USA 2008 USA 2008
42
BLOG

PROGRAM OBAMY - YES HE CAN? (I)

USA 2008 USA 2008 Polityka Obserwuj notkę 7

Barack Obama, któremu kibicowałem od momentu gdy ogłosił swój start w wyborach, wygrał w cuglach pokonując republikańskiego kandydata - udało mu się zostać pierwszym w historii czarnym prezydentem USA. Nikt nie ma wątpliwości, że Amerykanie głosując w tych wyborach zdecydowali się wybrać zmianę, jednak czy zmiana ta będzie rewolucyjna i czy rzeczywiście nastąpi? Jako że wiemy już kto za niedługo zasiądzie w Białym Domu, zatem wypada się w tym momencie okiem realisty przyjrzeć raz jeszcze kandydaturze Obamy, a zwłaszcza jego programowi. Czy Obama będzie miał szanse go zrealizować?

Barack ObamaBarack Obama

Kiedy kilka lat temu Bush wysyłał amerykańskie wojska do Iraku i Afganistanu wydawać się mogło, przynajmniej części ludzi związanych z bushowską administracją, że obie te wojny mają sens i są do wygrania. Dzisiaj, gdy minęło lat kilka i broni masowego rażenia w Iraku nie znaleziono, widać wyraźnie, że przynajmniej ta wojna była w najlepszym razie bardzo drogim kaprysem republikańskiej administracji. Nic dziwnego zatem że lwia część amerykańskiego społeczeństwa ma dość irackiej awantury i chce wycofania stamtąd amerykańskich żołnierzy. Dokładnie to obiecał im Obama. Więcej nawet - zadeklarował, że wycofanie nastąpi w ciągu szesnastu miesięcy od objęcia przez niego urzędu prezydenckiego, czyli powinniśmy się tego spodziewać około połowy 2010 roku. Czy jest to termin realny? Na pewno tak - decyzja o wycofaniu leży w gestii prezydenckiej, jednak trzeba zdać sobie sprawę, że wycofanie to nie wszystko.

Ameryka nie może pozwolić sobie na pozostawienie Iraku w sytuacji, gdy krajowi temu grozić będzie rozpad i wojna domowa, a nie jest to wcale nieprawdopodobne. Nie ulega wątpliwości, że gdyby do tego doszło to zdestabilizowany zostałby cały Bliski Wschód. Jak widać receptą na stabilizację nie jest zwiększanie obecności wojskowej. Ameryka przekonuje się o tym co chwilę gdy do domu w trumnach wracają jej żołnierze. Działaniom amerykańskim brakuje subtelności i wyrafinowania, dowódcy zaś już na samym początku operacji zapomnieli o rzeczy najważniejszej - gdy chce się złapać mysz, trzeba użyć kota bo poradzi sobie skuteczniej niż transporter opancerzony. Aby zniszczyć terrorystów trzeba użyć wywiadu, rozpoznania i należy stworzyć warunki odcinające ich od zaplecza, czyli rzeczą podstawową powinno być dbanie o cywili. To wszystko w Iraku na pełnej linii szwankuje.

Amerykańscy żołnierze w Iraku
Amerykańscy żołnierze w Iraku

Czy prezydent może to zmienić? Niestety nie. Decyzje na miejscu należą do dowódców polowych, ci zaś nawet jeśli otrzymają rozkazy z Waszyngtonu muszą dostosować je do warunków, jakie zastają na miejscu. Dlatego nie da się naprawić tego co przespano, nie da się teraz ustabilizować Iraku. Jedyne co można zrobić to inwestować w rozwój irackich sił bezpieczeństwa i dzieje się tak od dawna. Można też odbudowywać infrastrukturę i zwiększać udział wojsk inżynieryjnych w samej misji. Co trzeba odrzucić?

Na pewno należy odrzucić wizję stworzenia w Iraku demokracji w pełnym tego słowa znaczeniu i trzeba przyzwyczaić się do wizji rządów teokratycznych. W praktyce są one nieuniknione, zamiennikiem może być tylko kolejna dyktatura świecka na wzór saddamowskiej, jednak gdyby taką dyktaturę wprowadzono sens całej misji irackiej trzebaby uznać za zerowy. W praktyce jedynie rządy duchownych albo właśnie dyktatura mogą Irak ustabilizować z tego prostego powodu, że duchowni posiadają dostateczne wpływy i charyzmę, zaś dyktator skupiający całość władzy w jednym ręku skutecznie mógłby dusić antagonizmy i stać na straży jedności kraju. Obama nie będzie miał wyjścia - wybierze opcję jedną albo drugą gdyż stabilizacja regionu będzie celem nadrzędnym.

Jednocześnie następować będzie zwiększanie kontyngentu wojskowego w Afganistanie, tylko że tutaj sytuacja też jest beznadziejna. Wojny z talibami nie da się wygrać, ale czy można jej nie przegrać? To wydaje się realne o ile talibowie zostaną uznani za stronę do prowadzenia rokowań i o ile zostaną dopuszczeni do rządów w wymiarze odzwierciedlającym proporcjonalnie ich realne wpływy. Niestety będzie to przypominało targowanie się z samym diabłem i dokładnie tak przez wielu Amerykanów zostanie odebrane - na szczęście dla Baracka Obamy większość z tych ludzi i tak głosowała na McCaina.

Barack Obama i George W. Bush
Barack Obama i George W. Bush

Jeśli chodzi o resztę zmian w polityce międzynarodowej, które były mniej akcentowane niż kwestia iracka, to możemy spodziewać się radykalnego odejścia od unilateralistycznej doktryny Busha, dopuszczającej wojnę prewencyjną. Dzięki temu można spodziewać się częściowej zmiany wizerunku USA na świecie. Jako, że Stany Zjednoczone, których gospodarka jest lokomotywą światowej gospodarki, znalazły się w kryzysie, zatem sama sytuacja będzie owocować powrotem do multilateralizmu i zbliżenia z wieloma krajami. Można spodziewać się, że Obama bardziej będzie liczył się nie tylko ze zdaniem Europy, ale również i takich krajów jak np. Wenezuela.

Kryzys światowy odbija się pośrednio na wszystkich, więc jasnym jest, że przesadne akcentowanie konfliktów i sporów oraz walka o amerykańską supremację stają się rzeczą drugorzędną. Jako, że ze współpracy międzynarodowej korzyść będą mieć wszyscy, zatem jasnym jest, że te postulatu są jak najbardziej realne. Jedyne problemy dotyczyć mogą w praktyce kształtu ostatecznego, jaki mieć będzie współpraca. Wydaje się, że czarnoskóry prezydent może być także bardziej wyczulony na kwestie współpracy z krajami afrykańskimi oraz z państwami Ameryki Łacińskiej - wszak bardzo wielu Latynosów zagłosowało właśnie na niego.

Barack Obama i Lech Kaczyński
Barack Obama i Lech Kaczyński
(źródło: The Polonia Portal)

Nie wiadomo jeszcze jak Obama rozstrzygnie kwestię budowy tarczy antyrakietowej, a raczej trudno będzie znaleźć kwestię w stosunkach polsko-amerykańskich, która będzie bardziej zwracać uwagę USA na nasz kraj. Sprawa jest otwarta. Osobiście uważam, że decyzja co do tej kwestii nie zapadnie błyskawicznie gdyż o ile można oczekiwać wycofania się Obamy z doktryny Busha o tyle nie musi to oznaczać odrzucenia pomysłu tarczy z automatu. Zdecydować mogą dwie rzeczy - rachunek ekonomiczny i względy strategiczne, przy czym chyba ważniejsza będzie ta pierwsza kwestia. Jeśli nie nastąpi kolejne spektakularne wydarzenie ogniskujące uwagę prezydenta na kwestiach polityki zagranicznej, podobne do zamachów z 11 września 2001, należy oczekiwać, że ta administracja skupi się przede wszystkim na zagadnieniach polityki wewnętrznej i gospodarce.

Paweł Adamiec

Jutro zapraszamy na drugą część tekstu.

Przeczytaj także:


PolitykaGlobalna.pl - portal o polityce międzynarodowej

Zapraszamy do nowego serwisu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl

USA 2008
O mnie USA 2008

Dołącz do nas. Kontakt: usa2008@gazeta.pl O wyborach w Ameryce piszemy od listopada 2007. Nasze wpisy sprzed 14 lipca 2008 możesz przeczytać na http://usa2008.blox.pl Teksty są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska Kierowniczka projektu: Anna Dryjańska Koordynatorzy: Bartłomiej Bartel Jarosław Błaszczak Ewa Dryjańska Maciej Józefowicz oraz Paweł Adamiec Adrian Biernacki Michał Filipowicz Magdalena Gotowicka Piotr Kobosko Paulina Kozłowska Maciej Lewandowski Maciej Matejewski Morgan O'Neill Jakub Osina Marcin Świerczek i inni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka