Jak postąpiły by "organa" gdyby zwykły obywatel publicznie groził żonie i dzieciom? Według ośrodków zapobiegania przemocy w rodzinie wymienianie zamków (czy groźba tego dotycząca) kwalifikuje się jako przemoc. Jeśli pretekstem jest brak zgodności poglądów politycznych wygląda to wyjątkowo żałośnie. Publiczne groźby wobec dzieci to już totalna żenada... Taaa... przeciętnego obywatela odwiedziłby dzielnicowy i stado kuratorów. A "twitterowego twardziela"? Nie! Jego nadęte ego przyprawia "organa" o dygot...


Komentarze
Pokaż komentarze