53 obserwujących
1096 notek
433k odsłony
  1383   0

Dr R.Fuellmich: O pompowaniu fikcyjnej drugiej fali "pandemii" za pomocą fałszywych testów

Nadal nie jest jasne, czy kiedykolwiek doszło do naukowo poprawnej izolacji wirusa Wuhan, więc nikt nie wie dokładnie, czego szukamy i co znajdujemy podczas testów.

Zwłaszcza, że ten wirus, podobnie jak wirusy grypy, szybko mutuje. Wymazy PCR pobierają jedną lub dwie sekwencje cząsteczki, które są niewidoczne dla ludzkiego oka i dlatego wymagają amplifikacji w wielu cyklach, aby były widoczne. Wszystko powyżej 35 cykli jest, jak donosi The New York Times i inni, uważane za całkowicie  niewiarygodne i naukowo nieuzasadnione. Jednak test Drostena, a także testy zalecane przez WHO, które były zgodne z jego przykładem, są ustawione na 45 cykli!  

Czy może to wynikać z chęci uzyskania jak największej liczby pozytywnych wyników, a tym samym zapewnienia podstawy do fałszywego założenia, że wykryto dużą liczbę zakażeń ??

Test nie umożliwia rozróżnienia materii nieaktywnej i reprodukcyjnej.

Oznacza to, że wynik pozytywny może się zdarzyć, ponieważ test wykrywa np. ułamek, fragment cząsteczki, która może nic nie sygnalizować poza tym np., że   układ odpornościowy badanej osoby wygrał w przeszłości walkę z przeziębieniem. Nawet sam Drosten oświadczył to w wywiadzie dla niemieckiego magazynu biznesowego w 2014 r. dotyczącym rzekomego wykrycia infekcji wirusem MERS, rzekomo za pomocą testu PCR. Powiedział wtedy, że te testy PCR są tak bardzo czułe, że nawet bardzo zdrowe i osoby niezakażone mogą dać wynik pozytywny. W tym czasie zdał sobie również sprawę z potężnej roli mediów szerzących panikę i strach. Powiedział wtedy w swoim wywiadzie - Jeśli na przykład taki patogen przenika do błony śluzowej nosa pielęgniarki przez dzień lub dwa, nie zachoruje ona ani nie zauważy w ogóle niczego, a test wskaże ją jako... przypadek MERS . Może to również wyjaśniać gwałtowny wzrost liczby „wykrytych testami przypadków” w Arabii Saudyjskiej. Co więcej, tamtejsze media zrobiły z tego niesamowitą sensację.  

Czy on o tym zapomniał? Czy może celowo ukrywa to w obecnym kontekście? Ukrywa, ponieważ Corona jest bardzo lukratywną okazją biznesową dla całego przemysłu farmaceutycznego i dla pana Alfreda Lunta,  współpacownika Drostena przy wielu badaniach,a także producenta testów PCR . Moim zdaniem jest całkowicie nieprawdopodobne, że w 2020 roku zapomniał o tym, co wiedział o testach PCR i co powiedział w 2014 roku magazynowi biznesowemu.

Krótko mówiąc, test ten nie może wykryć żadnej infekcji, w przeciwieństwie do wszystkich fałszywych twierdzeń, że może . Infekcja, tak zwana gorąca, wymaga, aby wirus, a raczej fragment cząsteczki, która może być wirusem, nie znalazły się gdzieś, na przykład, w gardle człowieka, nie powodując żadnych uszkodzeń. To byłaby zimna infekcja. Natomiast gorąca infekcja wymaga, aby wirus wnikał do komórek,  replikował się tam i powodował objawy, takie jak bóle głowy lub ból gardła.  

Dopiero wtedy osoba jest naprawdę zarażona w sensie gorącej infekcji. Bo tylko wtedy zarażona osoba jest w stanie zarażać innych. Do tego czasu jest to całkowicie nieszkodliwe zarówno dla gospodarza, jak i dla wszystkich innych osób, z którymi ma kontakt.  

Po raz kolejny oznacza to, że pozytywne wyniki testów, w przeciwieństwie do wszystkich innych twierdzeń Drostena, Wielera czy WHO, nic nie znaczą w odniesieniu do infekcji, o czym nawet CDC wie, jak cytowano powyżej.

W międzyczasie wielu szanowanych naukowców na całym świecie zakłada, że nigdy nie było pandemii koronawirusa, a jedynie... pandemia testów PCR. Do takiego  wniosku doszło wielu niemieckich naukowców, takich jak profesorowie Bhakdi, Rice,  Morling, Harcourts, Wallack i wielu innych, w tym wspomniany profesor John Ioannidis i laureata Nagrody Nobla prof. Michael Levitt z Uniwersytetu Stanforda.  

Najnowszą taką opinią jest wspomniany wcześniej dr Mike Yeadon, były wiceprezes i dyrektor naukowy firmy Pfizer, który piastował to stanowisko przez 16 lat. On i jego współautorzy, wszyscy znani naukowcy, opublikowali artykuł naukowy we wrześniu 2020 r. On i oni stwierdzają, a ja cytuję: „Opieramy naszą politykę rządu, naszą politykę gospodarczą i politykę ograniczania praw podstawowych, przypuszczalnie na podstawie całkowicie błędnych danych i założeń dotyczących koronawirusa. Gdyby nie wyniki testów, o których ciągle donosi się w mediach, pandemia by się skończyła, bo tak naprawdę nic się nie wydarzyło. Oczywiście zdarzają się poważne, indywidualne przypadki zachorowań, ale takie same zdarzają się też w każdej epidemii grypy. W marcu i kwietniu była prawdziwa fala chorobowa, ale od tego czasu wszystko wróciło do normy. Tylko pozytywne wyniki szalenie rosną i rosną w zależności od liczby przeprowadzonych testów. Ale prawdziwe, realne przypadki chorobowe się skończyły. Nie można mówić o żadnej drugiej fali ”. Rzekomo nowy szczep, koronawirus, jest wg dr Yeadona nowym tylko pozornie, gdyż jest to nowy typ od dawna znanego koronawirusa. Istnieją co najmniej cztery wirusy Corona, które są endemiczne i powodują niektóre z typowych przeziębień, których doświadczamy, szczególnie zimą. Wszystkie mają uderzające podobieństwo sekwencji do koronawirusa. A ponieważ ludzki układ odpornościowy rozpoznaje podobieństwo do wirusa, który został rzekomo niedawno odkryty, w komórce odporność pod tym względem istnieje od dawna. 30 procent populacji miało to, zanim pojawił się rzekomo nowy wirus. Dlatego dla tzw. odporności stadnej wystarczy, że 15 do 25 procent populacji jest zarażonych rzekomo nowym koronawirusem, aby powstrzymać dalsze rozprzestrzenianie się wirusa.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale