Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski
291
BLOG

Dwie komisje pod Smoleńskiem czyli stara sowiecka tradycja

Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski Polityka Obserwuj notkę 0

 Można łatwo przewidzieć co sowiecka komisja napisze w raporcie. (Dlaczego nazywam komisję "sowiecką" i jaka jest owej komisji genealogia wyjaśniam w notce:

http://wespazjan.wielohorski.salon24.pl/240311,raport-zaufanej-towarzyszki-z-kgb-czyli-bratnia-pomoc   )

 

Nie będzie też zaskoczeniem ich odpowiedź na polskie uwagi. Najprawdopodobniej zabrzmi to tak:

'Towarzysze radzieccy po wnikliwym zapoznaniu się z okładką pracy zatytułowanej "Polskie uwagi do raportu MAK" przygotowali odpowiedź, która brzmi następująco: "Pocałujcie nas w d..."'

 

Może nie wszyscy wiedzą ale już kiedyś w okolicach Smoleńska pracowała sowiecka komisja mająca wyjaśnić śmierć Polaków. Przygotowała raport który obowiązywał w Polsce jako oficjalna wersja wydarzeń przez prawie 50 lat. Sprawa wyglądała następująco:

 

"W tym samym czasie, gdy Stalin był w Teheranie, jego osobisty lekarz N.N. Burdenko, zarazem naczelny chirurg Armii Czerwonej, organizował sowieckie śledztwo w sprawie zbrodni w Lesie Katyńskim. Armia Czerwona wyzwoliła leśny kompleks na zachód od Smoleńska 25 września 1943 roku. Burdenko przyjechał tam już następnego dnia, by dokonać wstępnych oględzin terenu. Przez następne cztery miesiące kierował pracami „Komisji Specjalnej do Ustalenia i Zbadania Okoliczności Rozstrzelania przez Niemieckich Najeźdźców Faszystowskich w Lesie Katyńskim Jeńców Wojennych — Oficerów Polskich". Odrzucenie pozorów bezstronności już w samej przydługiej nazwie komisji sugerowało, że dochodzenie i jego wyniki będą przypominać farsę.

W skład komisji wchodzili wyłącznie obywatele ZSRR. Nawet Polacy, w tym prosowiecko nastawieni członkowie Związku Patriotów Polskich w ZSRR, nie zostali dopuszczeni do jej prac, prowadzonych w najgłębszej tajemnicy."[ cyt. :Allen Paul "Katyń", Warszawa 2006 str.276]

 

Raport, jak wskazywała nazwa komisji, uznał winę Niemców. Oczywiście członkowie komisji zdawali sobie sprawę że łżą jak psy. Sam Burdenko w rozmowie ze swoim przyjacielem Borysem Olszańskim powiedział [w 1946 r.] :

 

„Takie Katynie zdarzały się, [zdarzają] i zdarzać się będą. Jeśli zaczęto by przekopywać naszą Matkę - Rosję, dokonano by więcej takich odkryć... Na osobisty rozkaz Stalina pojechałem na miejsce, gdzie znaleziono mogiły... Wszystkie zwłoki miały cztery lata...[komisja Budrenki rozpoczęła pracę we wrześniu 1943 r. - skończyła w styczniu 1944 r.( W.W.)] Dla mnie jako lekarza sprawa jest jasna i bezdyskusyjna. Nasi towarzysze z NKWD popełnili wielki błąd" [cyt. za: J.K. Zawodny, "Katyń", Paryż 1989 s. 130].

 

A że podpisał raport? Co zrobić?... "rabota jest rabota" - jak śpiewał Okudżawa...

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka