Te rozbiegane oczka, to patrzenie po ścianach, suficie i podłodze... Przekopywacz wyglądała jakby się chciała wkopać w glebę (na metr w głąb). A wszystko w “zaprzyjaźnionej stacji”! Przypominało to sytuację z czasów komuny kiedy to “pani psorka” usiłowała swego ulubionego klasowego kabla wyciągnąć na “trzy z dwoma” i ni cholery jej nie szło.
Tu podobnie – ni cholery nie szło. No bo z pustego nawet ideowa, zaprzyjaźniona Stokrotka nie naleje... A na różnych Youtubach wypowiedzi Przekopywacz sprzed 2 lat wiszą jak byk i nijak nie chcą zniknąć.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)