Voit Voit
72
BLOG

Pimpek

Voit Voit Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Była chyba 6 rano, kiedy coś dziwnego mnie obudziło. W półmroku pokoju zobaczyłam w nogach łóżka smacznie chrapiącego Jeżowatego, dwa koty i jakiś niezidentyfikowany, burawy kłębek. Jakby szmatę, albo skołtunioną wełnę. Usiadłam na łóżku, z lekka nieprzytomna. Oburzona szmatka podniosła łepek i zobaczyłam Pimpka, w całej swojej psiej rozciągłości. Pimpek – coś jakby skrzyżowanie szczotki do klozetu ze sfilcowaną wełną - to pies Rysia, zza rzeczki. Kawał drogi...

 

Padłam spokojnie na poduszkę, wydawało mi się, że słyszę koło domu pracujący traktor. Waldek, syn Rysia, miał dziś u nas kosić. Widać Pimpek przylazł za nim i postanowił się zdrzemnąć. 
 
Pimpek wstał kilka godzin później, zjadł spokojnie śniadanie z psiej miski, dopił mlekiem i z godnością wlazł na moje łóżko. Zakręcił się kilka razy, udeptał i zasnął. 
 
Zaczęłam się spokojnie ubierać, aż tu otwierają się drzwi werandy i wpada Rysio.  
- Gdzie Pimpek?!
 
- W łóżku – odrzekłam niepewnie, usiłując wbić się w T-shirt, który jakoś dziwnie się skołtunił.
 
- To ty młoda z moim psem spisz, a ja go  po nocy po wsi szukam?!  - wyraził oburzenie Rysio, grzebiąc w pościeli -  jego tu nie ma!!! Zadzwonić, kurwa nie możesz, ino mi ludzie mówią, ze on tu?! 
 
Fakt -  Pimpek z łóżka wyparował. Nie miałam pojęcia, że zwiał. Myślałam, że z Waldkiem przyszedł... Z podwórka dobiegało zadowolone z życia szczekanie. Pimpek i Jeżowaty ścigali się wzdłuż domu. Wojtek, w piżamce, wyskoczył i złapał Pimpka.
 
- To ja ci cholero, żryć daję, a ty po ludziach, powsinogo, łazisz? -  mruczała Rysio tuląc odnalezionego Pimpka.
 
Pimpek został zapakowany do samochodu i odwieziony do domu. 
 
Wieczorem pojechaliśmy na ryby do Rysia. Pimpek stał uwiązany na postronku. Po drodze na pomost spotkałam Rysiową:
 
-Stary to całą noc go szukał – oznajmiła konspiracyjnie -  Balim się, że go samochód przejechał. Patrzaj – krów ma tyle, koni, kaczek, kotów. A o psa na wieś w nocy jedzie... A on u was co żryć dostał, bo wybredny...
 
Dostał.  A mój syn za ratunek niesiony Pimpkowi dostał duże lody w barze Rysia, nad Krutynią (Spanie na sianie 50 metrów). Kto spływał Krutynią, ten wie, o co chodzi.
 
Pimpek ma szlaban do jutra. Mleko mamy, mięsko też się znajdzie. Tylko faktycznie -  cholera wybredna. Kaszę i  warzywa cedził przez krzywe zęby. 
 
I niech mi ktoś powie, że chłop (prawdziwy) zwierząt nie szanuje. Kiedy odjeżdżaliśmy od Rysia, zobaczyliśmy, jak szepce coś koniom na pastwisku do ucha. Przysłuchiwały się temu całe szczęśliwe.  
 
Voit
O mnie Voit

Kogo banuję - przede wszystkim chamów, nudziarzy, domorosłych psychologów i detektywów-amatorów. To mój blog i to ja decyduję, kto tu będzie komentował. Powinnam to zrobić dawno, teraz zabieram się za porządki. Dyskusja - proszę bardzo, może być na wysokich tonach, ale chamstwo i nudziarstwo zdecydowanie nie. Anka Grzybowska Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości