wen fang si bao wen fang si bao
4296
BLOG

„Serce” ─ chiński akcent u Olgi Tokarczuk

wen fang si bao wen fang si bao Literatura Obserwuj temat Obserwuj notkę 9

„Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk to zaskakujące i nieprzewidywalne krótkie formy literackie, dzięki którym inaczej spojrzymy na otaczającą rzeczywistość.

Pochodzące z języka francuskiego słowo „bizzare” znaczy” dziwaczny, ekscentryczny, zmienny, ale również śmieszny i niezwykły.

image

Każde z opowiadań zbiorku rozgrywa się w innej przestrzeni. Różne historie i światy. Wołyń w epoce potopu szwedzkiego, współczesna Szwajcaria, odległa Azja i miejsca wyimaginowane.
Historie nieoczywiste, momentami budzące lęk, skłaniające do przemyśleń. Trudno przewidzieć co za chwilę się może wydarzyć. Jedynie można pomyśleć, że świat jest nieprzewidywalny i coraz bardziej niepojęty.
 Autorka nie mówi wprost, lecz nakłania do przemyśleń i wyciągania wniosków. Skłania do głębokiej refleksji nad sobą, życiem i światem. Nad przyszłością i sytuacjami w których możemy się znaleźć, kiedy staniemy przed koniecznością podjęcia decyzji, nie do końca dobrej lub złej
Olga Tokarczuk, zgodnie z uzasadnieniem Literackiej Nagrody Nobla, przekracza w nich granicę tego, co znane, zwykłe i niewzbudzające większych emocji. Odzwierciedla to, co znajduje się poza powszechną, codzienną egzystencją. Widzimy w nich skomplikowany współczesny i może przyszły świat, o którym do niedawna nie śniło się nam, naszym rodzicom i dziadkom.

Polecam lekturę tych opowiadań.


Azjatycki akcent znajdziemy w opowiadaniu „Serce”.

Pan M. po zawale i w coraz gorszym stanie zdrowia, uniemożliwiającym codzienne życie, decyduje się na przeszczep serca w komfortowym szpitalu na południu Chin. Kiedyś był właścicielem dobrze prosperującego warsztatu samochodowego, lecz po zawale sprzedał firmę i dobrze ulokował pieniądze. Wraz z małżonką kilka ostatnich lat, od listopada do kwietnia, spędzali czas w Azji. Żyli z procentów, choć pani M. nadal pracowała jako fryzjerka w miesiącach kiedy byli w domu. 

Na wyspie Phuket w Tajlandii wynajmowali mały bungalow, zaopatrzeni w maszynkę spirytusową żyli skromnie, podłączali się do Internetu i sprawdzali stan swych finansów oraz ważność ubezpieczenia zdrowotnego.

Ostatniej zimy znaczną część akcji spieniężyli, opłacili pobyt w nowoczesnym szpitalu, gdzie pan M. dostał nowe serce. Zgodność tkankowa była doskonała i zabieg się udał. Stare serce zostało w Azji, a nie było okazji dowiedzieć się kto był dawcą nowego i w jakich okolicznościach zmarł.

Rekonwalescent czuł się źle, miał zawroty głowy i nieustannie z lękiem nasłuchiwał bicia swego nowego serca. Wydawało mu się, że robi to inaczej niż jego. Ciężko, jakby jego właściciel biegł, a nawet uciekał.
Wiosną w Europie fizyczny stan zdrowia pana M. się poprawił. Wychodząc na dwór zakładał maseczkę na nos i usta. Była to bariera dla wszelkich bakterii i wirusów, aby nie pogorszyły fizycznego stanu zdrowia dochodzącego do siebie rekonwalescenta. Jednak psychicznie był w złym stanie, wręcz na granicy załamania nerwowego.
Miał wrażenie dziwnego zawieszenia. Każde nietypowe zdarzenie traktował jako znak. Zaczął źle sypiać, a w jego umyśle przebiegały dziwne obrazy, majaki, niewyraźne dźwięki. Wówczas ogarniał go całkowicie  paraliżujący lęk. I tak co noc, aż do rana. Wtedy zastanawiał się dlaczego ma pięć palców, a nie sześć lub cztery. Dlaczego na świecie jednym wszystkiego brakuje, a inni mają zbyt dużo? Dlaczego ludzie, niby chcąc zrobić dobrze, robią źle? I dlaczego tak trudno być szczęśliwym? Niestety nie znajdował odpowiedzi na swe pytania.
W chwilach utraty równowagi psychicznej napadały go kompulsywne stany konieczności natychmiastowego zrealizowania chwilowego pragnienia. Nie był w stanie się powstrzymać. Raz zapragnął otoczenia się kolorami, innym razem potrzebował idealnej ciszy.

Jak co roku w sierpniu małżeństwo rozpoczęło przygotowania wyjazdu do Tajlandii. Jednak we wrześniu pana M. owładnęło pragnienie wyjazdu do Chin. Na miejscu wynajęli samochód oraz tłumaczkę i rozpoczęli zwiedzanie buddyjskich zabytków.
W niepozornej i zaniedbanej świątyni usłyszeli opowieść nawiązującą do kołowrotu życia i śmierci. Treść jej wywołała niespodziewane dziwne refleksje i zainteresowanie pana M. Zapytał przewodniczkę, czy gdzieś w pobliżu znajduje się więzienie. Skutek był taki, że stracili tłumaczkę. Pana M. zaczęły trapić niejasne myśli, a może wspomnienia. Sam już nie wiedział czego chce, a czego nie.

W końcu sami wybrali się do dalekiego zapomnianego klasztoru. Ponieważ było już po sezonie turystycznym, jedyny tłumacz jaki się znalazł był młodym żołnierzem w pobliskiej jednostki, z którą klasztor utrzymywał kontakty.
Po zwiedzeniu pomieszczeń klasztoru, zachwytach nad kolejnymi posągami, próbie zrozumienia symboli, chorągwi, thank i papierowych złoto-czerwonych arkuszy zapisanych znakami chińskimi; w największej świątyni dotarli do stóp Buddy Współczucia zwanego Maitreya, a po chińsku Milefo. Wtedy pojawił się szczupły i siwy mnich. Mistrz zalał herbatę w czajniczku i oczekiwał pytań, ponieważ należał do tych, którzy wszystko wiedzą i wszystko wyjaśnią.

Pan M. chciał zapytać czy umrze?  Jednak zrezygnował i właściwie już nie wiedział po co tu przybyli, bo zapomniał wszystkie przygotowane pytania.
Żona zapytała kim jest? Żołnierz odpowiedział, że prostym człowiekiem, co ma oko na czubku głowy.
Kiedy w końcu pan M. zapytał o dawcę serca, mnich jakby w transie mówił i mówił, nie czekając na tłumaczenie żołnierza. Jego głos działał uspakajająco na wszystkich, a przede wszystkim pana M. Gdy mistrz skończył, po ciemku małżeństwo zeszło do podnóża góry, do swego hoteliku.
W nocy znowu pana M. męczyły koszmary. Na całą zimę pojechali do Tajlandii. Na wiosnę wrócili do Europy.

Życie z obcym sercem nie jest łatwe. W Polsce żyje około tysiąca osób po transplantacji serca. Osoby te mierzą się z lękiem przed odrzutem, ale również z różnorakim stosunkiem do nich bliskich i dalszych. Jedni uważają, że biorca zyskał osobowość dawcy. Inni nie akceptują, że ktoś musiał umrzeć, aby biorca mógł żyć.
Biorcy mają problemy z zachwianiem tożsamości z powodu mitu o sercu, jako siedlisku duszy, uczuć i wspomnień. Częściowej utracie swej osobowości, a nabyciu cudzej.  Zmian cech emocjonalnych, charakteru i spojrzenia na świat, szczególnie w przypadku innej płci dawcy. Muszą zaakceptować nowe serce jak własne i mieć świadomość, że nic nagannego nie zrobili. Młodym jest dużo łatwiej dostosować do nowej sytuacji. Wracają do szkoły czy uczelni i wszyscy o tym zapominają (70% osób z przeszczepami serca). Starszym jest dużo trudniej, są zbyt obciążeni, co pozbawia ich radości życia i niejednokrotnie doprowadza do rozwodu.

Wiele osób z otoczenia uważa, że biorca powinien dokonać czegoś niezwykłego, że powinien się odwdzięczyć za danie mu drugiej szansy. Ktoś żegnając się z życiem podarował pompę, która napędza ich organizm. Jest to duża presja dla ludzi, których nikt do końca nie akceptuje, nie chce przyjąć do pracy. Choć mogliby egzystować prawie normalnie, stają się rencistami którzy po prostu żyją i cieszą się każdym następnym dniem.

A jak to wygląda ze strony rodzin dawców? Różnie, tak jak ludzie są różni. Jedni nie potrafią się pogodzić ze śmiercią bliskiego i dlatego szukają kontaktu z biorcą. A relacje bywają różne, i sympatyczne i roszczeniowe. Inni starają się żyć normalnie i cieszyć się, że część bliskiego żyje w innym ciele.

image
Córka Bill’a zmarła mając jedynie 20 lat. Jej organy uratowały cztery osoby. Bill postanowił poznać mężczyznę, który otrzymał serce córki. Przebył 2 tys. kilometrów, aby w Dniu Ojca usłyszeć bicie serca córki.
Polecam krótkie wideo z części tego wzruszającego spotkania.

https://www.facebook.com/popularnie/videos/2018376721725674/


.............................
Polecam Chronologiczny spis notek oraz Tematyczny spis treści niniejszego blogu.

Chiny u Europejczyka, który stara się poznać odrębność obyczajowości, bogactwo kultury i historii wywołują całkowity zawrót głowy. POLECAM aplikację na Android "Odkryj Chiny" – poza Polską "Ancient China". Oprócz możliwości poznania pięknych okolic w Chinach, ściągnięcia na pulpit zdjęć w rozdzielczości HD, w formie gry sprawdzimy naszą wiedzę o tych miejscach. Nagroda za rok 2014 „Poetry&Paratheatre” w kategorii: Popularyzacja Sztuki - Motywy przyrodnicze w poezji chińskiej

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura