Polska rusofobia jest faktem. Ile byśmy temu nie zaprzeczali ale to " widać , słychac i czuć".Od czasu katastrofy smoleńskiej straciliśmy około 10-12 % GDP ,właśnie na skutek rusofobii. Przed katastrofą były szanse na rozszerzenie wymiany gospodarczej, na zwiększenie polskiego eksportu , na wspólne inwestycje. Skończyło się tym , że stosunki polsko-rosyjskie są obecnie bardzo złe. Polska rusofobia kosztuje Polaków jakieś 3- 4 % GDP rocznie. Ale to w sumie mała cena , za to co zyskujemy. A zyskujemy ideę która jednoczy naród polski. Takich wspólnych dla wszystkich Polaków idei już mało zostało: trochę tradycji, wspólny język, Katolicyzm, trochę dumy z osiągnięć w dawnej historii. A po za tym jest wiele spraw które dzieli Polaków:
1.ocena historii bliższej naszych czasów ( np. IIRP, Powstanie Warszawskie, Piłsudski itd, itd)
2. ocena polityki i ekonomii ( to oczywiście jest normalne)
3. ocena seksualności ( prawa gejów, aborcja, in-vitro)
4. ocena patriotyzmu ( kto jest patriotą : ten który macha szabelką, czy ten który macha miotłą na chodniku przy swojej nieruchomości) itd, itd.
A rusofobia łączy Polaków i tych z PIS i tych z PO. Najlepszym przykładem jest ocena katastrofy smoleńskiej: według Pisowców to zamach przeprowadzony przez Rosjan ( może wspólnie z Tuskiem) , a według Peowców winni są równiez rosyjscy dyspozytorzy. W obu przypadkach "umoczeni" są Rosjanie , bo inne wytłumaczenie nie byłoby akceptowalne przez polskie społeczęeństwo.
Rusofobia łączy i niech kosztuje , ale warto za nią płacić. A co ? Stać nas, a że będzie więcej bezrobotnych, to się wliczy w koszta. Najważniejsze żeby Ruskim pograc na nosie.
Swoją drogą jest ona też przydatna Rosjanom. Przy krytyce ich działań zawsze mogą powiedzieć: "to jest zachodnia ocena . taka jak histeryczna rusofobia Polaków" I różni Francuzi czy Amerykanie muszą się z tym zgodzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (152)