Wszelacy nocnikarze i zaprzyjaźnione stacje tak długo podniecały się wszelakimi blokadami, zakazami, snajperami, tysiącami policjantów i komandosów z bronią automatyczną, że warszawiacy olali "wiekopomną wizytę" i pojechali na weekend za miasto by przeczekać na łonie natury ten kociokwik. Mało tego! Niektórzy zaproszeni goście także wyskoczyli na weekend (do Włoch i Szwajcarii) zamiast wystawać na czerwonym dywanie i czekać na fotografię z Dostojnym Gościem...
Przypomniał mi się kawał o jednym z zaproszonych.
Zgadnijcie o którym?
Bardzo Znany Polityk wzywa swojego sekretarza:
- Słuchaj, jestem znanym człowiekiem, mam już swoje lata i odłożyłem parę groszy. Czas pomyśleć nad wybudowaniem jakiegoś okazałego grobowca w reprezentacyjnym miejscu. Jedź, rozejrzyj się i poszukaj jakiegoś miejsca. Tylko nie bierz byle czego!
- Stanę na uszach a znajdę!
Sekretarz wraca po tygodniu.
- Mam super miejsce! Wawel. Lepszego w Polsce nie znajdę.
-Taaa... Wawel.. Jednak wolałbym coś bardziej reprezentacyjnego.
Po trzech tygodniach sekretarz wraca
- Tym razem mam coś nie do pobicia! Rzym! A ściślej Watykan! Katakumby bazyliki!
- Lepiej, lepiej... Ale myślę, że da się znaleźć coś lepszego.
Po miesiącu sekretarz wpada do gabinetu.
- Mam! Najlepsze miejsce na świecie! Dolina Jozafata w Jerozolimie!
- No! Widzę że się starasz. Ile chcą za ten grobowiec?
- Miejsce godne, więc musi kosztować... Milion baksów trzeba wybulić.
- CO???!!! MILION??!! ZA GŁUPIE TRZY DNI???


Komentarze
Pokaż komentarze (4)