49 obserwujących
905 notek
382k odsłony
  132   0

Trzeci Portishead

dedykuję mistrzowi recenzji muzycznej Miłoszowi Matiaszukowi


Dwa lata temu przeczytałem na S24 notkę Miłosza Matiaszuka będącą recenzją płyty grupy Tool. Czytałem recenzję słuchając płyty. Dopełniały się idealnie. Recenzja była pełna takiej samej werwy jak płyta, a przy tym była precyzyjna. Recenzja dotyczyła płyty oczekiwanej 13 lat. Dzisiaj zamieszczam  recenzję, którą napisałem parę tygodni temu, recenzję płyty tym razem  oczekiwanej 11 lat, trzeciej płyty zespołu Portishead.

Jest to płyta niezwykła i muzyka niezwykła. Różniąca się dość znacznie od dwóch pierwszych - znakomitych płyt. Ukazała się w 2008 r. Każdy utwór jest odrębnym... malowidłem muzycznym. Jeśli komuś nie uda się "wejść w płytę" za pierwszym podejściem - niech nie rezygnuje. Niech próbuje ponownie. Cały wysiłek wchodzenia zostanie mu wynagrodzony, gdy już wejdzie. A wtedy może mieć problemy z... wyjściem :). 

Moją radą jest na początku spróbować słuchać  czytając moją "recenzję" danego utworu. A przy kolejnych słuchaniach płyty można już bez. Można też posiłkować się translacjami tekstu utworów z https://www.tekstowo.pl/. Teksty i muzyka wzajemnie się dopełniają w tej niespotykanej galerii wewnętrznych pejzaży.



1. SILENCE

ciszę łamią mewy. beth śpiewa z wysiłkiem myślenia. śpiewa tak powoli, jakby... myślała. rytm perkusji jak automat perkusyjny z Kingdom Come, z nadchodzącego królestwa. i sample jak mewy, które się zacięły. w tle kłótnia. to co się rozkręca - kończy się. TAK MA BYĆ.

2. HUNTER

drugi kawałek: kpina z naśladowców stylu pierwszej płyty zespołu (a naśladowców był legion) - wszyscy plagiatorzy się palą ze wstydu - bo zespół pokazuje, że nawet jakby chciał pogodnie i kołysząco triphopowo - to nie da rady. banał muzyczny jest tu przytrzaśnięty drzwiami. i warczy. W 2:38 NAWET DOSŁOWNIE.

napięcie narasta i zmienia się w kwiat. którego obraz się rozpływa...

3. NYLON SMILE

żarty, czyli wstęp, się skończyły... proszę wsiadać, drzwi zamykać. dwie perkusje tokują. hipnotyczne rytmy, czujesz ich   s z a l wokół szyi, potem wokół głowy. dziwne. hipnoza która pobudza... myśl. zaczyna się orgia kolażu, cytatów, żywych, muzycznych  papiermache - muzyka która żyje... obok muzyków. ma swoje sprawy. i opowiada dawne historie. dawne muzyki. odwrócone na lewą stronę.

4. THE RIP

co będzie jak ona - muzyka - całkiem się obudzi... i przestanie słuchać muzyków. beth udaje, że nie mamy czego się bać. uspokaja, ale coś jej nie wierzymy... w takiej przyjemnej niewierze. obok ktoś się uczy akordów na gitarze. na stole leży krążek tori amos. ojciec uczy syna gry na basie. I got me some horses to ride on, to ride on, they say that your demons can't go there

ktoś otwiera okno. rusza maszyneria. białe konie. mechaniczne. ale ten mechanizm żyje. to trzeci dzień z siedmiu dni stworzenia świata. po klawiszach biegnie uśpiony rumak i znika w dali.

5. PLASTIC

przechodzą obok artyści z zamkniętego cyrku, jeden pogrywa na trąbce. na wzgórzu jakaś ciuchcia wyjeżdża z obrazu Vincenta i nie może wyjechać. beth krzyczy biegnąc sama za sobą. przelatuje pociąg albo ptak o drewnianych skrzydłach. cyrkowcy prawie płaczą. w kopalni jeszcze został ktoś na dole. może zakochana para nie mogąca się do siebie odwrócić plecami.

6. WE CARRY ON

przemysł ciężki. kapią kroplestopionejstali. smak życia. słowa jak krople. krzyk wkrzykiwany do środka. za plecami nietoperz szeleści skrzydłami. stal stygnie - beth jest podwojona. kowal i jego pomocnik walą magicznym rytmem w kowadło, które dopiero co zastygło.

ona wylicza. bolesne szczęścia. nie ma sił. ale ma moc żalić się. głębiej i głębiej. aż do obojętności nieba. portowa perkusja pracuje.

kowal staje się jednością ze swym pomocnikiem a młot błyszczy w tańcu wokół kowadła jak ryba w płytkim strumieniu. los, dobija się do drzwi jak stopka perkusisty. i nie wiesz już czyś rybą, czy strumieniem, czy może przytupującym sandałem zgubionym przez Czuang-Tsy

7. DEEP WATER

wszyscy zasypiają gdy po horyzont tylko rozgrzany - stygnący piasek.

8. MACHINE GUN

strzały. musiało do tego dojść. nad ranem. ona jeszcze planuje wspomina. ale dokoła już krąży ona druga zatopiona w bezruchu. im bardziej znika bóg tym bardziej rozgrzewa się pewność błagania nie chcącego się zniżać. bębny jerychońskie - bez trąb. czasem w hucie jest jak na froncie. są tylko żywioły. ludzie skuleni milczą. duch bacha stroi nuty. ale w duchy nikt tu nie wierzy.

9. SMALL

wyszła sama. bez drugiej siebie. pogodzona. jak gołębica. jak echo z głosem. horyzont pod smyczkiem wzroku. ptaki. dorożka. czy to koń rży czy oszalały mewy. stalowy rumak. promienie słońca jak pękające struny. stanęli. ona wreszcie w chórze z sobą. konie ruszają. znają drogę. ona zakrywa oczy rękoma. droga pełna dziur.

gdy już jesteś rozgrzany ich losem - wciągają cię na wóz, czujesz piasek w oczach. i rozkołys rozpędzającego się wozu. konie odwracają głowę na parę sekund, o, już wiesz, że z tego wozu nie da się wysiąść ani wyskoczyć przez długi czas. dopóki koniom nie zaschnie w pysku. lub nie odleci jedno z kół. zbyt tępe. którym możesz być ty

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale