Poza wspaniałymi sukcesami w kraju, m.in.:
- ustawa lustracyjna,
- 2 raporty z rozwiązania WSI,
- dwukrotne mianowanie, na prośbe brata, A.Leppera na wicepremiera IV RP,
to jednak największe sukcesy nasz prezydent odnosi w polityce zagranicznej.
Kiedy już pozałatwiał najważniejsze sprawy z przywódcami zachodnimi:
- wskazał palcem kierunek prez. Sarkozemu (widzieliśmy to na spotku, „p. Kotka w naszych spotkach”, Kurskiego),
- pozwolił się przyjąć Bushowi na schodach w Białym Domu,
- panią Merkel to sobie w ogóle nie zawracał glowy,
to wtedy nasz prezydent zaczął budować nasze imperium na wschód.
Ze swoim przyjacielem, prezydentem Litwy, Adamkusem już prawie pozałatwiał problemy Polaków na Litwie, ale ... nie zdążył.
O swoim przyjacielu, prezydencie Gruzji, Sakaszwili, dla którego narażał swe życie już nie wspomina, ale tylko dlatego, że przecież nie mówi się o przyjacielu, że jest przyjacielem, codziennie.
Dziś dowiedzieliśmy się, że kolejny przyjaciel, prezydent Ukrainy, Juszczenko, odznaczył pośmiertnie tytułem Bohatera Ukrainy (i Polski chyba też ?), Stepana Banderę.
Z ostatnim już chyba przyjacielem, prezydentem Czech, Klausem, to jak to robią zazwyczaj prymusi z ostatniej ławki, zrobili psikusa Europie opóźniając jak tylko się da podpisanie Traktatu Lizbońskiego. Mołodcy !
Z niecierpliwością czekamy na dalsze sukcesy prez. Kaczyńskiego ze swoimi zagranicznymi przyjaciółmi.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)