Z jednej strony mamy koalicję chętnych, z drugiej awanturę o Grenlandię.
W obydwu sprawach Polska przedstawiła się jako "niechętna". Ocena tych decyzji jest niejednoznaczna. Wybieramy postawę bezpieczną ale marinalizującą nasze znaczenie.
Przy czym w przypadku Ukrainy deklarujemy się jako kraj odpowiadający za logistykę, co wydaje się rozsądne.
W przypadku Grenlandii czekamy na jakiekolwiek wyklarowanie suę sytuacji, bez wysyłania kontyngentu w postaci np 2 wojaków. (Kajka i Kokosza? )
Tyle, że obie te sytuacje pokazują, że Unia, jeżeli chce coś znaczyć, powinna posiadać własną autonomiczną armię. Realizującą cele europejskie.
Może już na to czas?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)