36 obserwujących
457 notek
713k odsłon
1683 odsłony

Putin utopi Rosję we krwi

Wykop Skomentuj49

„Złego licho nie bierze”- ta znana, jak świat światem, maksyma, niestety niezwykle rzadko się nie sprawdza. I pewnie miliony ludzi zadawało sobie naiwne pytanie dlaczego dajmy na to Adolf Hitler nie zapadł w 1931 roku na suchoty albo młody Iosif Dżugaszwili nie przegrał za młodu walki z jakimś niezwykle paskudnym rodzajem zapalenia płuc. Być może kilkadziesiąt milionów niewinnych ludzi dzięki temu nie straciłoby życia, lub uniknęło nieludzkich tortur. No ale, tak już jest ten świat skonstruowany że zbrodniarzom szczęście sprzyja, a zdrowie – w każdym razie zdrowie fizyczne – zwykle dopisuje.

 

Jednak tak się sprawy mają wyłącznie w odniesieniu do tzw ślepych kolei losu. W kwestiach będących dziełem ludzkiej ręki mechanizmy są zgoła odmienne. Zło wygrywa bowiem zazwyczaj dzięki temu że kieruje się metodami na jakie nie zdobędzie się rywal stosujący czyste zasady. Morderca ma przewagę bo wie, że jego ofiara nie byłaby zdolna zabić, oszust czuje się bezpieczny bo wie, że jego ofiara postępuje uczciwie, kłamca i cynik czuje przewagę bo wie, że ofiara nie będzie zdolna go okłamać. To zresztą żelazna szkoła rosyjskiej dyplomacji.

Wracając jednak do sedna sprawy, każdy zbrodniarz i terrorysta działający na szerszym polu, musi silą rzeczy posłużyć się do realizacji swoich planów takimi samymi zbrodniarzami jak on sam. I zdolnymi do takiej samej podłości i bezwzględnego sadyzmu jakie jemu samemu zapewniło dominacje nad rywalami. Poczucie bezpieczeństwa i pewności, że druga strona nie potrafi odpowiedzieć taką samą agresją i kłamstwem nie trwa jednak wiecznie.  Wszystko działa dopóki przywódca ma czym płacić albo skutecznie mami zyskami swoich bandziorów. Kłopot pojawia się jednak kiedy owi posłuszni dotychczas siepacze nie zdecydują że sami są w stanie wziąć więcej niż zapewnia im lider.

Jak kończy się taka tyrania wiadomo nie tylko z zamierzchłej historii ale z obserwacji każdej struktury mafijnej w dowolnym okresie dziejowym. Zarówno Hitler jak i Stalin mieli pełną świadomość, że ich najbardziej nawet wierni pretorianie to zbrodniarze których stać na wszystko, a słowo dane dziś – jutro nie będzie warte funta kłaków. Gdyby byli inni nigdy nie znaleźliby się na tych stanowiskach na jakie się dostali. Każdy tyran popada z czasem w paranoję zagrożenia, bo budując zbrodniczy system wie, że prędzej czy później poczuje nóż na swoim gardle.

 

I sądzę że właśnie taką granicę przekracza dziś Władimir Putin stosując ludobójstwo na wschodzie Ukrainy. Aby tego dokonać musi wspierać pospolitych zbrodniarzy, lokalnych bandziorów którzy w warunkach pokoju zajmują się pospolita działalnością mafijną. A jednocześnie angażując rosyjską dyplomację i plany polityczne Rosji ramię w ramię z paramafijnymi grupami interesów armii dawnego ZSRR, Putin przekreśla dziś ostatnie szanse na to aby Rosja zmierzała w stronę demokracji. „Bohaterowie Donbasu” prędzej czy później rozleją także rosyjska krew.

 

Dziś  Rosja triumfuje przede wszystkim dzięki temu, że stosuje metody i retorykę na jaką nie stać dyplomacji ani struktur wojskowych żadnego cywilizowanego państwa. Pewności siebie dodało jej też niewątpliwie to jak reagowały na kolejne jej zbrodnie państwa europejskie od siedmiu lat. Definicję tej swoistej symbiozy można zrozumieć przypominając sobie choćby postawę Nicolasa Sarkozy`ego na przełomie lipca i sierpnia 2008 roku. Dla Francji – która wówczas przewodniczyła Unii Europejskiej bardzo ważne było aby pokazać skuteczność nie podejmując jednocześnie żadnych realnych, skutecznych działań. Sarkozy zawarł wtedy w Moskwie niezwykle znamienny model współpracy z Rosją, który do dziś, a w każdym razie do bardzo niedawna, był definiowany jako pokój w Europie. Zasada była mniej więcej taka: będziemy robili z wami interesy tak jak dotychczas ale nie chcemy widzieć waszych czołgów w naszych telewizorach. Sarkozy osiągnął więc wielki sukces „cywilizując Rosję”, rosyjskie czołgi nadal ostrzeliwały Gori, Siegiej Ławrow dementował a interesy Niemiec i Francji z Rosją biły rekordy obrotów. Europejscy biznesmeni z czystym sumieniem  robili interesy z paserem, a reporterom w Gruzji rekwirowano nagrania. To jak fałszywy a zarazem mocno zakorzeniony obraz Rosji zbudowano przez te lata w umysłach Europejczyków, dziś, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę można określić tylko słowem przerażające. Nie tylko Merkel czy Holland ale przede wszystkim mieszkańcy Litwy, Łotwy i Estonii wiedzą dziś że rosyjskie czołgi naprawdę jadą, że rosyjskie wyrzutnie rakiet naprawdę strzelają a rosyjska armia razem z najemnikami z dawnych jednostek ZSRR naprawdę potrafi zabijać. Problem w tym, że mieszkańcy zachodniej Europy żądają tylko jednego: aby nie pokazywać im tego w telewizji bo to burzy ich ciepły obraz Rosji. Dokładnie tak jak siedem lat temu w Gruzji.

Bo oni cenią pokój, nie życzą sobie wojny i mało ich interesuje to, że dwa tysiące kilometrów od nich państwo z którym robią interesy morduje ludzi tysiącami. Oni są pacyfistami i chcą mieć czyste lewicowe sumienie.

 

Europa nie potrafi sprostać kłamstwu, zbrodni i cynizmowi Putina. I ostatni szczyt w Mińsku jasno pokazuje że przywódca Rosji doskonale wie, że dopóki rozgrywa politykę Rosji za pomocą zbrodni i kłamstwa to jego przewaga jest niezagrożona. Ale jest też licznik, który z każdym miesiącem nabija cenę jaką prędzej czy później będzie musiał zapłacić tysiącom separatystów którzy pokładają w nim nadzieję na zyski z wojny o Donieck, Ługańsk i drogę na Krym. Ta wojna prędzej czy później zacznie też przelewać krew rosyjskich cywilów. I to, być może nie tylko poza elitami władzy. Pytanie tylko ile cierpienia i istnień ludzkich pochłonie to najpierw poza Rosją.    

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale