56 obserwujących
1229 notek
462k odsłony
  121   0

Demiurgowie i globalny proletariat, czyli puttany w Eleusis

SZLI KRZYCZĄC: „DEMOKRACJA!” – WTEM BÓG ZAPYTAŁ: „JAKA?”

Szli krzycząc: „Demokracja!” – wtem jednego razu

Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;

Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,

Szli dalej krzycząc: „Boże! Ojczyzna! Ojczyzna!”.


Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,

Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?” [...]

Demokracja jaka? Państwo prawa którego?

Patrzą na przewodników – ratunku żadnego...


Zapomnieli tych wyrazów, próżno wznoszą dłonie

Kołacząc w bramy inne, kiedy dom ich płonie.

Obcy - ustroju podsuwają szaty wrogie,

Bądź swego prawa krawcem, lub będą ci Bogiem!


Każdy więc naród niech demokrację swą weźmie... 

Nie masz jej? Więc stwórz, nim w obcym kształcie uwięźniesz!


„Narody, które tak wiele wycierpiały za czasów Rewolucji Francuskiej i od obu jej epigonów – międzynarodowego i narodowego socjalizmu, mogą odwrócić kartę historii. Przede wszystkim Polacy.”

[Eric von Kuehnelt-Leddihn]


WSTĘP 

Żyjemy w oplatających nas zewsząd oparach obłędu, mackach sprytnych, wyrachowanych ideologii będących religiami zastępczymi (die Ersatzreligionen). Tym sprytniejszymi, że nie występującymi z otwartą przyłbicą, lecz przebiegle podającymi się za "miłość" ludzkości, planety, zdrowia, wolności, różnorodności i temu podobnych przynęt dla ludzkiej łatwowierności i naiwności. Miliony zmanipulowanych ludzi, zbyt słabych na umyśle, by przejrzeć na wskroś naturę i skalę przeprowadzanego na nich eksperymentu kupują te ideologie powiewające sztandarami z powypisywanymi na nich szczytnymi hasłami. 

Jaka jest istota tych fałszywych ideologii i dlaczego tak ogromne masy ludzkie idą za nimi jak w dym? 

Ongiś analogiczną zanętę i socjotechnologię stosowały partie marksistowskie awansując  zakompleksione, zabiedzone masy do rangi motoru dziejowego nazywając je PROLETARIATEM a siebie samych jego siłą kierowniczą, awangardą. Lecz ta faza należy już do przeszłości. Dzisiaj, współczesnym analogonem proletariatu demiurgowie mogą uczynić nie tylko biedotę, ale także przedstawicieli klasy średniej i przedsiębiorców. 

Swego czasu Marshall Mcluhan ogłosił, iż świat wchodzi w erę globalnej, medialnej wioski. Niestety, nikt - za wyjątkiem José Ortegi y Gasseta oraz Maxa Schelera - nie zajął się świtającą  erą GLOBALNEGO PROLETARIATU. 

Kryterium przynależności do proletariatu globalnego nie jest już jak w klasycznym marksizmie położenie ekonomiczne, lecz ubóstwo... intelektualne, myślowe, mentalne. Od ponad stu lat trwa intensywna praca nad zubażaniem myślowym całych populacji w skali globu w imię... postępu i pokrewnych zaklęć wygłaszanych przez objazdowe i stacjonarne kołchoźniki, czyli media mainstreamowe, MSM. Do przechwytywania coraz większej części władzy nad narodami niezbędna jest wciąż wzrastająca liczba ludzi otumanianych szczytnymi ideami, trzeba więc ich produkować na masową skalę. Jak? Za pomocą odpowiednio spreparowanych sztuki, kultury, edukacji, nauki i tworzenia nowej "obyczajowości" jak też odpowiednio sprofilowanej religii. W chwili szczerości awangarda globalnego proletariatu nazwała tę technikę "marszem przez instytucje". 

Simone Weil w jednym ze swych znakomitych dzieł nazwała ów proces wypreparowywania ludzkich dusz i umysłów przez profesjonalnych szamanów mianem WYKORZENIENIE: 


"Ze wszystkich współczesnych przejawów choroby wykorzenienia wykorzenienie kultury nie jest wcale najmniej groźne. Pierwsza konsekwencją tej choroby jest powszechnie występujące rozerwanie związków między rzeczami, co powoduje, że każda rzecz traktowana jest jako cel sam w sobie. Wykorzenienie rodzi bałwochwalstwo. - Simone Weil, "Zakorzenienie"

Człowiek stopniowo wykorzeniany z jasnej, klasycznej hierarchii wartości popada w pariasowatość umysłową a z czasem i ekonomiczną. Jedną ręką fabrykuje się coraz mniej wyedukowane i gorzej kojarzące fakty masy proletariuszy umysłowych, wypranych z wyższych emocji, drugą ręką kleci się im fałszywych proroków i mesjaszy głoszących "powrót do natury", cokolwiek by to nie znaczyło. Nowym "ideałem" podtykanym stopniowo ogłuszanym (jak w rzeźni) masom staje się DZIKI. 

Taki np. Edward Goldsmith (z frankfurckiego rodu bankierów) tworzy głośną w kręgach żydowskich „elit” intelektualną koncepcję w myśl której marksizm trzeba zastąpić ideologią upodobnienia się do organizacji społecznej i stylu życia prymitywnych plemion… Mówiąc w stylu czarnego humoru – za ukradzione nam i wypracowane przez nas pieniądze klan Goldsmithów marzy o wysłaniu nas… na drzewa na których zgodnie z sugestiami szefa mafii WEF, Klausa Schwaba będziemy zmuszeni pożywiać się insektami. Inwolucja homo sapiens staje się celem współczesnych kandydatów na boski tron. 

Kolejny podtykany umysłowym proletariuszom prorok, H.J.Schellnhuber – namaszczony i konsekrowany przez nowojorskich i londyńskich miliarderów kreator i papież Religii Klimatycznego Armageddonu (będącej jak się wydaje jedną z sekt amerykańskiego dyspensacjonalizmu, czyli chrześcijańskiego syjonizmu w postaci pogańsko-gnostyckiej mutacji chrześcijaństwa) oprócz kultu Armageddonu i religii Matki Ziemi głosi też „globalną demokrację”. Nawołuje do utworzenia Rządu Światowego sprawującego władzę za pomocą Konstytucji Globalnej, Globalnej Rady i… Planetarnego Sądu (czyli Planetarnego Wymiaru Sprawiedliwości, Planetarnego Trybunału, Planetary Court). Wreszcie mamy też autodeifikację: George Schwartz (mafijny kryptonim: Soros) wyznaje w swojej książce, jak niezwykłym uczuciem jest czuć się... Bogiem. 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale