Mijają lata a w mentalności szkopsko-pruskiej jedno pozostaje niezmienne: "dummer Polacken" to w ich mniemaniu "hołota, którą należy nauczyć rozumu". Metody bywają różne. Szkopscy konserwatyści (za Bismarcka) robili to za pomocą pałki, więzienia, prześladowań administracyjnych i kar finansowych. Szkopscy lewacy (za Adolfa) stosowali raczej kulę w potylicę i Cyklon B.
Po ponad siedemdziesięciu latach bandy lewackich szkopskich degeneratów znów planują zaatakować Warszawę. W 1939 napad na Polskę realizowała NSDAP - czyli Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei ) pod komendą towarzysza Adolfa.
Tym razem to wnuki hitlerowców (przy pomocy miejscowej piątej kolumny) szykują się do "zrobienia porządku z Polaczkami" w dniu ich święta narodowego. Jak mówiła Steinbach: "Obecnie nie trzeba już wysyłać do Polski bombowców, aby wyjaśnić Polakom, czym są zachodnie wartości".
Fakt – nie trzeba. Wystarczą lewackie Sturmabteilungen i pomoc miejscowych renegatów z polskojęzycznych gadzinówek.
P.S.
Klimaty związane z ruchami nacjonalistycznymi nawiązującymi do Dmowskiego to nie moja bajka (zawsze wolałem tradycję piłsudczykowską) ale sądze, że jeśli jest okazja dokopania lewackim szkopskim bandytom panoszącym się w Warszawie to się na obchodach trzeba się pojawić ("nie może inaczej być" – jak mawiano u Sienkiewicza).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)