40 obserwujących
482 notki
763k odsłony
  132   1

RPO - człowiek który musi trzymać poziom - inaczej krzywdzi ludzi

Jest mi absolutnie obojętne czy Rzecznik Praw Obywatelskich będzie konserwatystą czy lewicowcem – ważne żeby był uczciwy i potrafił sprawiedliwie ocenić ludzką krzywdę. Były RPO Adam Bodnar nie dawał już takiej gwarancji. Dlaczego tak sądzę? Ludzie mają różne percepcje, przekonania, zapatrywania - prawicowe czy lewicowe. Jednak oba z tych modeli działania są podatne na zapędy demagogii: prawicowy na dogmatyzm – lewicowy na fałsz. Oba prowadzą do ludzkiej krzywdy. A w moim odczuciu odchodzący Rzecznik Praw Obywatelskich, walcząc o przedłużenie urzędowania, zgubił nie tylko obiektywizm ale przede wszystkim uczciwe rozeznanie kto jest krzywdzonym a kto jest krzywdzącym – pokładając nadzieję w radykalizmie lewicowych stronników i ulegając samemu lewicowej skłonności do manipulacji faktami. Ludzka rzecz - „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść – niepokonanym”. A dla tych którzy nie rozumieją dlaczego – jest Art 209 ust 1 Konstytucji RP. Nie muszą tego rozumieć.

.

Przyznam że nigdy nie postrzegałem Adama Bodnara przez pryzmat okoliczności jego wyboru na stanowisko Rzecznika, ale prawda jest taka że nie był on nigdy ani nominatem jakiegoś ponad - politycznego kompromisu ani nawet kandydatem ponadpartyjnym.

Cofnijmy się na kilka zdań do 21 lipca 2015 roku, kiedy to PO-PSL i SLD przegłosowały kandydaturę Adama Bodnara na RPO: zbliżają się wybory parlamentarne, przed miesiącem Bronisław Komorowski przegrał drugą turę wyborów prezydenckich. Kończy się okres rządów PO-PSL, i w wielu dziedzinach trwają nowelizacje prawa umożliwiające obsadzenie decyzyjnych i wpływowych stanowisk ludźmi ze środowiska odchodzącej ekipy. Wcześniej Bronisław Komorowski zwołując referendum szuka poparcia wśród zwolenników JOW-ów i wyborców Pawła Kukiza, Platforma Obywatelska skręca w lewo - szuka pomocy w elektoracie lewicy – dochodzi do porozumienia w sprawie zapewnienia nominatom PO, SLD i PSL-u dominacji na półtorej kadencji Parlamentu, w Trybunale Konstytucyjnym - poseł Kropiwnicki zgłasza projekt ustawy blokujący do końca roku możliwość wyboru sędziów TK przez nowo wybrany Sejm. Później z ust Leszka Millera dowiemy się że między trzema partiami doszło do nieformalnej umowy . Na marginesie - głosowanie ma się odbyć blokiem – równocześnie na całą piątkę, tak żeby było niezwykle trudno wynik tego głosowania rozdzielić. To okres budowania ratunkowych sojuszy politycznych kosztem zasad demokracji.

Zbiegiem okoliczności determinowanym przesunięciami terminów po śmierci w 2010 roku ś.p. Janusza Kochanowskiego, akurat na sam koniec kadencji - na 9 września, przypada wygaśnięcie kadencji Ireny Lipowicz. Trwa więc szukanie kandydata który spełniłby warunki nowych sojuszy. PiS desygnuje kandydaturę Zofii Romaszewskiej – Osoby która nie była nigdy punktem sporu ideologicznego (no chyba że z odchodzącą ekipą PZPR i SB), która większość życia , wraz z Mężem poświęciła obronie ludzi przed krzywdzącą machiną patologii państwa, błędami wymiaru sprawiedliwości, łamaniem praw człowieka.

Z drugiej strony kandydatem lewicy i koalicji PO-PSL zostaje 38-letni Adam Bodnar. Także człowiek, kolokwialnie mówiąc „z papierami” na to stanowisko – ale jednoznacznie, już w ówczesnych wywiadach deklarujący wprost lewicowe poglądy polityczne, poparcie dla postulatów aktywistów LGBT i lewicowe stanowisko w kwestii in vitro. Fundamentem tej kandydatury było właśnie jej lewicowe utożsamianie - to on miał pozyskać dla odchodzącej ekipy przychylność lewicowych wyborców w październikowych wyborach do Parlamentu.

Zresztą – fakty powiedzą same za siebie:

- ówczesny układ polityczny w Sejmie VII kadencji (2011-2015): PO 197 posłów, PSL – 38 posłów, SLD – 35 posłów, PiS – 134 posłów, Palikot 11 posłów, Biało – Czerwoni – 4 posłów, Zjednoczona Prawica 16 posłów niezrzeszeni 25 posłów.

Na kandydaturę Bodnara (na półtora miesiąca przed wygaśnięciem mandatu dotychczasowej Rzeczniki) głosowało 239 posłów – PO, SLD, Palikot i część PSL

Na kandydaturę Zofii Romaszewskiej PiS i ZP

Adam Bodnar nie był – jak się to dziś postrzega - żadnym kandydatem kompromisu czy konsensusu politycznego. Był kandydatem o określonej linii politycznej – przeforsowanym dzięki politycznemu dyktatowi. Mówiąc nowomową dzisiejszych aktywistów opozycji, były kimś w rodzaju rzecznika platformerskiego.

.

Zresztą późniejsze nominacje Sylwii Spurek ( tak, tej samej) na jedną ze swoich zastępczyń, czy działaczki Unii Wolności i Demokratów.pl - Kamili Gasiuk – Pichowicz nie były żadnymi paradoksami – poglądy tych pań dziś już znamy, wówczas znał je przede wszystkim ich szef.

.

Nikt jednak nie robił Bodnarowi problemów z tego powodu aż do czasu kiedy dobiegła końca jego kadencja i sytuacja sprzed pięciu lat stała się zadziwiająco podobna – nagle RPO stał się rzecznikiem aktywistów LGBT (choć nie doszło w tym czasie do absolutnie żadnych zmian prawa czy zachowania jakichkolwiek instytucji państwa wobec tych środowisk). Chwilę później uznał że zakup – na komercyjnych zasadach i z odpowiedzi na czysto komercyjną ofertę – grupy tytułów prasowych przez państwową spółkę … łamie zasady praw człowieka.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale