36 obserwujących
453 notki
700k odsłon
804 odsłony

Mieszane uczucia

Wykop Skomentuj55

Im dłużej trwa protest nauczycieli tym więcej mam niesmaku. Nie krytykuję postulatów nauczycieli - ani tym bardziej nie mówię (i nie myślę!) że ich praca nie zasługuje na znacznie wyższe wynagrodzenie. Ale w tym proteście nauczyciele faulują – i obawiam się że prędzej czy później sympatie społeczeństwa – choćby rodziców uczniów - bardzo boleśnie się od nich odwrócą.

Jeśli mam dziś zarzuty do nauczycieli to nie o to że żądają większych pensji - ale o formę tego strajku i manipulacje które na każdym kroku stosują choć oskarżają o nie ministerstwo. I pal sześć już nawet że zapomnieliśmy o tym że z tymi pensjami nauczyciele wyjechali z okresu rządów ludzi którzy teraz ich klepią po plecach. Co więcej - doskonale rozumiem ze to co w procentach wygląda bardzo fajnie - np 5% - w rzeczywistości oznacza 140 zł brutto. Postulaty mają więc  uzasadnione - zgubi ich jednak to że zaufali ludziom którzy ich przekonali że cel uświęca środki.

Po pierwsze lewe L4 które kilka tygodni temu były nieformalnym – a może formalnym początkiem tego protestu - jaki to przykład dla dzieci? - nie chcecie iść do pracy to załatwcie lewe zwolnienie? Strajk już wtedy był strajkiem ale oficjalnie go nie było – cynizm?

 Po drugie: rzekome fałszywe średnie zarobki jakimi posługuje się MEN. A kto wyznaczył kryteria obliczenia tej średniej płacy? Zapisy o tzw średniej płacy są dyktowane ... Kartą Nauczyciela! Po to żeby dać wyznacznik samorządom ile przeznaczyć środków w budżecie - dlatego dane te przyjmują wyższy pułap. Ale skoro te podawane przez Ministerstwo średnie płace są wyssane z palca to dlaczego propozycje ZNP o podwyżkach o 30% bazują właśnie na tych - wirtualnych podobno średnich pensjach. Skoro te średnie wynagrodzenia to manipulacja to dlaczego ZNP przyjmuje na ich podstawie swoje postulaty?

Po trzecie: postulat 1000 zł został zastąpiony rzekomo "ustępstwem" w postaci 30% - ZNP głosi propagandę że poszło na ustępstwo a Ministerstwo ją odrzuciło. Otóż - dla dyplomowanego 30% to 990 zl a dla mianowanego to około 950 zł - dla stażysty około 750 zł. Takie to było "znaczące ustępstwo" ... - tylko nikt głośno tego nie mówił żeby się ludzie nie orientowali.

I wreszcie po czwarte - nauczyciele odrzucają dziś wszystkie propozycje rządu - dlaczego? - bo rząd w pakiecie mówi też o zwiększeniu pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo. A dla większości społeczeństwa które tygodniowo ma "pensum" 40 godzin ten sprzeciw mógłby być lekko drażniący. Tym bardziej że już zaczyna się przebijać informacja że średnia OECD w Europie jest 25-26 godzin - czyli cały jeden pełny dzień pracy tygodniowo więcej.

.

Dlatego mam bardzo mieszane uczucia ... - nauczyciele mimo zrozumiałych postulatów po prostu W TYM PROTEŚCIE nie grają uczciwie. I boję się że sami stawiają się w ten sposób – krok po kroku – w konflikcie, nie wobec rządu, ale wobec większości społeczeństwa

A hasło: dawajcie 1000 zł bo jak nie to zablokujemy dzieciom ścieżkę edukacji to jeszcze osobny temat. I oby ktoś ich w końcu nie zapytał: kogo nienawidzicie bardziej? Kaczyńskiego czy naszych dzieci?

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo