50 obserwujących
1074 notki
428k odsłon
  200   5

Rewizor już w drodze do pandemistów


 


"Wracam do foliarzy. Ja ich powstanie prorokowałem już w pierwszych swoich wpisach z początku pandemii, 1 kwietnia 2020. Przypomnijmy sobie jak to było i jak to się zaczęło. Foliarze powstali jako grupa znana z posądzania o odjazd spiskowy. Warto więc wrócić do początków, czyli co wieszczyli płaskoziemcy na początku pandemii, z czego się śmiano i z czym mamy obecnie do czynienia. Przejdziemy więc historię odjazdu, który stał się rzeczywistością. Nie wybije to śmiejących się z foliarzy z ich zadufania, nie wpędzi ich w skruchę, że się śmiano z obecnie już wręcz oczywistych rzeczy, bo grono śmiejących się z płaskoziemców jest wyspecjalizowane w dwójmyśleniu na poziomie orwellowskim, a więc przytoczę dla porządku autorską dwójmyślenia definicję:

„Wiedzieć i nie wiedzieć, mieć poczucie absolutnej prawdomówności, a jednocześnie wygłaszać umiejętnie skonstruowane kłamstwa; wyznawać równocześnie dwa zupełnie sprzeczne poglądy na dany temat, i mimo świadomości, że się wzajemnie wykluczają, wierzyć w oba; używać logiki przeciwko logice; […] zapominać wszystko, czego nie należy wiedzieć, po czym przypominać sobie, kiedy staje się potrzebne, a następnie znów szybko wymazywać z pamięci”.

Foliarz kto to taki

Teraz sami foliarze. Zwani też płaskoziemcami lub/i antyszczepionkowcami. To następna manipulacja, tym razem na poziomie języka. Pojęcia te powstały znacznie wcześniej, ale do grona tak opisywanego wrzucono wszelkich wątpiących w oficjalny przekaz kowidowy. Bo grono to ma mieć określenie pejoratywne, w dodatku guślarskie i głupawe. Co mają bowiem wspólnego ludzie, którzy mają nosić foliowe czapeczki, by uchronić się od promieniowania kosmicznego z ludźmi, którzy uważają, że system teleporad zabija ludzi? Co mają wspólnego ludzie wierzący, że ziemia jest płaska i wspiera się na żółwiach (ilość żółwi wciąż jest dyskutowana), z tymi, którzy uważają, że szczepienie na skalę światową preparatem najgorzej przebadanym w ludzkości to dla niej wielkie zagrożenie? Co mają wspólnego ludzie przeciwni szczepionkom z tymi, którzy się zaszczepili wszystkim szczepionkami obowiązkowymi, a nie chcą zaszczepić się nieobowiązkowym preparatem? Nic. Ale tu chodzi o to, by stygmatyzować WSZELKI opór przeciwko głównemu nurtowi farmaceutyczno-sanitarystycznemu i będziesz antyszczepionkowcem nawet jeśli masz opuszczoną maskę poniżej nosa. Szlus. Tyle nasza niszowa grupa, do której należy… około 50% społeczeństwa. Ładne, co?

Ale my tu do rzeczy. Czyli co mówili koronarealiści (tak tu będziemy o nich mówić) od początku, z czego się śmiano i na co wyszło? Będzie to trudne, jak zwykle, kiedy człowiek staje przed lustrem własnych uprzedzeń i głupoty i widzi, że dał się nabrać. A więc wypiera. Tu tak łatwo nie pójdzie, bo będziemy się posługiwać faktami. Zaczynamy z grubej rury.

Pierwsze szaleństwa płaskoziemców

Były wieszczenia o „znaku bestii” z Apokalipsy. No, wyśmiewane, jak klaun w cyrku. Że niby wariaci, że Apokalipsa, tiaaa… Wcale tego nie będzie, nie ma szans, dobra-dobra, jeźdźcy Apokalipsy, smoki i te rzeczy. No to proszę. Po pierwsze mój artykuł o „znamieniu G” z całą analizą. W tej chwili ludzie chodzą z pieczątkami. A teraz mają wejść i opaski. Oczywiście… w Niemczech, co budzi niezdrowe skojarzenia. Zresztą wystąpili o to podobno sami przedsiębiorcy, nawet przyozdabiając swoje witryny w napisy Nur fur geimpf. W sumie to racja, bo to przecież „ułatwi  proces sprawdzania paszportów”. No tak, kiedyś, przed opaskami z gwiazdą Dawida, pewnie też były takie kłopoty, bo jak sprawdzić czy Żyd? No i co, kto miał rację? A że to niemieckie pomysły? Proszę: o to jądro polskości, czyli PiS, posłanka Anna Milczanowska poparła pomysł opasek kowidowych.

Było też o czipowaniu ludzkości, no też beka, pamiętacie? Gdzież nam do takich posunięć? To tylko może się zrodzić w durnej foliarskiej głowie. W połowie wpisów na fejsie z relacjami z własnych zaszczepień reportaż uczestniczący kończył się odwołaniem do bzdur, że taki Bil Gates to mnie właśnie zaczipował i mam się dobrze. A wiec proszę – Bill Gates sam się podłożył, z czego się później tłumaczył na różne sposoby, swoją ideą „cyfrowego poświadczenia”, czy „kwantowej kropki”. Ale dajmy spokój temu Bilu: w Szwecji prezentacja chipa podskórnego, do identyfikacji kodu QR, aplikowanego strzykawką. Tu sublimacja innych technik: właśnie FDA zatwierdziła pierwszą pigułkę monitorującą czy pacjent przyjął lekarstwo. A czemu nie szczepionkę? Jak się założy, że sanitaryzm przede wszystkim, to wtedy metody są dowolne, może być pod skórę, może być do ust. Ważny jest efekt, a jak się zgadzamy na prymat sanitaryzmu, to cała reszta staje się wyłącznie technikaliami. Zresztą to wygodne, nawet dla… delikwenta. Bo to trzeba trzymać ten QR na komórce, albo nie daj Boże wydrukowany, a tak zawsze się ma przy sobie i można okazać komu trzeba.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale