To oczywista oczywistość, że J.Kaczmarek jest zupełnie niewiarygodny.
Po pierwsze skłamał, m.in. o swojej przynależności do PZPR. Co innego premier J.Kaczyński. On nigdy nie skłamał. Np.nie skłamał, gdy mówił, ze żadnej wspólpracy z Samooobroną, ani gdy mówił, ze nie będzie premierem, gdy brat zostanie prezydentem. Min. Ziobro też nigdy nie skłamał. Np. nie kłamał, gdy mówił, ze nie znał sprawy B.Blidy.
Kłamczuch J.Kaczmarek jest niewiarygodni, a prawdomówni J.Kaczyński i Z.Ziobro są stuprocentowo wiarygodni. To oczywista oczywistość.
Dowodem na niewiarygodność J.Kaczmarka są jego rozmowy z A.Lepperem i R.Giertychem. Zawiązywanie koalicji z R.Giertychem a z A.Lepperem nawet dwa razy jest oczywiście dowodem na wiarygodność J.Kaczyńskiego.
J.Kaczmarek był wtyką oligarchów, m.in. dlatego, że rozmawiał z Krause. A kto go poznał z Krause ? Pan prezydent. Pan Prezydent jest oczywiście z daleka od wszelkich oligarchów.
Tak, tak. Słyszę, ze J.Kaczmarek stał się moim autorytetem zaraz po wyrzuceniu go z rządu PiS.
Może mieć J.Kaczyński i Z.Ziobro za autorytet B.Kmiecik i Dochnala, mogę ja mieć i J.Kaczmarka.
Ot i cała logika „moralnego wzmozenia" rewolucji moralnej IV RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)