Jakie są korzyści z drgającej szczytówki, nie trzeba nikogo przekonywać. Ja miałam dzisiaj przyjemnośc rozmowy o szczytówce twardej i miękkiej. Przypomniałam sobie o nielubiegazety2 i Wodziannie.
Na pomoście siedzieli już panowie trzej. Dwoch młodych i jeden od nich starszy (znacznie), robiący za mentora. Wędki wypasione, robale w duzych ilościach pręzą sie w pudełkach. Super.
-Witam, mogę się przysiąść? - zapytałam raczej retorycznie, opatulona w barbur.
-Nie - usłyszałam ku mojemu zdziwieniu odpowiedź, której zupełnie nie oczekiwałam.
-A dlaczego? - zapytałam z głupia frant, spokojnie rozkładając się na pomoście, jedną reką podciągając barbur.
-Bo zajęliśmy cały pomost - odrzekł pan - A kobiety nie mają pojecia o rybach i je płoszą.
Znalazłam mimo to miejsce i ku niezadowoleniu pana zaczęłam łów. Ukleje brały jak zwykle, mimo mojego zielonego barbura. Obok grasował jakiś drapieznik, bo rybki wyskakiwały z wody, robiąc na kompletnie nieruchomej powieżchni śliczne kółka. Rybka za rybką wpadały do wiaderka, a ja z nudów przysłuchiwałam się wykładowi pana.
- Widziecie, to jest szczytówka. szczytówki sa miękkie i twarde. Ja wolę miękkie. Miękka szczytówka pięknie drga i wtedy świetnie włącza się wibrator. To to na końcu. On się nazywa dzwoneczek, ale my mamy elektroniczny, który wibruje. Wtedy nie musimy polegać na wzroku, tylko na kiju to czujemy.
- A jak szczytówka jest twarda? - zapytał jeden ze studentów pana.
- Wtedy najlepiej na dotyk. Palcami. Czubkiem palcow czujecie. To jest kwestia praktyki. Złowicie swoja pierwszą i się nauczycie.
A ze szzytówkami to jest tak - ja wolę twardą. Na dotyk. Co się mam męczyć. I dlatego zeszłam z pomostu z dwoma kilogramami drobnicy i kilkoma fajnymi okazami poza nią. Kto woli miękką - zostaje z pustą... Z siatką pusta zostaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)