Jednak wycofanie się z Michigan jest logiczne w obecnych warunkach. Analiza posunięć Republikanów z pierwszych dziesięciu dni października pokazuje, że jego sztabowcy zdecydowali się zagrać va banque. Najważniejsze dla zrozumienia kształtu strategii kandydata jest śledzenie miejsc, gdzie wydaje najwięcej pieniędzy na reklamy wyborcze w TV oraz śledzenie miejsc, gdzie odbywają się wiece wyborcze. Dwa pierwsze czynniki są limitowane zasobami finansowymi - w przypadku McCaina jest to 84 mln $ z publicznych pieniędzy. Terminarz kandydata i trasa jego podróży po USA jest ograniczony przede wszystkim upływającym błyskawicznie czasem – w ciągu miesiąca nie można odwiedzać wszystkich ważnych stanów, dlatego konieczne jest obranie tej czy innej ścieżki. To połączenie trzech gier planszowych: Ryzyka, Monopolu i szachów, przy czym kandydat może do pewnego stopnia sam zdefiniować swoją szachownicę.
Punktem odniesienia jest natomiast liczba zdobytych głosów elektorskich w poprzednich wyborach. W tym momencie McCain, by wygrać, musi zrobić dwie rzeczy:
1) utrzymać stan posiadania Busha z 2004 r i
2) odebrać jeden lub więcej ze stanów Kerry’ego – uwarunkowanie demograficzne powodują, że może to być kombinacja zwycięstw w stanach Michigan, Pennsylwania, Wisconsin, Minnesota, New Hampshire. Dla przypomnienia, Bush cztery lata temu wygrał z Kerrym różnicą 35 EV, zdobywając 286 głosów elektorskich.
McCain wybrał wariant ofensywny. Wycofał się z Michigan i skoncentrował na pozostałych czterech stanach – w szachach takie zagrania tj. poświęcenie jednej figury na rzecz innej to gambit. Większość jego przystanków (podobnie jak przystanków gubernator Palin) na szlaku wyborczym to wiece właśnie w Pensylwanii, Minesocie, czy Wisconsin. W Minesocie jego sztab wydał w tygodniu 30 września – 6 października o 180 tysięcy dolarów więcej niż sztab Obamy na spoty telewizyjne. Dlatego też wycofanie się z Michigan było zawężeniem pola gry w ataku – i w tym kontekście decyzja ta ma sens, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że wysoki stopień urbanizacji Michigan powoduje, iż w tym stanie kupowanie czasu antenowego jest szczególnie kosztowne.
Jak do tej pory, w Pensylwanii wzmożone wysiłki McCaina nie dają żadnego efektu w sondażach, podobnie jest w Wisconsin (w obu tych stanach Obama ma średnią przewagę 8 procent). Nieco lepiej jest w New Hampshire i Minnesocie, zwłaszcza w tym ostatnim stanie pojawiają się cały czas sondaże dające Obamie przewagę w granicach błędu statystycznego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)