56 obserwujących
1232 notki
465k odsłon
  122   3

Premier Pochwała Współdzielony, czyli to tylko anestezjologia, nic osobistego...

Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się Mateusz Pochwała. Premier Pochwała jest b.religijny. Główne miejsce w jego panteonie nowych bożyszcz obok pięknej bogini Innowacyjność zajmują następujące bożyszcza o elektryzujących nazwach: Elektromobilność, Zielony Ład, Zrównoważony ROZBÓJ, Homo Deus, Banał, Wielki Reset, Grecka Droga, Mydlenie Oczu, Wąż Wywyższony, Ziemia Obiecana.

image

image

Ilustracja. Grafika obrazująca istotę globalnego neokomunizmu, czyli GOSPODARKĘ WSPÓŁDZIELENIA (z oficjalnej strony propagandowej zrównoważonego rozboju).


W listopadzie 2017 r. Premier mówił tak: „ Dlatego stawiamy na takie branże jak elektromobilność, drony, gospodarkę współdzielenia, fintechy, pojazdy autonomiczne. Pojawiła się szansa pierwsza od wielu dekad i nie możemy jej zmarnować. Musimy postawić na innowacyjność, tak żebyśmy za kilkanaście lat, w perspektywie 2030 roku byli jednym z krajów wytyczających trendy w rozwoju nowych technologii”.

Oczywiście jasne jest chyba dla każdego, że pod hasłem "gospodarka współdzielenia"  kryje się jakoś dziwnie proroczo prefigurowane przez Mateusza Pochwałę hasło Nowej, postpandemicznej Ery: Nic nie będziesz mieć, ale będziesz szczęśliwy. Szczęśliwy szczęściem współdzielonym. Z kim? Ze swoimi cyfrowymi nadzorcami lojalnościowego kredytu społecznego. No, ale to dopiero za parę lat (każdy właśnie tak myśli, i dlatego tłumy nie powstają przeciw narodzinom Tego) - a póki co mamy i rząd współdzielony z UE (wypożyczony), i Premiera Współdzielonego z korzeniami i w ogóle skolko ugodno współdzielenia... 

To tylko introdukcja apoteozy zamierzonego miejsca Polski na arenie gospodarki światowej. W dalszej części mowy premiera i w innych mowach długich jak te fidelowe, nasz premier rozpościerał i do dziś rozpościera takie wizje, że tkliwym słuchaczom może w głowie się zakręcić. Poddając się oddziaływaniu słów Mateusza Pochwały Polak lewituje, rośnie w siłę i marzy dostatniej.

Oczyma wyobraźni widzimy potęgę polskiej elektromobilności, glob opleciony trasami polskich dronów, planety układu słonecznego penetrowane przez polskie pojazdy pozaziemskie. Ulice światowych metropolii przecinane trajektoriami pojazdów bez kierowców, pojazdów autonomicznych. Rynek globalny elektrycznych samochodów dominują polskie marki: „Jagiellończyk”, „Dwa narody”, „Chrobry”, „Lechita” i Super-dron napędzany mruganiem oczu „Pomożecie?”. Szefowie Volkswagena, Mercedesa i SUV Audi popełniają widowiskowe samobójstwa skacząc z wieżowców w Dubaju a szefa Renault hostessa znajduje w hotelowej wannie na Krymie nie zdradzającego oznak wiary w przemówienia premiera Mateusza Pochwały. Aż zwykły szary człowiek w każdym z nas nie chce się przebudzać, przedłuża wiece, wszyscy zadają pytania premierowi, byle tylko chwile państwa zrównoważonej wizji trwały dłużej. Trwaj chwilo słownych podbojów – zdają się mówić oczy premiera...


A jak jest po przebudzeniu?

Ano raz tak, raz siak a ogólnie bańki wielobarwne pękają... I banki się instalują w kraju. Nie podejmuje się działań prowadzących do odbudowy klasy średniej, nie obniża podatków, składek ZUS dla średnich firm ani kwot wolnych. Jedynie ułatwia się babciom sprzedaż owoców bez płacenia ZUS-u. I dotuje państwowo wizyjne projekty dla znajomych królika i zaprzyjaźnione, wygłodniałe banki oraz podpisuje wszystko, co kolonizator brukselski daje do podpisu. A po powrocie z Brukseli zwołuje się kondolencje, ups, konferencje prasowe i ogłasza kolejny sukces. (Wia-ro-sław! Wia-ro-sław! ).

Sztandarowa opcja premiera Mateusza Pochwały to elektromobilność. Największe nadzieje pokładał premier w chińskim gigancie CATL, Contemporary Amperex Technology, chińskim producencie baterii do samochodów elektrycznych, który rozważał Polskę jako jedną z trzech potencjalnych lokalizacji swojej pierwszej zagranicznej giga-fabryki. Niestety, wkrótce obiegła polskie  i niemieckie portale wiadomość, że fabrykę postawią Chińczycy w Niemczech. Niemcy w zasadzie wiedzieli o wygranym pojedynku z Polską już wiele miesięcy wcześniej, niż z boskich ust wypłynęły bajdurki dla Polaków. 

image

Premier w swych najnowszych przemówieniach nadal snuje wizje jak to Polska podbija świat elektromobilnością. Co należy tłumaczyć, że jedna fabryka baterii (akumulatorów) już się buduje w Kobierzycach pod Wrocławiem. Różnie o niej piszą portale sieciowe, jedne nazywają ją największą w Europie, inne największą w... Polsce. Jaka będzie to się okaże, gdy zacznie dostarczać ogniwa do zakładów motoryzacyjnych (do takich krajów jak Czechy, Słowacja, Węgry). Koreańska fabryka akumulatorów litowo-jonowych obsługiwała będzie samochody elektryczne o zasięgu akumulatorów 320 km. Mercedes, Volkswagen i SUV Audi postawiły jednak na zasięg 500 km, nie będą się zaopatrywały więc w produkty wychodzące z Kobierzyc. Z pakietu naszego wizjonerskiego, życzeniowego premiera pozostała więc tylko ta koreańska fabryka, która po prostu jest przebranżowioną fabryką telewizorów LG, które zaczynały być nierentowne, więc Koreańczycy ruszyli głową, pozwalniali setki polskich gastarbeiterów bez przysługujących im odpraw i wzięli od premiera Mateusza Pochwały największy w historii polski grant rządowy - 242,6 mln zł. Wszystko pięknie, ładnie, tylko co to ma wspólnego z potęgą polskiego przemysłu i polskiej gospodarki? Dwa i pół roku temu premier grzmiał, że czas skończyć z Polską jako miejscem na dziesiątki tanich montowni. I co? Pstro... Rośniemy w siłę dotując montownie.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale