Pan Andrzej Krawczyk z kancelarii prezydenta miał dwa razy pecha. Dwadzieścia kilka lat temu działając dla kraju miał pecha i wpadł w ręce SB-ecji. Za ten podpisany pod groźbami kwitek nikt rozsądny go nie potępia. Co najwyżej te nidorośniete i niedojrzałe szczeniaki, niezależnie czy to są 20-letni działacze czy 50-letni przywódcy PiS.
Drugi raz zrobił błąd. Podjął współpracę z L.Kaczyńskim. Już jako dobrze dorosły i chyba nie pod groźbami. I za takie błedy i głupotę się płaci. Wyrzucili i poniżyli go własnie "rewolucjoniści moralni". Za tę bezmyślną decyzję o współpracy z obecnymi niszczycielami kraju słusznie został ukarany i mniej mi go żal niż za to sprzed ćwierwiecza.
I niech te lekcję dobrze zapamietają wszyscy współpracownicy obecnej władzy. Za współpracę w niszczeniu kraju wcześniej czy poźniej zapłacą. Co najmniej wstydem wobec swoich dzieci.
Za współudział w zmarnowaniu czasu i w niszczeniu kraju rozliczą was (i nas za bezczynność) nasze dzieci.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)