Bardzo dobry komentarz spod tekstu Sylvii Shawcross:

"Aby być przez chwilę poważnym – lub przynajmniej poważnym w inny sposób, naprawdę musimy się martwić, co się stanie, gdy pozwolimy, aby nasze dusze były zbędne we własnych ciałach – kiedy przestaniemy rozmawiać z naszym wewnętrznym ja i stopniowo nauczyć się zaprzeczać istnieniu naszego wewnętrznego ja.
Należy zdać sobie sprawę, że jeśli i kiedy porzucimy naszą duszę, pojawi się ziejąca luka tam, gdzie kiedyś była.
A ponieważ „Natura nie znosi próżni”, coś innego przyjdzie i wypełni tę lukę.
Niewielu mogło nie zauważyć, że proces ten już trwa.
Zagubione, zgorzkniałe ofiary błędnego wychowania lub upartej odmowy rozważenia istnienia czegokolwiek innego niż ich własne bezpośrednie potrzeby cielesne, wypełniają ulice i domy naszego „zaawansowanego” współczesnego społeczeństwa.
To, co przyszło wypełnić tę lukę, o której wspomniałem, jest dla nas złe. Stoi w opozycji do „dobra” i ma charakter apokaliptyczny. Trzeba się z tym zmierzyć i zająć tym.
Jednak nie możemy po prostu pójść do lekarza i kupić na to pigułki i nie możemy po prostu odespać tego jak kaca.
Wymaga naszego świadomego udziału, a to wymaga wewnętrznego wysiłku, który dla niektórych jest ponad siły, po prostu dlatego, że w dzisiejszych systemach edukacji wszystko jest zorientowane materialistycznie, podczas gdy nie jest to problem materialny.
Apeluję więc do każdego, kto ma dość inteligencji, aby szukał w sieci alternatywnych stron z komentarzami, takich jak ta, o zrobienie jeszcze jednego kroku: szukanie także „literatury alternatywnej”, która zaledwie kilka dekad temu w ogóle nie była „alternatywna” – szukanie literatury dotyczącej ducha.
Żeby było jasne, nie odnoszę się do „ducha ludzkiego” w kategoriach ogólnych, związanych z odwagą i wytrwałością, ani też nie sugeruję „spirytyzmu” z jego seansami i niebezpiecznymi drogami. Mówię o duchu, z którym się spotykamy, kiedy mówimy sobie „ja” całkiem prywatnie. Musimy na nowo odkryć, co naprawdę oznacza ta zdolność, ponieważ tam właśnie ludzka wolność i ludzka integralność mają swój prawdziwy dom.
Wiem, że niektórzy czytelnicy tutaj wiedzą, o czym mówię, więc tak naprawdę staram się dotrzeć do innych, którzy kupili współczesną modę bycia dumnym ze stwierdzenia: „Nie mam wiary” lub „Nie ufam niczemu, czego nie mogę trzymać w dłoni ani widzieć na własne oczy”.
Tak wielu współczesnych ludzi całkiem słusznie cynicznie podchodzi do tego, co coraz wyraźniej wychodzi na jaw, jeśli chodzi o skorumpowany sposób, w jaki zorganizowane jest nasze społeczeństwo, i dlatego myślą, że równie poprawne jest bycie cynicznym w sprawach duchowych, których nie mogą dotknąć ani zobaczyć .
Ale jest więcej niż jeden rodzaj zasłony, którą można położyć na naszych oczach: jest też taka, która wykorzystuje zaprzeczanie do maskowania podstawowego lenistwa w myśleniu, a to prowadzi do wylewania wszelkiego rodzaju dzieci ze wszystkimi rodzajami kąpieli.
Dążenie do bycia „dobrym” lub nawet po prostu stanięcia po stronie samej koncepcji „dobra” wymaga wysiłku i zbyt łatwo jest odrzucić to wszystko jako wielowiekowy „patriarchizm”, kapłańską żądzę władzy lub zwykłe złudzenie.
Prawda jest taka, że jest to temat wymagający badań, a korzyści płynące z takich badań są dobre nie tylko dla przetrwania naszego gatunku, ale także na poziomie osobistym."



Komentarze
Pokaż komentarze (5)