Czy można w sposób zorganizowany wspierać pewne rozwiązania prawne i jednocześnie brać pieniądze od firm które są zainteresowane takimi właśnie rozwiązaniami?
To zależy kto bierze, kto daje i jakiej sprawy rzecz dotyczy... Jeśli np. znany biznesmen domaga się od znanego nadredaktora kasy za załatwienie ustawy medialnej to to się nazywa korupcja (szczególnie wtedy gdy strony nie mogą się dogadać co do ceny i wskutek tarć i niesnasek rzecz wypływa do mediów [a duży pałac stara się dokopać małemu]) - pan biznesmen trafia (na krótko) do aresztu.
Jeśli pan minister z szefem klubu parlamentarnego próbują załatwić przepchnięcie przepisów ułatwiających interesy panu Rysiowi a rzecz całą wykryje państwowa służba to nazywa się to “postępowaniem nie całkiem moralnym” i panów załatwiających przesuwa się w miejsca gdzie nie rzucają się w oczy (jakieś zaciszne zakamarki w sejmie czy na Florydzie..) a szefa państwowej służby wywala się z hukiem.
Jeśli pani działaczka feministyczna działa na rzecz rozwiązań korzystnych dla pewnych firm korzystając z hojnego wsparcia ze strony owych firm to nazywa się to “działalność społeczna na rzecz kobiet” (właściwie słusznie – kilka kobiet odnosi pewne korzyści. Na przykład te ktore są zatrudnione w fundacji).
Reasumując:
Co zrobić by bezpiecznie brać kasę od sponsorów i lobbować sobie na luzaku w interesie owych sponsorów? Najlepiej założyć fundację.
Nie tylko nikt się nie przyczepi ale nawet na wysokie stanowisko państwowe można się załapać...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)