Duża część urzędników samorządowych i państwowych, ordynatorzy i lekarze ginekologii w publicznych szpitalach i przychodniach, dyrektorzy szkół i nauczyciele - lojalni nie wobec obowiązujacego prawa a wobec przywódców nieformalnych organizacji. Lojalni albo zastraszeni. Obywatele, jedni też posłuszni mafii, inni zastraszeni lub zrezygnowani, bo przecież „nic nie da się zrobić". Część mediów też opanowana i służąca mafii.
I nie tylko urzędnicy na prowincji, ale i ci ze szczebla centralnego. Premier, minister zdrowia, minister sprawiedliwości, prezydent i jego żona - wszyscy zaszantażowani przez „ojców chrzestnych" w czarnych stojach i ich żołnierzy - boją się stanąć w obronie zwykłego obywatela i przestrzegania obowiązującego prawa.
Zwykły obywatel jest bezradny.
Tak właśnie jest w państwie opanowanym przez mafię. Znamy to np z filmów o mafii włoskiej.
Ale to nie jest film o mafii włoskiej.
To dzieje się w naszym kraju. W kraju opanowanym przez mafię talibów-katoli. Ostatni dowód to sprawa „Agaty" z Lublina.
Kilka lat temu podobna mafia szantazowała społeczeństwo Irlandii sprawą nawet podobną do tej naszej teraz. Sprawą dziewczynki, którą prawie uwięziono w kraju, by jej uniemozliwić wyjechać ze swoją sprawą do sąsiedniej Wielkiej Brytanii.
Społeczeństwo Irlandii poradziło sobie z podobna mafią. Poradzimy sobie i my. Chwila.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)