Refleksja na dziś
Blog jak blog. O wszystkim i o niczym
7 obserwujących
94 notki
61k odsłon
  202   0

Reforma armii vs. upadły mit niezwyciężonej armii rosyjskiej

Niewątpliwie największym przegranym tej wojny jest mit niezwyciężonych wojsk rosyjskich, wyposażonych w najnowocześniejsze i nie mające odpowiedników w świecie uzbrojenie. Patrząc przez pryzmat starć z armią Ukrainy, muszę powiedzieć, że nawet nasze niedoinwestowane bądź co bądź wojsko było by w stanie wraz z sojusznikami zatrzymać rosyjską inwazję i prawdopodobnie spuścić jej niezły łomot.

Wojna w Ukrainie trwa i będzie jeszcze trwała. Wygląda na to, że Ukraina jej nie przegra. Co nie znaczy, że może nie utracić części terytorium. 

Natomiast niewątpliwie największym przegranym tej wojny jest mit niezwyciężonych wojsk rosyjskich, wyposażonych w najnowocześniejsze i nie mające odpowiedników w świecie uzbrojenie. Patrząc przez pryzmat starć z armią Ukrainy, muszę powiedzieć, że nawet nasze niedoinwestowane bądź co bądź wojsko było by w stanie wraz z sojusznikami zatrzymać rosyjską inwazję i prawdopodobnie spuścić jej niezły łomot.

Co nie znaczy, że nie istnieją obszary w których potrzebujemy bardzo szybkiego dosprzętowienia i kontynuacji już rozpoczętych programów. 

Zacznijmy od lotnictwa. Okazało się, że rosyjskie lotnictwo jest w dużo gorszym stanie, niż przypuszczali najwięksi optymiści. Rosyjskie samoloty są coraz starsze, coraz częściej zepsute, a nawet najnowsze konstrukcje nie są w stanie stworzyć parasola powietrznego nad swoimi wojskami. Na tym tle nasze F16, o ile były by wystarczająco wcześnie rozśrodkowane mogły by nam zapewnić równorzędną walkę z większą ilością samolotów rosyjskich, a wsparte zakupami F35 i przy pomocy sojuszniczych AWACS-ów prawdopodobnie były by w stanie zabezpieczyć naszą przestrzeń powietrzną. Co najwyżej przydało by się pozbyć się starych migów i su i uzupełnić flotę o F16 (najlepiej w najnowszej wersji) Można też pomyśleć o zakupie uzbrojonych wersji naszych samolotów szkolnych, które przy tak słabym potencjale rosyjskim mogły by okazać się wystarczające. 

Wojska pancerne. Okazuje się, że właściwie nasze leopardy + 300 abramsów mogło by spokojnie wystarczyć na siły rosyjskie. Wszystkie t72, twarde i inne poradzieckie wersje są zbędne. Po zakończeniu modernizacji Leo będzie można szukać następcy na obie te konstrukcje (np K2) ale bez jakiejś napinki czasowej.

Artyleria. Mamy Kraby, które prawdopodobnie górują nad 90% rosyjskiej artylerii, mamy też Raki. można zwiększać ich ilości, ale nie wiem czy nie lepiej było by rozpocząć produkcję Kryli (wesja kołowa). czego nam brakuje? Dronów rozpoznawczych i duuużo amunicji w wersji precyzyjnej i w wersji o zwiększonym zasięgu. 

Artyleria rakietowa. W czasie wojny obronnej salwa z Langusty nie była by najlepszym pomysłem. To jest broń do ostrzeliwania dzielnic mieszkalnych... Zamiast niekierowanych rakiet, potrzebujemy kierowanych, precyzyjnych i o większym zasięgu. Tutaj  po wojnie zamiast kupować HIRMAS można by pewnie wejść we współpracę z Ukrainą, która miała dobre projekty, ale chyba zabrakło im kasy i czasu. 

Czego jeszcze potrzebujemy? systemy minowania Baobab... fajny projekt, ale potrzebne jest szybkie i masowe wdrożenie. 

Wojska zmechanizowane, mamy całkiem udane Rosomaki, ale powinniśmy jak najszybciej uzbrajać je w polskie wieże z pociskami przeciwpancernymi. Teraz trzeba zacząć produkować Borsuka - i to chyba w wersji niepływającej...

Teraz to, co leży i kwiczy. Granatniki. Mamy w PL produkcję Spików, ale mamy ich mało i mało wyrzutni. Mamy trochę Jawelinów w WOT - ale to też ilości apteczne. Pirat - całkiem udany projekt, leży i czeka na lepsze czasy, a potrzebowalibyśmy go w  tysiącach sztuk. Podobnie jak jakichś granatników jednorazowych. Tego powinniśmy mieć dla piechoty, wotów i potencjalnych ochotników, bo to broń tania, szybka do wyszkolenia i skuteczna. 

Potrzebujemy broni przeciwrakietowej w stylu Patriota, ale bardziej w stylu Izraelskiej Żelaznej Kopuły do ochrony miast. Ku mojemu zaskoczeniu, Narew która wydawała się absolutnym priorytetem w Ukrainie miała by niewielskie zastosowanie (ze względu na słabość lotniczą Rosji) co nie znaczy, że nie powinniśmy jej budować. 

Nasze pioruny robią dobrą robotę ale powinno być ich więcej, w tym posadzone na pojazdach autonomicznych. 

Drony... dużo dronów. Mamy potencjał w postaci WB z Warmate Flyeye i Łosiem (który tylko czeka w kolejce do stworzenia fajnego systemu. Stać nas na samodzielne opracowanie czegoś w rodzaju TB-2, które kupujemy od Turcji. Od Amerykanów bierzemy Reapery. Ale jak się okazało dronów nigdy za wiele.

Na tym chwilowo koniec.  To oczywiście bardzo skrócony obraz naszej armii, ale na tle inwazyjnych sił rosyjskich w sumie nie prezentuje się ona tak źle, jak można by sądzić. A opracowania z ćwiczeń sztabowych, mówiące o tym, że Rosjanie byliby w 3 dni w Warszawie, wraz z mapami można zawiesić w najbliższej sławojce wraz z kilkoma banknotami 100 rublowymi, gdzie jak się okazuje, było by to dla nich adekwatne miejsce. 



Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale