten” (that one), czy niezrozumienie się obu panów przy końcowym podawaniu ręki, ale, powiedzmy sobie szczerze, są to błahostki. To, czy odegrają jeszcze poważniejszą rolę w tej kampanii zależeć będzie od spin doktorów obu stron, nie od ich rzeczywistej wartości, która jest minimalna.
Maciej Józefowicz
- Debata wiceprezydencka - momenty
- Debata wiceprezydencka: merytoryczny Biden, sympatyczna Palin
- Nie tylko fakty: odliczanie przed debatą Biden - Palin
- Wicestarcie
- Debata: remis ze wskazaniem na Obamę
- Prasa brytyjska o debacie: 1:0 dla McCaina


Komentarze
Pokaż komentarze (6)