12 obserwujących
123 notki
76k odsłon
192 odsłony

Głupcy, oszuści i podżegacze-jak walczyć z nowomową i produkcją niewolników przez władzę

Wykop Skomentuj

image


Głupcy, oszuści i podżegacze, czyli jak walczyć z nowomową i produkcją niewolników przez socjalistyczną władzę, niezależnie od tego, czy przeważają w niej tradycje partii BUND, czy PPS

"Widzimy zatem, że marksistowskie figury nie znajdują się już na lewej stronie szachownicy. Kto je stamtąd zabrał i dlaczego? Trudno stwierdzić. Jednak bez względu na powód polityka lewicowa wyzbyła się promowanego przez nową lewicę rewolucyjnego paradygmatu i POSTAWIŁA NA BIUROKRATYZACJĘ ORAZ INSTYTUCJONALIZACJĘ PAŃSTWA OPIEKUŃCZEGO."

"(...) transformacja języka w polityce jest podstawową spuścizną lewicy i jednym z celów (...) jest uratowanie owego języka przed socjalistyczną nowomową. (...) Do przejęcia języka przez lewicę doszło jednak dużo wcześniej, począwszy od rewolucji francuskiej i jej sloganów."

"Nowomowa pojawia się wówczas, gdy główny cel języka - przedstawienie rzeczywistości przy użyciu słów - zastąpiony zostaje przez cel alternatywny, a więc przez roztoczenie władzy nad rzeczywistością. (...) Zdania nowomowy brzmią jak twierdzenia, lecz ich magia drzemie w logice, którą są podszyte. Za sprawą tej magii słowa zwyciężają nad rzeczami, racjonalne rozumowanie staje się bezcelowe, a wszelki opór staje się wręcz niebezpieczny. (...) W miejscu obiektywności mamy zaledwie "intersubiektywność" - czyli, innymi słowy, konsensus. Prawda znaczenie, fakty i wartości - wszystko podlega teraz negocjacji."

"Wygląda to tak, jakby abstrakcyjna idea została dobrana w taki sposób, aby nic rzeczywistego nie mogło jej ucieleśnić." 

"Zatem najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed prawicą, jest uratowanie języka polityki: odzyskanie tego, co siłą odebrano" (...)"

"Tak naprawdę znamy rozwiązanie i nie jest to rozwiązanie polityczne. Musimy odmienić nasze zycie. Aby to uczynić potrzebujemy duchowego przywódcy, musimy być zdolni do poświęceń i nie pozwolić się zdegradować do machines desiderantes  (...) Taka zmiana w życiu nie bierze się z polityki. Przychodzi z religii i kultury, a w szczególności kultury nasiąkniętej bogiem  (...).  Cele naszego zycia powstają dzięki wolnym zgromadzeniom, a nie dzięki opartej na przemocy dyscyplinie narzuconej przez egalitarne elity (...)".

"[Instytucje które] pośredniczą między obywatelem a państwem (...) są sensem cywilizacji. Nie dziwi zatem ich brak we współczesnych państwach socjalistycznych, ponieważ to właśnie wolne stowarzyszenia uniemożliwiają osiągnięcie 'równości bytu", do którego dąży każdy socjalista. (...)"

"(...) budowanie instytucji jest podstawą do konstruowania polityki, a nie jej rezultatem. "Prawicowa" wizja polityczna (...) będzie odwoływała się do starych tradycji stowarzyszeń kolegialnych, kościelnych i rekreacyjnych (...)".

"Partia stała się sprawcą, której zbiorcze decyzje nie podlegały prawu i za które nie musiała odpowiadać przed ludźmi, a jedynie przed sobą".

"Rząd bez opozycji nie ma możliwości naprawienia swoich błędów, a nawet zorientowania się, że je popełnia"- właśnie taką władzę sprawowały reżimy lewicowe (...) Celem było usunięcie racjonalnej dyskusji (...) ucięcie wszelkich dociekań, aby rzeczywistość znalazła się poza zasięgiem wzroku".


CENNE PORADY NA TEMAT: "JAK ŻYĆ I WALCZYĆ Z SOCJALISTYCZNYM PAŃSTWEM PIS" ZACZERPNĄŁEM ZE ZNAKOMITEJ KSIĄŻKI ROGERA SCRUTONA "GŁUPCY, OSZUŚCI I PODŻEGACZE". 


Co więc robić pod rządami sanacyjno-gierkowskiej cynicznej grupy rekonstrukcyjnej? Odzyskiwać język prawdy i organizować się. Walczyć niezmożenie z monstrualną głupotą każdego bez wyjątku eksponentów tej waaadzy, z każdym zdaniem tych narodożerczych kretynizmów, którymi każdego dnia nas zalewają. Walka jest podwójnie trudna, gdyż wiele zdań wypowiadanych przez rekonstruktorów jest PODOBNA do prawdy na zasadzie mimikry, wtapiania się w środowisko prawicowe i patriotyczne. 

Miejsce tu chyba na ponowne zacytowanie proroczych słów Adama Doboszyńskiego: 

W tym miejscu nasuwa się dygresja: dlaczego - słyszy się u nas tak często biadanie - nie stać naszego narodu na przywódców naprawdę wielkich, jakich miewają inne narody? Dlaczego miewamy tylko rozreklamowane miernoty? Dlaczego nasz "górny tysiąc" polityczny i wojskowy zwykł się składać przeważnie z ludzi o słabych charakterach, niedouków i pyszałków? Ubolewał już nad tym w swych "Dziejach Polski" Bobrzyński. Czyżbyśmy mieli jakąś organiczną wadę, jakiś biologiczny defekt uniemożliwiający wyłonienie przywódców naprawdę wartościowych? Pytanie to niezmiernie doniosłe, a odpowiedź na nie - choć ogółowi Polaków nieznana - nie wydaje się trudna. Oto od paruset lat zarówno nasze życie gospodarcze było w ręku czynników obcych,jak i nasze jednostki przywódcze zorganizowane były w związkach tajnych, kierowanych spoza naszych granic i zmuszanych - ze względu na swój antykatolicki charakter - lawirować bardzo umiejętnie, by nie wypuścić cugli z rąk w społeczeństwie do gruntu katolickim. W ten sposób nad społeczeństwem naszym rozpięta była- i jest nadal- sieć, przez którą nie przebije się w górę żadna jednostka, choćby największych zdolności, o ile nie będzie dawała gwarancji powolności względem czynników wszechpotężnych, które w wielu wypadkach sabotują interes narodu.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale