Bajka o mądrym baranie

Był sobie mądry Baran.

Swoje mądrości lubił ogłaszać w telewizji

i dzielić się nimi z obywatelami swojej ojczyzny w gazecie „Trybunał Ludu”. Mówił i pisał to, co kazał mu pastuch. Czasem – starając się wyjść naprzeciw pragnieniom pastucha - dodawał coś od siebie. Po pewnym czasie głupi naród przestał chcieć czytać baranowe mądrości i gazeta zaczęła padać.

Mądry Baran, ponieważ był też dzielny,

zaczął razem z zaprzyjaźnioną dziką świnią zastanawiać się,

jak zaradzić temu odwróceniu się narodu i w jaki sposób przeprowadzić szybką urbaranizację Polski. Wymyślili, żeby założyć nową gazetę. Najpierw chcieli ją nazwać intrygująco „Judzę”, jednak wybrali wersję pod nazwą „Bee!”. Później, żeby było mądrzej, zmienili jej nazwę na „Niee!”.
Urbaranizacja Polski szła jednak coraz gorzej. Na szczęście internet otworzył przed zwierzętami nowe możliwości kulinarnej sztuki nawijania makaronu na uszy i przysłaniania nim oczu. W celu przetrenowania pisania przepisów kulinarnych założono nawet blog o nazwie „Okiem i uchem”.

Jedną ze swoich gazet próbowali spalikodować,

w czym pomogał im sam Kotopies.
Najbardziej opłacalną atmosferę znalazł jednak Baran na portalu Przedpokój 24, gdzie, punktualnie jak zegarek, wypisuje swoje baranie mądrości na blogu i sumiennie odpracowuje swoje zobowiązania wobec pastucha. Wkrótce Baran zobaczył, że cały wysiłek jego życia nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Naród nie chciał już więcej słuchać baraniego beczenia.


Wobec takiego obrotu spraw barany, dzikie świnie i reszta menażerii wyszły na ulice.


Dołączyło do nich stado dziwnych zwierzaków zwanych czeburaszki (krótko "Cze") skierowanych tu przez wielką benzynową stację Putlerstan.

W powietrzu panował duch dywersyjnej polityki, której bronili jak rodzonej matki – wierni synowie niebieskiej suki

i inni członkowie wielkiej koziorodczej rodziny.







Rasowi ulicznicy
dumnie i wysoko trzymają wielkie transparenty z napisem KOD, żeby wszystkim pokazać, że nigdy nie zmienią swojego KODU agentycznego. Na dowód baraniego upiornego uporu wpinają sobie uporniki. Upiorniki zabarwiające się kolorem tego, kto im więcej zapłaci. Oczekujecie morału? Na próżno, gdyż uczestnicy tej bajki byli wyjątkowo amoralni.:)))


[w notce wykorzystano fotografie rzeźb chińskiego artysty Liu Xue]
===========================================================



Komentarze
Pokaż komentarze (14)