56 obserwujących
1224 notki
461k odsłon
  60   2

Władze apelują, czyli na co pozwalamy, to i robią...


Wespół w zespół


Oszczędzajmy energię! Zwłaszcza tę, która mogłaby posłużyć do krytyki władzy. Władza nie jest po to, by ją krytykować, lecz by władać. I to musi być zadekretowane, jak oznajmia Mateusz IV (Skaldowie...). A teraz wchodzimy pod prysznic, grupami, grupami, nie indywidualnie! "Jeżeli kochać, to nie indywidualnie"... Grupowa wolna miłość ubywa-teli *) do swych (nie)rządów niech zapanuje!

*) ubywatel - ten, któremu bez końca ubywa


A zresztą, co ja będę tu introdukcjonował, zobaczcie jak ujmuje to Karwelis:

"A teraz do rzeczy. Po moim ostatnim wpisie rzuciły się na mnie całe farmy trolli, co dało mi kolejny impuls do zwiększenia zasięgów. Taka to korzyść z bycia ganianym. Dziękuję za gratulacje od fachowców, którzy to zauważyli i stwierdzili, że poprzez atencję zawodowych tropicieli foliarstwa – awansowałem do wyższej ligi.

Ponieważ wielu z Was jest tu nowych to przypomnę, że „Dziennik zarazy” ma dwa powtarzające się formaty – są to kowidki: epidemiologiczne i obyczajowe. W obu tych formach zbieram krótkie informacje, które wskazują na różnorodne przemiany w obu dziedzinach. Właśnie ostatnio zebrałem 124 newsy kowidowe, ale te większe niż newsowe tematy tak mnie ostatnio przytłoczyły, że kowidki epidemiologiczne się trochę przeleżały i niektóre zdezaktualizowały. Za to te obyczajowe, pokazujące równoległe do kowida zmiany porządku świata, to równie duży zasób, w dodatku (niestety) wciąż aktualny. A więc dziś kowidki obyczajowe ze świata i z Najjaśniejszej. Temat: zmiany klimatyczne i przygotowania do zimy.

Zacznijmy od podstaw, czyli ile ten interes klimatyczny kosztuje. Oto wykres wskazujący różnice cen elektryczności pomiędzy Europą, USA i Chinami

Ale gdy się popatrzy na proporcje samego „zaangażowania” w zanieczyszczenia i emisje, to widać dokładnie to, o czym pisałem w grudniu 2021 –

My ze swoim szaleństwem zielonym mamy udział poniżej 10% w tym interesie i nasze zabiegi nie będą miały większego znaczenia dla klimatu, bo jesteśmy tylko ułamkiem, zaś Chiny wręcz galopują w emisji. W związku z tym ekologicznie nasze miotanie się ma jedynie efekt deindustrializacji i czynienia ze Starego Kontynentu turystycznego skansenu.

No, ale mleko się już rozlało i popatrzmy na konsekwencje, zwłaszcza w zimowym kontekście. Zacznijmy od wymiaru systemowego, czyli eliminacji śladu węglowego, u którego początków musi leżeć powszechna kontrola społecznych zachowań. Francuskie media już spekulują nad tym, że właściwie każdemu trzeba liczyć taki ślad: ile skonsumował steków, zatankował do pełna. A to nie są tylko spekulacje fantastów z mediów, którzy gonią za sensacją. Oto prezydent Macron ogłasza rozpoczęcie prac nad ustanowieniem indywidualnego limitu śladu węglowego na głowę, oraz wprowadzenie systemu przymusu, wymuszającego pożądane zachowania klimatyczne. To oczywisty wstęp do paszportyzacji karbonicznej, którą już przetestowano na niesławnych paszportach kowidowych. Skoro w Szwecji trwają próby nad śledzeniem śladu węglowego za pomocą karty kredytowej przy zakupach, to zintegrowanie tego w jeden uniwersalny paszport do wszystkiego to pikuś.  

Unia Europejska pracuje już nad zakazem używania klimatyzacji w samochodach. Ma to spowodować zmniejszenie zużycia paliwa, zaś zostanie opracowany wspólny unijny taryfikator mandatowy za używanie klimy. Ciekawe jak to będzie kontrolowane? Już widzę te blokady na drogach, by zatrzymać samochód i wstawić do środka termometr. A może to będzie powód do obligatoryjnego monitorowania każdego samochodu na okoliczność nie tylko temperatury, ale prędkości. Wtedy kłopotu nie będzie – wszystko wysteruje centrala. Można się spocić czytając te newsy.

Skoro jesteśmy przy samochodach – Włochy (na szczęście te jeszcze przed zwycięstwem Meloni, a więc to może być odwołane): „Od października wprowadzają zakaz poruszania się używanymi samochodami, w niektórych miastach, chyba że zainstalujesz sobie czarną skrzynkę. Po zainstalowaniu skrzynki będziesz miał limit około 2.000 km rocznie”.

I w tym samym czasie kiedy UE przygotowuje się do zakazu produkcji samochodów spalinowych od 2035 roku jednocześnie władze apelują do kierowców, by ci… nie ładowali swoich samochodów elektrycznych.

Ale najciekawsze są apele do społeczeństwa o zmianę swoich nawyków. To już są ciekawe jaja, choć z punktu widzenia logiki oszczędzania – wydające się zasadne. Coś na kształt kowidowej „logiki” maseczkowania i lockdownowania. Popatrzmy na Niemcy: ci sugerują, by zmienić tradycyjną kolejność siku-prysznic, na kombo – siku pod prysznicem. Ma to ocalić od marnotrawstwa przy spuszczaniu wody z muszli klozetowej. Fakt – spłuczka to 65% zużycia domowego wody. A jak z „dwójką”? Jak to kontrolować? Są praktyki – przypomina to powoli relacje pewnej dziennikarki, która pojechała poznać specyfikę Korei Północnej. Od razu dostała opiekunkę, która nie odstępowała jej na krok. Pewnego razu jak nasza dziennikarka kucnęła za krzakiem za potrzebą, to zaraz przybiegła opiekunka i bacznie patrzyła: czy to jedynka czy dwójka, bo dwójki nie można zmarnować jako nawóz. Trzeba ją zebrać w woreczek i oddać rolnictwu. Tak że tak…

Skoro jesteśmy przy Niemcach. Mój kolega się śmieje, że to ich specjalność. Otóż w Berlinie wprowadzono w celach oszczędnościowych… zaciemnienie nocne. I to… 1 września. To jakiś sen polskiego narodowca, który doczekał dnia zemsty na byłym okupancie. „Światła na budynkach rządowych i pomnikach zostaną wyłączone, jeśli będą używane ze względów czysto estetycznych. Plan wprowadza także nowe ograniczenia dla przedsiębiorców, którzy będą zmuszeni na noc wyłączać światła w witrynach sklepowych”. Do tego kombinacje z 19 stopniami gdzie się da. Tak, i jeszcze zamarzną. Te obrazki to się jednak powtarzają. Ale dobrze im (nam?!) tak – sami na siebie (na nas?!) sprowadzili ten syf, kolaborując z Rosją, by na tanim ruskim gazie rządzić Europą przebraną dla naiwnych w kosmopolityczne szaty Unii Europejskiej.

Najfajniej proponują Szwajcarzy. Pod warunkiem, że partner(-ka) niczego sobie. Pada propozycja, by pod prysznic wchodzić parami. Też dla oszczędności wody. Ale nic nie przebije ostatnio załapanej przeze mnie porady z polskiego internetu – Polacy to jednak lepsi goście – aby brać po kolei kąpiel w wannie w… wodzie po pierogach.

Kowidki zawsze staram się kończyć cytatem. Teraz też coś znalazłem „w temacie”: „Nauczyciele zamkną szkoły, bo jest zimno i na zdalnym będą tłumaczyć że jest ocieplenie klimatu…”.


Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.


Źródło: https://dziennikzarazy.pl/13-10-kowidowe-obyczajki-idzie-zima-eko-trzyma/

           

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale