vipp
KRAINA CYTAT - Silva Rerum
6 obserwujących
155 notek
28k odsłon
  531   1

Ukraińcy naszymi braćmi? ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

.

LINK

______________________

Marian Młynarski

Wielkie uznanie dla ks. Isakowicza-Zaleskiego za ten wspaniały, oparty na prawdzie wykład, jak też o wyrażanie troski o Polaków na Ukrainie oraz samą Polskę w związku z tym, iż niektórzy politycy III R P (bez względu na przynależność partyjną),  popierają ten kraj bez wszelkich zastrzeżeń i refleksji, jak się odbija jego "probanderowska" polityka na polskiej mniejszości na Ukrainie i jak odbije się na Polsce. A problemy są . Ta niby nowa Ukraina postanowiła wyprzeć z oświaty języki mniejszości narodowych. Węgry i Rumunia zdecydowanie wystąpiły w obronie swych rodaków, podczas gdy ci "co som przy(wódce)  III  R P" nabrali w tej sprawie wody w usta.

Rozmawiałem kiedyś z mieszanym małżeństwem z Zakarpacia. Ona Polka po technikum budowlanym. On  Ukrainiec - choć z wykształcenia inżynier ze specjalnością "lokomotywy spalinowe" - maszynista takiejże lokomotywy. Studia politechniczne odbył w Polsce, więc poznał j. polski. Swoją przyszłą żonę - Polskę - spotkał na Zakarpaciu, gdzie się pokochali, wzięli ślub, zamieszkali i stali się rodzicami dwóch synków. W domu rozmawiali to po ukraińsku, to po polsku. Obu tych języków używali też synkowie. Gdy osiągnęli  oni wiek przedszkolny, rodzice oddali ich do takiej placówki. Zaraz pierwszego dnia dzieciaki zostały pobite przez ukraińskich rówieśników za ... odezwanie się do siebie po polsku. Przedszkolanka wzięła stronę nie pobitych, a bijących.

Nie widząc innego wyjścia, rodzice doradzili synkom używanie wyłącznie języka ukraińskiego. Okazuje się, że ta niechęć dzieci ukraińskich do dzieci mniejszości polskiej  nie jest czymś odosobnionym. Dzieci ukraińskie wychowywane w duchu gloryfikacji OUN I UPA, tak samo odnoszą się  do dzieci węgierskich, których na Zakarpaciu nie brak, jak też do  dzieci rumuńskich.

Różnica jest tylko taka, że gdy rodzice z rodzin polskich, czy mieszanych nie mają na kogo liczyć, to np. konsularne władze węgierskie zdecydowanie bronią swoich i - jak podaje na swej stronie pan "jack caleib" - ogłosiły one, że wezmą w obronę też dzieci polskie tych rodziców, którzy o to poproszą. Dobrze to świadczy o pracownikach konsularnych "węgierskich bratanków". Czy polskie władze nie powinny wpłynąć na to, aby nasi pracownicy konsularni zaczęli się spotykać z polskimi rodzicami i powiadamiać ich, że są do ich dyspozycji, jak to robią konsularni pracownicy węgierscy?

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale