
Jak strącać w locie fruwające aligatory rasy "kowidiota" ( https://www.salon24.pl/u/wawel24/1256792,fruwajace-aligatory) ? Prosta sprawa, trzeba tylko się skoncentrować.
Ulubionym "argumentem" prola jest "Nas jest więcej!". Zgadza się to z rozpoznaniem Orwella, wg którego prole stanowią 85% społeczeństwa. W związku z ich liczebnością trudno się poruszać, aby się z nimi nie zetknąć a więc trzeba z nimi rozmawiać. Jak to robić?
Wysłuchajmy więc rzeczowej porady:
"No, wywaliło się, na mnie też. Atak trolli w związku z tematem rewelacji, że nikt nie badał szczepionki na okoliczność powstrzymywania wirusa. Merytorycznie wszystko już opisałem wcześniej, teraz o tym jak takie ataki wyglądają, oraz co z nimi robić. Taki samouczek dla tych, którzy, a będzie tego sporo z powodu jednak rewelacji walenia się narracji, będą bombardowani kontratakami zwolenników szczepień.
Dawno temu, jeszcze za Pierwszych Kwarantann, podczas półlegalnego spotkania na półlegalnych kortach byłem zniesmaczonym uczestnikiem pewnej dyskusji plemiennej. Co prawda tematy były polityczne, ale mój wpis o niej dawał pewną poradę jak zachować się w takich okolicznościach. Powołałem się wtedy na techniki sokratejskie, ale i dziś – w temacie kowidowym – mogą być one przydatne. Zasada jest ta sama – nic na szybko. Kowidowego napadacza trzeba traktować z cierpliwością, powoli wciągając go w pułapkę własnych twierdzeń, doprowadzając je do absurdu.
No bo jesteśmy świadkami absurdu. Na twierdzeniu o skuteczności szczepionki w powstrzymywaniu transmisji wirusa jest oparta prawie cała narracja szczepienna. Teraz, po rewelacjach Pfizera, leży ona w gruzach i można popatrzeć jaka jest reakcja. No bo ona jest. Polega ona na ciągłym powtarzaniu refrenu: „nikt nigdy nie mówił”, że tak było. A więc trzeba poczekać na taki argument i zacząć powoli wciągać interlokutora we własne sidła.
A więc idzie to mniej więcej tak: „Szczepionka Pfizera nie ma za zadanie zatrzymanie transmisji wirusa a jedynie przygotowanie układu odpornościowego człowieka do walki z nim. – Foliarze rozumieją?”
Albo w formie złagodzonej:
Tu można zacytować dla wprawki całkowicie inne opinie Pana Redaktora, ale nie mogę tego zrobić, gdyż z powodów szczepionkowych zablokował mnie on, i nie mam dostępu do jego rewelacji, ale jak znam swoich czytelników, to coś tu pokażą w komentarzach. Ale nie miało być o mnie. Teraz po postawieniu tez powoli wciągamy gości w pułapkę. Mówimy tak: jak to, a przecież wszyscy mówili, że to działa. Na przykład politycy. (Proszę kliknąć na kafelek z ministrem – byłym – Dworczykiem):
Wędka zarzucona. Bo oni na to tak: ale to politycy, oni tam nie wiadomo dlaczego takie wyciągnęli wnioski. Lekarze wcale tak nie twierdzili. Wtedy my: aha… no to popatrzmy na próbkę filmików z lekarzami, np. członkami osławionej Rady Medycznej. No, oni na to – ale to był akcja promocyjna, nie wypowiedzi autentyczne. Można wtedy pokazać profesora Pyrcia.
Wtedy zawsze, ZAWSZE – pada koronny argument, my favorite. „Kimż ty jesteś rusycysto (tu należy wstawić każdy zawód niemedyczny), żeby oceniać takie wypowiedzi fachowców. Oni wiedzą co mówią, to nauka jest, nie tobie oceniać nieuku”. Wtedy wyciągamy znany powszechnie fakt, że przecież cały świat, łącznie z (nieprzekupną rzecz jasna) nauką słucha się w epidemii wskazówek pewnego gościa od programów komputerowych i systemów operacyjnych. Pokazujemy wtedy to. No przecież mówił, że powstrzymuje transmisję. Co prawda później się w ogóle rozmyślił, tylko kogo ma na myśli mówiąc „pomyliliśmy się”. No bo chyba nie to, że w sprawie pandemii pomyliła się firma software’owa? „My”, czyli kto? Bill z (rozwiedzioną) żoną?
Tu zawsze pojawia się perypetia, czyli zagonieni zaczynają próbę zmiany pola dyskusji, bo tylko to ratuje przed przegraną. Mówią, no dobra, ale to nie chodzi o to, że reszta kłamie, ale o to, że kwestia powstrzymania transmisji nie była kluczowa, zaś sam producent tego nie badał, bo nie było takiego wymagania. Nigdy też nie mówił, że jego szczepionka powstrzymuje wirusa. Wtedy pokazujemy mu filmik z wypowiedziami szefa Pfizera, który pokazuje coś wręcz odwrotnego. Jako smaczek dezorientacyjny dodajemy wtedy filmik tego samego gościa, w którym mówi on o potrzebie wprowadzenia paszportów kowidowych. Powtórzmy: gościu mówi o potrzebie paszportyzacji WIEDZĄC, że jego preparat nie powstrzymuje transmisji. Po co więc te paszporty? Pytamy zamotanego kowidianina.
Mamy więc gościa (chwilowo) osłupiałego, głównie z powodów tego, że kowidianin pobywający w gronie takich samych jak on, znajduje się w stałej bańce własnych i potwierdzanych przez otoczenie „prawd” i nie jest w ogóle przygotowany na rzeczowe kontrargumenty, co dopiero utkane z jego własnych w mózg wprasowanych przez mainstream tez. Czyli pora na fakty. Mówimy, że fakt iż szczepionki nie hamują transmisji był znany od dawna. Tu się kowidianin znowu nabiera, bo mówi: „Ha – jak wiadomo, skoro mówicie, że nie było wiadomo? A więc Wam również”. Mamy go – pokazujemy na nieuchronne wnioski wynikające z analizy oficjalnych danych. Wyciągamy grafy doktora Sobolewskiego:
Oni na to: „ to jak, pewnie myślisz o wielkim spisku Big Farmy, wszędzie widzicie wielki układ, wszyscy powiązani ze wszystkimi.” Na to my spokojnie – nie, gdzież tam, przecież to wolna gra rynkowa, firmy nie wpływają na państwowe instytucje przy wprowadzaniu leków na rynek, a nawet jeśli, to w przypadku szczepionek kowidowych te złe praktyki na pewno zostały powstrzymane. Wtedy mówimy o obrotowych drzwiach, w których byli regulatorzy przechodzą do firm farmaceutycznych, i na odwrót – szczególnie doświadczeni pracownicy Big Farmy kierowani są do ciał regulacyjnych:
Zazwyczaj kowidianie leżą już wtedy na deskach, bo nic nie pomogło: powoływanie się na naukę – słabo, na autorytety – leżą w błocie, na to, że to politycy – nie da rady, w końcu, że to paranoja – też nie. Wtedy puszczają farbę (ci kumaci, którzy wiedzą gdzie jest naprawdę prawda) i mówią już na wprost: „tak, wiedzieliśmy, że to nie działa, ale chodziło głównie o to, byś to TY nie zachorował poważnie. Czyli cała narracja, że to dla innych idzie w piach, ale trudno – trzeba ratować co się da, a właściwie to, czego nie można (ale można, można) sprawdzić.
Wtedy, a trzeba korzystać z okazji, bo kowidianin na dechach to przypadek rzadki i trzeba ratować człowieka, należy wyprowadzić cios końcowy, otrzeźwiający. No tak, zgadzamy się, ale w takim razie kto dodał – jak sam mówisz, nieprawdziwą – narrację o powstrzymywaniu transmisji i po co? Po co były te maseczki dla zaszczepionych, szczepienie dzieci, mundurowych. Cały ten cyrk z segregacją na zaszczepionych i niezaszczepionych? Czemu niezaszczepieni nie liczyli się do limitów wesel, pogrzebów, koncertów?
No bo zaraz możemy zobaczyć kolejny etap tak rozpoczętej ewolucji, po którym okaże się, że trzeba wykopywać z piwnicy lub grobów, tych, którzy mówili, o wirusie, to co powtarzali wszyscy z „tamtej” strony, a dziś wiją się w pokracznych figurach, że właściwie to nikt nigdy tak nie mówił. Widok to zacny, jak każdy widok upadku pychy i będzie tak jak przepowiada internet:
2021: „szczepionka ogranicza transmisję wirusa, foliarzu. Bierz zastrzyk albo siedź w domu!”
2022: „nic nie mówiliśmy o transmisji. Szczepionka chroni przed ciężkim przebiegiem.”
2023: „jaka szczepionka?!”
Zmontował Jerzy Karwelis
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”
Źródło: https://dziennikzarazy.pl/16-10-nikt-nigdy-czyli-multimedialny-samouczek-dyskusyjny/


Komentarze
Pokaż komentarze (6)