Przykro mi to stwierdzić, ale mamy kolejnego prezydenta Polski. Imię jego 40 i 4 (bo jest 44 prezydentem), jest Czarny i pochodzi z Ameryki. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie On, czyli osoba przepowiedziana przez Nostradamusa, że Czarny Papież, będzie zwiastował koniec świata. W gruncie rzeczy to takim Watykanem naszych czasów jest właśnie US and A, Nostradamus nie wiedział, że kiedyś będzie taki kraj, a prezydent to Papież. Poza tym, co równie istotne - kadencja jego skończy się w 2012 roku, a właśnie wówczas ma nastąpić przebiegunowienie, bo do Ziemi zbliża się nieuchronnie planeta Nubiru.
Stąd też jakby nie patrzeć żyjemy w czasach ostatecznych. A Jego Eminencja Barack Obama to zwiastuje, żeście Go wybrali to teraz żałujcie, bo sprowadzi na nas zagładę i klęskę. Wtajemniczeni wiedzą o co kaman, a jak ktoś nie wie to sprowadził na siebie klątwę popierając lewaka i socjalistę Husajna - znaczy się Obamę Baracka.
A właśnie, dlaczego w ogóle ów Jegomość został prezydentem Polandii? Bo rzesze Polaków ma taką dziwną mentalność pariasa, że im ktoś ma ich w coraz głębszym poważaniu, tym bardziej temu komuś okazują szacunek i zainteresowanie. Taka przewrotność naszego najszyn. Takowej mydlanej opery jak w Polonii to chyba nie było nigdzie indziej na świecie. W dwóch największych codziennych periodykach - Dzienniku i Wyborczej niemal codziennie od ponad roku mogliśmy śledzić w jakiej knajpie w Kentucky McCain zjadł burgera i jakie kafelki miał kibelek tamże. W związku z tym komentatorzy analizowali czy np. lazurowy odcień kafelków wpłynie pozytywnie na postrzeganie kandydata Republikanów. Natomiast El Presidente Obama był podobnie jak jego adwersarz, mozolnie analizowany, prześwietlany, obrabiany, obserwowany, omawiany, dyskutowany i chyba tylko Disney TV się nim za bardzo nie zainteresowało.
W ogóle to jakaś paranoja była z tymi wyborami bo szczerze pisząc to strasznie dużo miejsca w gazetach i papieru zmarnowano na owe wydarzenie. A ja tymczasem poczytałbym sobie co się dzieje np. w Ameryce Południowej, albo Afryce, ale oczywiście media wiedza lepiej czym nas uszczęśliwić i czego pragniemy się dowiedzieć. A za tym poszli nasi krajowi yntelektualyści, którzy pocili się i każden jeden próbował być bardziej oryginalny od poprzedniego. Tak więc, rzucali jakimiś zabawnymi anegdotkami na temat jednego z kandydatów, albo opowiadali, że ciotka siostry ciotecznej ze strony stryjecznego wuja, jest znajomą osoby, która ma wujka w Ameryce, a ów wujek posiada znajomego, który widział osobę, która była na wiecu Obamy.
Tak, przyznaję, popierałem Johny'ego z Wietnamu, bohatera Ameryki, lotnika, torturowanego i gnębionego w czeluściach przepastnych podziemi armii Viet Congu. On po prostu nie lubi Związku Radzieckiego, oj przepraszam - Ruskich nie lubi, ojej, chodziło mi oczywiście o Federację Rosyjską i KGB.
A tak w ogóle to przedwczoraj w Lidze Mistrzów Werder Brema przegrał niespodziewanie, i to u siebie z Panathinaikosem Ateny, co trochę mi wieczór zepsuło. I kto mi to wynagrodzi? Nawet wygrana McCaina by nie dała rady. Się tym, żescie przejęli bardziej niż sami Amerykanie. Paradoks, że Polacy bardziej się interesowali i podniecali tymi wyborami niż sami Amerykanie, którzy już od ponad pół roku byli zmęczeni całą tą kampanią, codzienną dawką emocji z podróży po różnych zadupiach USA. Mogę Was zapewnić, ze zarówno Obama jak i McCain nie mają pojęcia jak się nazywają Premier i Prezydent Polski, nie wspominając już o tym, że nie wiedzą jak wyglądają.
Tym optymistycznym akcentem kończę i wyluzujcie trochę z politykowaniem, bo już nikt nic nowego i oryginalnego powiedzieć nie może i nie mógł od ponad pół roku. Wszystko się wyczerpało i zostało powiedziane.
Przeczytaj na serio:
- Zdradliwe zwycięstwo Demokratów, wschodzące gwiazdy Republikanów
- Prezydent Obama - słowa i czyny
- Sen spełniony: Barack Obama prezydentem USA
- Podziękowania - coś się kończy, coś się zaczyna


Komentarze
Pokaż komentarze (8)