Gajowy w obawie przed kolejną wpadką do rozmów z dziennikarzami oddelegował swojego trefnisia (to ten gostek co wymyśla mu kawały i anegdoty). Zasłużony ten towarzysz (w znaczeniu jak najbardziej dosłownym) oprócz zwyczajowej porcji żenady wyraził coś co daje pojęcie o nastrojach panujących wśród świty Gajowego w przeddzień obchodów rocznicy smoleńskiej. Da się to streścić w jednym słowie: PANIKA. "Zabierzcie te znicze !!!"- wykrzykuje " a jak musicie już je gdzieś palić, to może tak by nikt nie widział". Oczywiście gostek od anegdot nie powie wprost że szef i jego świta panicznie boi się pamięci i honorowania poległych. Bełkocze coś o "niedopuszczalnym manifestowaniu żałoby przed miejscem pracy" czy o "uwłaczaniu pamięci"... Wielu komentatorów trafnie zauważyło, że przypomina to walkę towarzyszy generałów z kwietnymi krzyżami układanymi w stanie wojennym na pl. Piłsudskiego i przed kościołem Wizytek. Różnica była taka że wówczas towarzysze niczego nie "uazasadniali" tylko po prostu je usuwali. Że też Urban wtedy na towarzysza trefnisia nie zwrócił uwagi – miałby wyrękę...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)