Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski
117
BLOG

Wywiad z Gorbaczowem czyli Lisek obgryza pazurki

Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski Polityka Obserwuj notkę 0

 Dawno, dawno temu, w czasach POwszechnie zwalczanej przez POstępowe mendia prezydentury...

Lisek - mąż stanu, Lisek - autor doniosłych książek Lisek - kandydat na prezydenta... Ten opłacany gargantuicznymi honorariami celebryta znany z okładek kolorowych magazynów raczył przeprowadzić swego czasu wywiad z Laureatem Nobla, prezydentem niezwyciężonego Kraju Rad - Gorbaczowem, który z kolei raczył odpowiadać. Słowem obaj raczyli widzów – bełkotem.

Co ciekawe Lisek – tak ochoczo glanujący na rodzimym podwórku wrażych kaczorów, bezwzględnie tropiący zbrodnie pisuaru, szydzący z zabobonów i przesądów rozsiewanych przez ciemnych klechów tym razem jakoś podkulił ogonek. Jak przedszkolak którego surowa wychowawczyni przyłapała na zabawie w doktora, czerwienił się wbijał swe błękitne oczka w ścianę lub w podłogę, słowem najchętniej wkopałby się w klepki podłogi. A Gorbaczow przeciwnie: perrorował, rzucał gromy, łgał bezczelnie w żywe oczy i wciskał tak prymitywną sowieciarską propagandę, jakiej najstarsi sekretarze KC nie pamiętają...

Wałęsa i papież? – toż to jego przyjaciele! – wspierali go, razem przygotowywali przemiany (choć może nie dorównują Jaruzelskiemu), Gruzja? Wszystkiemu winni są Amerykanie i Polacy a szczególnie Brzeziński i Kaczyński... Demokracja w Rosji? Rozwija się i kwitnie. A w ogóle jeśli Lisek zadaje takie pytania to jest człowiekiem władzy! No! Tu nawet wkopujący się w klepki Lisek musiał zaprotestować. Żeby choć Gorbaczow sprecyzował o jaką konkretnie władzę mu chodzi... No bo jeśli o miłościwie panującą i jaśnie oświeconą premierowską – to proszę bardzo! No a jeśli o (Tfu! Na psa urok!) ponurą, obskurancką kaczystowską klikę?! Nieee... tego zdzierżyć nie sposób! I Lisek bohatersko zaprotestował! Cytuję: „nie, nie jestem człowiekiem władzy, jestem człowiekiem narodu” i spłonił się tak jakby chciał wskoczyć pod krzesło. By udobruchać rozgniewanego tym zuchwalstwem noblistę zapytał Lisek pojednawczo czy Gorbaczow nie czuje się zdradzony przez Zachód, który obiecał ZSRR, że nie rozszerzy NATO na wschód. No tak! A jakże! Zachód zdradził! Zgodził się ułagodzony nieco Gorbi. (wprawdzie ZSRR przestał istnieć a państwa powstałe po jego rozpadzie miały na temat sojuszu rozbieżne zdania: trzy(bałtyckie) są w NATO a Ukraina ubiegała się o przyjęcie no ale to szczegół, kto by tam sobie głowę zawracał). Grunt że na koniec Gorbi łakawie uścisnął łapkę... Czego się czepiam? Ano może tego, że gdyby wywiad przeprowadzał rasowy dziennikarz a nie narcystyczny cykor, to może zadał by parę ciekawych pytań.

Dlaczego jego podpis widnieje pod dokumentem KC KPZR nakazującym KGB zastosowanie „specjalnych środków wobec papieża” (czyli mówiąc wprost zamordowanie go)?

Dlaczego wysłał wojska by masakrowały niepodległościowe demonstracje w Tibilisi, Baku i

Wilnie? W Tibilisi przeciw bezbronnemu tłumowi użyto zaostrzonych saperek i gazu trującego. W Wilnie oddzialy sowieckie strzelały do obrońców parlamentu.

Dlaczego łgał w sprawie dokumentów katyńskich – twierdził, że nic o nich nie wie, choć leżały w sejfie w jego gabinecie (przkazał je dopiero Jelcyn)?

Dlaczego polecił zmontować „antykatyń” – propagandową mistyfikację mającą przekonywać że Polacy mordowali w 1920 r. jeńców sowieckich ?

Przy okazji można by zapytac o opinię w sprawach które zdarzyły się później. (Gorbi za nie nie odpowiada ale co szkodzi zapytać go o zdanie ) Takie drobiazgi jak dławienie demokracji i wolności słowa w Rosji, zabójstwa dziennikarzy, używanie trucizny wobec przeciwników za granicami kraju, wymordowanie 250 tys. Czeczenów. Jednak w takich wypadkach nasz bohater nie jest zbyt dociekliwy. Kilka lat temu utkwił mi pamięci epizod z czasów pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Lisek przeprowadzał wywiady z przedstawicielami obydwu stron. O ile ludzie Juszczenki wypowiadali się dość konwencjonalnie (czyli w miarę zgodnie z normami cywilizowanej debaty to strona Janukowycza dała popis postsowieckiego piaru. Udzielająca wywiadu jakaś dawna KGBistka z "odcinka Polsza" (płynny polski choć z silnym akcentem) wykrzykiwała jakieś bzdety o ciężarnych staruszkach katowanych przez pomarańczowych siepaczy i terrorze szerzonym przez juszczenkowskie bojówki. Brzmiało to groteskowo wobec mobilizacji uzbrojonych po zęby sił bezpieczeństwa gotowych do akcji i czekających na rozkaz ówczesnego premiera Janukowycza. Rasowy dziennikarz spytałby o dowody, daty, miejsca, nazwiska, skonfrontował ze zdaniem drugiej strony... Lisek łyknął to z opadłą szczęką, poruszał przez chwilę ustami jak świąteczny karp i pozwolił oddalić się rozmówczyni zadowolonej choć chyba też zdziwionej, że tak łatwo jej z tym rozreklamowanym Polaczkiem poszło...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka