USA 2008 USA 2008
33
BLOG

PARADA POLITYCZNYCH GROUPIES

USA 2008 USA 2008 Polityka Obserwuj notkę 2

W środowy poranek, 5 listopada 2008 roku, wymęczona kilkunastogodzinnym dyżurem spikerka BBC News zapowiedziała wystąpienie premiera Rządu Jej Królewskiej Mości, Gordona Browna. Telewidzowie ujrzeli brytyjskiego szefa rządu – wyglądającego na równie zmęczonego, co poprzedzająca go dziennikarka – szarego, z podpuchniętymi oczami, wygłaszającego swe gratulacje dla prezydenta-elekta w sposób przypominający wypowiedź maratończyka, z trudem łapiącego oddech po ukończonym biegu.

Uderzający kontrast pomiędzy sposobem, w jaki prezentują się publiczności brytyjscy – i szerzej europejscy – politycy i dziennikarze, a ich amerykańscy koledzy, jest najbardziej rzucającą się w oczy oznaką zjawiska, opisanego między innymi przez brukselskiego korespondenta The Telegraph, Bruno Waterfielda. Pisze on, że stara, zmęczona Europa, próbując wymóc na Obamie ustanowienia nierealnego, światowego New Dealu, w rzeczywistości pragnie zagarnąć dla siebie cząstkę młodzieńczej werwy, świeżości i entuzjazmu, promieniującego w ostatnich dniach ze wszystkich zakątków Ameryki.

Skostniali europejscy politycy, mający lata radosnej młodości dawno za sobą, licytują się od ostatniego wtorku o to, kto lepiej zna Baracka Obamę, kto spotkał się z nim więcej razy, kto może nazywać się jego prawdziw(szy)ym kolegą, a nawet przyjacielem. Ustawili się w kolejce po odrobinę jego blasku, popularności i – co chyba najważniejsze – młodzieńczej energii, zachowując się – jak określił to Ned Temko z brytyjskiego Guardiana – niczym nastoletni groupies tłoczący się dookoła swego pop idola. Do Browna, Sarkozy'ego i Merkel, dołączają po kolei przywódcy innych europejskich krajów, w tym także polski premier, który ochoczo zaprosił Obamę do odwiedzenia naszego kraju. W ten ogólnoeuropejski trend idealnie wpasowali się szefowie dwóch największych partii brytyjskich, urządzając parlamentarną kłótnię o to, który z nich – Brown czy Cameron – znajduje się bliżej Obamy, jego poglądów i politycznych wartości. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, iż – niezależnie od sporu o osobę prezydenta-elekta – obaj panowie: laburzysta i konserwatysta spierali się w istocie o to, który z nich jest bardziej lewicowy.

Gordon Brown i David Cameron
Gordon Brown i David Cameron

Jak jednak słusznie zauważa inny dziennikarz Guardiana, Patrick Wintour – na całe szczęście w cieniu szefów europejskich gabinetów pozostają sztaby fachowców, skupionych w większym stopniu na ciężkiej pracy, niż na telewizyjnych wystąpieniach. Spora liczba pracowników brytyjskich ministerstw – zdając sobie sprawę z faktu, iż niezbędnym w chwili obecnej działaniem, jest oddzielenie wyborczej retoryki nowego prezydenta, od jego realnych planów politycznych – zajęła się wyznaczaniem punktów, które w niedalekiej przyszłości stanowić powinny podstawę rozmów amerykańsko-brytyjskich dotyczących najistotniejszych kwestii polityki światowej.

Na pierwsze miejsce wybija się wśród nich – rzecz jasna – sytuacja na Bliskim Wschodzie, w szczególności w Iraku i w Afganistanie. Już w chwili obecnej dają się zauważyć dość spore różnice pomiędzy stanowiskiem Obamy i Browna odnośnie dalszej obecności wojskowej Brytyjczyków w tych rejonach – komentatorzy przewidują w związku z tym długie i trudne negocjacje pomiędzy USA, Zjednoczonym Królestwem, ONZ i NATO. Całą sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż to właśnie wojna w Iraku zdeterminowała na długie lata wzajemne stosunki pomiędzy poprzednikami obecnych przywódców: Blairem i Bushem. Negatywny odbiór anglo-amerykańskiej inwazji był jedną z głównych, choć nie jedyną, przyczyn całkowitej utraty społecznego zaufania przez brytyjskiego odnowiciela elit politycznych, startującego – po wyborach w 1997 roku – z kredytem zaufania porównywalnym do tego, jakim dziś obdarza się Obamę.

Barack Obama
Barack Obama

Nowo wybranego prezydenta USA Brytyjczycy od dawna już przestrzegają przed stoczeniem się po równi pochyłej w stylu Blaira. Oprócz ostrzeżeń pojawiają się także głosy doradcze, mające pomóc prezydentowi-elektowi w ustrzeżeniu się błędów, które doprowadziły do smutnego końca okres rządów brytyjskiego premiera. Jednym z ostatnich tego typu wystąpień – tym ważniejszym, że pochodzącym od bliskiego współpracownika Blaira i jednego z członków New Labour team – jest artykuł Matthew Taylora w Guardianie, w którym przestrzega on Obamę między innymi przed totalną negacją dokonań swoich poprzedników, przed dawaniem obietnic bez pokrycia oraz przed ślepym zauroczeniem siłą władzy.

Oprócz Afganistanu i Iraku pozostają do rozstrzygnięcia inne – równie ważne i skomplikowane – problemy światowego ładu ekonomiczno-politycznego. Komentatorzy wskazują na potrzebę szybkiego doprowadzenia do trwałego pokoju izraelsko-palestyńskiego, dokonania transformacji ONZ i NATO oraz – co może być największym wyzwaniem dla Obamy – konieczności zreformowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego w taki sposób, aby kosztem zmniejszenia siły USA, dać więcej realnej władzy Chinom i Indiom. W tym punkcie młody amerykański prezydent może spotkać się ze stanowczym oporem rodzimych grup nacisku z sektora finansowo-korporacyjnego, które – rzecz jasna – bardzo niechętnie zgodzą się na zmniejszenie swoich wpływów w tej ważnej instytucji gospodarczej współczesnego świata.

Maciej Lewandowski, Szkocja

Przeczytaj także:

USA 2008
O mnie USA 2008

Dołącz do nas. Kontakt: usa2008@gazeta.pl O wyborach w Ameryce piszemy od listopada 2007. Nasze wpisy sprzed 14 lipca 2008 możesz przeczytać na http://usa2008.blox.pl Teksty są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska Kierowniczka projektu: Anna Dryjańska Koordynatorzy: Bartłomiej Bartel Jarosław Błaszczak Ewa Dryjańska Maciej Józefowicz oraz Paweł Adamiec Adrian Biernacki Michał Filipowicz Magdalena Gotowicka Piotr Kobosko Paulina Kozłowska Maciej Lewandowski Maciej Matejewski Morgan O'Neill Jakub Osina Marcin Świerczek i inni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka