Refleksja na dziś
Blog jak blog. O wszystkim i o niczym
6 obserwujących
86 notek
55k odsłon
  733   0

Nie patrz na rok 2022

Moja subiektywna prognoza dotyczącą roku 2022.

Nie patrz na rok 2022, to oczywiście parafraza tytułu filmu Netflixa opisującego mechanizm działania mediów we współczesnym świecie. 

A jak, moim skromnym zdaniem wyglądają prognozy na ten rok?

Końcówka zeszłego roku przyniosła wymarzony prezent Putinowi, czyli KE uznała gaz za paliwo ekologiczne. Żeby uciszyć protesty Francji do komunikatu dorzucono też atom.

Czy to już wystarczy, żeby powstrzymać inwazję Rosji na Ukrainę? No cóż, jeżeli Niemcy certyfikują dodatkowo NS2, a wszystko na to wskazuje, a USA przestanie wzmacniać militarnie Ukrainę (co też już ma miejsce) Putin osiągnie większość swoich celów bez groźby sankcji. Z drugiej strony pozostanie jeszcze kwestia wody dla Krymu. Ale to Rosjanie mogą jeszcze jakiś czas odpuścić. Jeżeli nie będzie wojny o Ukrainę, to Rosja będzie mogła w spokoju zająć się wchłonięciem Białorusi. 

Nawet, jeżeli Europa pozostanie spokojna, to ilość miejsc zapalnych na świecie stale rośnie. Najważniejsze z nich to Tajwan i konflikt USA-Chiny. Rozgrywka o Irański atom z Izraelem i Arabią Saudyjską i moim zdaniem coś co można zaklasyfikować jako klimatyczne punkty zapalne, czyli Kaszmir (Indie, Chiny, Pakistan) i tama na Nilu, czyli Etiopia i Egipt. 

Miejsc gdzie mogą wybuchnąć wojny, czy rewolucje jest zresztą na świecie znacznie więcej, a każdy taki konflikt wygeneruje nową falę uchodźców. 

Poza tym będziemy mieli kolejny rok upływający pod dyktando pandemii i kryzysu klimatycznego. W przypadku Covid,  wyszło na to, że szczepionki nie do końca rozwiązują problem, a na lekarstwo będziemy jeszcze czekać. Wirus jak widać potrafi łatwo mutować i prawdopodobnie będziemy się z nim zmagać przez najbliższe lata. Jakkolwiek brutalnie to nie brzmi, wirus rozwiązuje jednak część problemów ludzkości,  zwłaszcza krajów  zachodnich,   choćby przez zmniejszenie obciążeń dla systemów emerytur społecznych. Aż dziwne, że taki ZUS nie ustanowił jeszcze "dnia bez maseczki", albo że nie sponsorował sylwestra w Zakopcu. 

Kryzys klimatyczny będzie trwał dalej. Pewnie w nadchodzącym roku pobijemy kilka nowych rekordów, będą powodzie, pożary, tornada i deszcze, określane mianem "cośtam-stulecia". Będą to zjawiska wywołane, a raczej wzmocnione,  zmianami klimatu. Tyle, że większość ludzi nie będzie "patrzyła w górę".

Gospodarczo świat będzie odbijał się po pandemii i powoli będą dochodziły procesy deglobalizacji, takie jak skrócenie łańcuchów dostaw i przeniesienie części produkcji do USA i Europy. Polska do momentu, kiedy nie ma Euro, będzie na tych zjawiskach korzystać. Oczywiście duża wojna może wywołać duży kryzys, ale mała nie. 

Z wynalazków, które zmienią sytuację największej liczby osób, a na które mamy szansę. Lek na Covid, lek na raka, to te pozytywne, a z negatywnych autonomiczna jazda samochodem (4 lub 5 poziom) i masowe zwolnienia kierowców. 


Politycznie w Polsce będzie raczej spokojny przedwyborczy rok. Nie sądzę, żeby działo się coś ponad standardową naparzankę między PiS, a opozycją. Natomiast w krajach gdzie będą wybory, nastroje pocovidowe mogą trochę namieszać. 

Niespodziewane zdarzenia, które mogą najwięcej namieszać w skali globalnej i lokalnej ? (O ile będą miały miejsce) 

Duża wojna. 

Śmierć Putina (lub siłowe odsunięcie go od władzy) 

Lokalnie, śmierć Kaczyńskiego (72 lata...)

Śmierci Bidena nie ma na tej liście. Złośliwie mógłbym powiedzieć, że większym zaskoczeniem będzie jego dotrwanie do końca kadencji i że żaden z tych przypadków niewiele zmienia dla świata. 

Katastrofa, której należy się spodziewać? (Niekoniecznie już w tym roku) 

Duża katastrofa kosmiczna, w stylu eksplozja statku z astronautami, lub narażenie życia osób będących na stacji kosmicznej, ewentualnie częściowe zablokowanie orbity przez kosmiczne śmieci. 



Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka